Ten Śląsk już nie istnieje

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

Sonia Wilk jest kuratorem wystawy plastyki nieprofesjonalnej i kierownikiem działu Muzeum Śląskiego odpowiadającego za tę dziedzinę

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

Sówka, Ociepka, Gawlik - postacie zupełnie różne, a jednak znane większości Ślązaków. Na przestrzeni lat uwieczniali Śląsk, malując obrazy. Prace ich oraz wielu innych malarzy, ochrzczonych mianem nieprofesjonalnych, można podziwiać w nowej siedzibie Muzeum Śląskiego.
Jak się okazuje, temat jest bardzo obszerny, a zebrana ekspozycja daje szansę na refleksyjną podróż w czasie do tętniącego górniczą pracą Śląska, na którym kopalnia była nie tylko żywicielką, źródłem zarobku ale wręcz treścią życia całych śląskich rodzin.
- Każda z kopalń miała swój dom kultury, związki zawodowe miały środki na organizację wystaw. Dyrekcja, dyplomy, kwiaty, wódka, pieniądze w kopercie. To się z tym łączyło. Do tego prestiż i stąd też brał się taki masowy ruch, by do tego należeć. I bardzo dobrze, bo wśród tych tysięcy ludzi znalazło się kilkudziesięciu wybitnie utalentowanych - wyjaśnia Sonia Wilk, kierownik Działu Plastyki Nieprofesjonalnej, kurator wystawy stałej poświęconej tej dziedzinie plastyki.

Opowiadali o sobie
Można się zastanawiać, czemu ludzie, którzy większość swojego zdrowia i życia poświęcali wydobywaniu węgla, w swoich obrazach nie szukali ucieczki od codziennego trudu, a wręcz odwrotnie, malując wracali myślami do pracy?
- A o czym oni mieli malować? To typowe w plastyce amatorskiej, że twórcy są przede wszystkim są takimi opowiadaczami o sobie. Był taki moment po transformacji ustrojowej, że zarzucano im, że sztuka ta była sterowana przez państwo, a ja ich bronię. Mówię: absolutnie nie. O czym malowali? O pracy w kopalni, bo to było ich doświadczenie - wyjaśnia pani kierownik.
Uwieczniali jednak nie tylko kopalnie, ale też ich otoczenie. To fizyczne, jak również kulturowe.
- Malowali śląski pejzaż, ale w jaki sposób... Te obrazy są bajecznie kolorowe. Malowali to, co było im najbliższe, czyli środowisko pracy, relacje rodzinne - tłumaczy Sonia Wilk, która konstruując wystawę podzieliła ją na trzy części, które symbolicznie wiążą się z trzema przestrzeniami na kopalni: podziemną, naziemną, oraz wieżę wyciągową, symbolicznie wbijającą się w niebo.
- Sfera podziemna związana jest z etosem pracy. To było na Śląsku bardzo ważne. To było coś, co wynosili z domu. Praca była dla nich wartością samą w sobie i to ją pokazywało się na obrazach. Kiedy zaczęły się problemy z pracą, na obrazach pokazywano jej dehumanizację, uprzedmiotowienie człowieka, pierwsze bunty, strajki - zauważa Sonia Wilk.
Przestrzeń powierzchni pokazuje drugi element tzw. śląskiej triady aksjologicznej, czyli rodzinę, spędzanie czasu wolnego z dziećmi, rodziny wielopokoleniowe, jubileusze.
- Trzecia przestrzeń to przestrzeń transcendencji, gdzie mamy z jednej strony tradycyjną religijność, obrzędy, a nawet bezpośrednie odniesienia do Księgi Rodzaju - jak u Erwina Sówki, czy bardzo wstrząsające motywy związane z ukrzyżowaniem Jezusa u Lucińskiego. To jest bardzo głęboko przeżyta religijność. Z drugiej strony jest religijność ludowa, święcenie domostw, obrzędy, a nawet legendy i mity czy odejście w krainę fantazji, np. u Sówki i Ociepki - dodaje Sonia Wilk.

Praca zawsze była tu wartością
- Po transformacji, w latach 90., mówiono, że było to malarstwo koniunkturalne, na zamówienie. Jak ktoś nie zna Śląska, to można pomyśleć, że malarzom kazano malować pracę, gloryfikować ją, ale ta praca dla Ślązaków zawsze była wartością samą w sobie. Nie trzeba było jej gloryfikować. Praca zawsze była tutaj sacrum. To już jest wystawa o Śląsku, który nie istnieje. Bo co moglibyśmy namalować dziś? W najlepszym wypadku to, że dawna kopalnia Katowice zmieniła się w jedno z najciekawszych muzeów w Polsce, chociaż o wiele więcej jest mniej chlubnych przypadków - podsumowuje Sonia Wilk.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Jest już Rada Interesariuszy dla wpisu Kopalni Guido i Sztolni Królowa Luiza na listę UNESCO

Podczas inauguracyjnego posiedzenia, które odbyło się w Sztolni Królowa Luiza, oficjalnie powołano Radę Interesariuszy – grono przedstawicieli różnych środowisk, którzy będą uczestniczyć w procesie przygotowania nominacji „Historycznego kompleksu wydobycia węgla kamiennego w Zabrzu (XVIII–XX wiek)” do wpisu na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Jak Konopnicka odwiedziła hutę, a Żeromski dąbrowskich górników

Przemysłowa Dabrowa Górnicza kryje wiele literackich tajemnic. W mieście, gdzie przed 100 laty dominowało hutnictwo i górnictwo regularnie bywali literaci, muzycy czy politycy.

Gliwiczanie zamieniają plastik w monumentalną sztukę

Specjalistyczne maszyny, prasa termiczna, drukarki 3D i setki plastikowych nakrętek oraz butelki PET przynoszone bezpośrednio przez mieszkańców. Przez dwa intensywne lipcowe weekendy Centrum Edukacji Ekologicznej Przedsiębiorstwa Zagospodarowania Odpadów Sp. z o.o. w Gliwicach zamieniło się w unikalne, upcyklingowe „laboratorium” produkcyjne. Pod okiem artystki wizualnej Matyldy Sałajewskiej Gliwiczanie testowali granice tworzyw sztucznych z odzysku, tworząc elementy pod wielkoformatową instalację kinetyczną.

Górnik z Chwałowic zwycięża debiutując w nowej dyscyplinie

Cage Boxingu to boks w rękawicach do MMA. Zawodnicy walczą ze sobą na ringu o wielkość 9 metrów kw. Reguły walki są bardzo zbliżone do bokserskich. Ciosy proste, sierpowe czy haki – wszystko jest dozwolone. Rywalizacja trwa przez 3 rundy po 3 minuty.