Knurów-Szczygłowice: rekordowy kompleks Famuru

1405595598 fl21 44 knu szczy famur

fot: Famur SA

Zaprojektowany w Famurze dla knurowskiej kopalni kompleks ścianowy FL 21/44 bije rekordy wydobycia

fot: Famur SA

Kompleks ścianowy Famuru, zaprojektowany spcjalnie z myślą o specyficznych warunkach geologicznych pokładu w kopalni Knurów-Szczygłowice, okazał się tak wydajny, że pobił rekord wydobycia. - Jeszcze większym sukcesem jest powtarzalność dobrych wyników dobowych w jednym z najtrudniejszych pokładów naszej kopalni - oceniają knurowscy górnicy.

Dostawa kompleksu FL 21/44 była najważniejszą pozycją na liście umów o wartością ponad 71,4 mln zł, które Famur SA - producent maszyn i urządzeń dla górnictwa - zawarł w drugiej połowie zeszłego roku z Kompanią Węglową. W kopalni Knurów-Szczygłowice na maszynę czekała bardzo trudna ściana wydobywcza: spore nachylenia wzdłuż i w poprzek, miękki spąg a do tego strop o niewielkiej związłości stawiały przed projektantami Famuru wyjątkowe zadanie.

Gdy w lutym tego roku górnicy w Szczygłowicach zaczęli sprawdzać efekty pracy inżynierów w praktyce, w kopalni dzięki nowemu kompleksowi ścianowemu padł... dobowy rekord wydobycia, 12 tys. t! Okazuje się, że górnicy doceniają też łatwość obsługi i FL 21/44 oraz bezawaryjność. - Nasze początkowe obawy wzbudzała funkcjonalność kilku nowych rozwiązań, na które zdecydowaliśmy się, dobierając poszczególne urządzenia do naszych warunków, ale wszystkie elementy pracują bardzo dobrze. Zarejestrowany rekord wydobywczy kompleksu jest dla nas na pewno sukcesem, ale jeszcze większym jest powtarzalność bardzo dobrych wyników dobowych przy eksploatacji jednego z najtrudniejszych pokładów na naszej kopalni - ocenia Krzysztof Baranowski, z-ca kierownika ds. wydobycia Działu Robót Górniczych kopalni Knurów-Szczygłowice w Ruchu Szczygłowice.

- Dla nas to duża satysfakcja - mówi Ireneusz Tomecki, wiceprezes Famuru ds. sprzedaży krajowej, podkreślając, że projektowanie i wykonanie wysokowydajnych maszyn i urządzeń ścianowych pod specyficzne warunki kopalni udało się nie po raz pierwszy i staje się specjalnością Famuru.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Z notatnika sztygara Onderki: Feralny piątek

Nasze kopalnie pustoszeją. Tajemnicą poliszynela jest, że nie ma ludzi do pracy. W ostatnich miesiącach odeszli na świadczenia górnicy z wydobycia i przygotówek, kombajniści z doświadczeniem, elektrycy, strzelniczy, ludzie z dozoru, kierownicy i dyrektorzy. Tymczasem słyszę i czytam ostatnio w mediach, że wracamy do węgla, bo stanowi on nasze zabezpieczenie energetyczne, zwłaszcza teraz, gdy okazuje się, że gazu brak, a jego ceny jeszcze wystrzelą w górę. Ja Wam powiem, że jest to sytuacja wypisz, wymaluj z moich czasów. 

Frekwencyjny sukces Kolei Śląskich, jak z Częstochowy do Krakowa

W ciągu pierwszego roku funkcjonowania bezpośrednich połączeń pomiędzy Częstochową a Krakowem, Koleje Śląskie przewiozły na linii S34 ponad 650 tys. pasażerów. To frekwencyjny sukces i zasługa komfortowego oraz nowoczesnego taboru, a także konkurencyjnego czasu przejazdu, który jest o około pół godziny krótszy niż czas, jaki trzeba poświęcić na podróż samochodem na tym dystansie.

Cisza przed burzą? A w górnictwie historia kołem się toczy

Wrzesień to miesiąc ważnych dat w naszej historii. Mam wrażenie, że, jak kiedyś, o 17 września było dość cicho. A przynajmniej ciszej niż o pierwszym dniu miesiąca. Jednak życie toczy się dalej. Kolejny raz uczestniczyłem w konferencji zorganizowanej przez Politechnikę Śląską w Rybniku i miejscowe koło jej Stowarzyszenia Wychowanków. Lubię tę, organizowaną od dziesięciu lat, konferencję poświęconą technice i przemysłowi, nie tylko wydobywczemu. Można się sporo dowiedzieć, a przerwy i kuluary są miejscem ciekawych dyskusji. W tym roku dyskutowaliśmy w międzynarodowym towarzystwie o kopalń węgla życiu po życiu. W trakcie konferencji nadano imię docenta Szczepana Wyry auli w miejscowym budynku Politechniki Śląskiej. Docent przez wiele lat kierował rybnicką filią uczelni. Ja zapamiętałem go jako wysokiego, przystojnego faceta, a moja żona jako świetnego wykładowcę mechaniki. Dobrze, że uhonorowano go, bo zasłużył się. Bardzo ładnie wspomniał zmarłego mój były podwładny, a dziś burmistrz Łazisk Górnych i chrześniak docenta i wuja.

Jak Rambo wyjeżdżał z szychty i pędził prosto na próbę zespołu Myslovitz

Rozmowa z WOJCIECHEM „LALĄ” KUDERSKIM, perkusistą Myslovitz, który w 1998 roku odszedł z branży górniczej