Złoty traci przed decyzją Fed

fot: Andrzej Bęben/ARC

W najbliższych dniach powinno nastąpić wyhamowanie zmienności na rynku złoteg

fot: Andrzej Bęben/ARC

We wtorek (17 grudnia) złoty stracił na wartości wobec głównych walut - wskazali analitycy. Dodali, że to skutek obaw inwestorów o decyzję Rezerwy Federalnej m.in. w sprawie przyszłości programu skupu aktywów. Ok. godz. 17. euro kosztowało 4,17 zł, a dolar 3,04 zł.

- Za słabszym zachowaniem polskiej waluty stało pogorszenie nastrojów na europejskich i amerykańskich giełdach, u źródeł których leżały obawy związane z rozpoczynającym się dziś dwudniowym posiedzeniem Federalnego Komitetu Otwartego Rynku (FOMC), co prowokowało wzrost awersji do ryzyka i szkodziło złotemu. Polskiej walucie ciążył też kolejny nieudany wzrost euro/dolara - powiedział analityk Admiral Markets Marcin Kiepas.

We wtorek rozpoczęło się posiedzenie Rezerwy Federalnej, a w środę wieczorem poznamy decyzję w sprawie stóp procentowych oraz dalszych losów programu skupu aktywów (QE3).

Kiepas wskazał, że we wtorek inwestorzy zignorowali pozytywne dane płynące z niemieckiej gospodarki.

- Indeks instytutu ZEW wystrzelił w grudniu w górę do 62 pkt. z 54,6 pkt. w listopadzie i miał najwyższą wartość od kwietnia 2006 r. Tak mocny skok nastrojów w Niemczech uwiarygodnia ożywienie gospodarcze, co w sposób pośredni znajdzie przełożenie na wyniki polskiej gospodarki. Inwestorzy zignorowali też obserwowany dziś wzrost popytu na polski dług i związany z tym spadek rentowności - stwierdził.

Analityk Admiral Markets mówił, że większych emocji nie wywołały również opublikowane przez GUS dane o wynagrodzeniach i zatrudnieniu w Polsce. W listopadzie wynagrodzenia wzrosły o 3,1 proc. rdr, a zatrudnienie o 0,1 proc. rdr.

- W tym drugim przypadku była to pierwsza dodatnia roczna dynamika od listopada 2012 r. i siódmy kolejny miesiąc wzrostu zatrudnienia. Dane potwierdzają, że ożywienie ma trwały charakter - ocenił.

Jego zdaniem w środę, mimo licznie publikowanych danych makroekonomicznych, na rynkach liczyć będzie się tylko jedno wydarzenie - wyniki posiedzenia FOMC.

Podobnego zdania był diler mBanku Marcin Turkiewicz.

- Sytuacja na rynku walutowym jest obecnie klarowna - wszystkie oczy zwrócone są na posiedzenie Fed. Jutro wieczorem poznamy decyzję, co dalej z programem luzowania ilościowego. Jeżeli podtrzymany zostanie obecny poziom wsparcia, to złoty powinien się umocnić w okolicy 4,15 zł za euro - powiedział.

- Jeśli Fed zdecyduje o ograniczeniu programu, to z pewnością złoty się osłabi. Nie wydaje mi się jednak, aby to osłabienie było dramatyczne. Myślę, że inwestorzy już wycenili taką decyzją, liczą się z nią, więc to posunięcie jest już częściowo w cenie złotego - dodał diler.

Jego zdaniem, niezależnie od decyzji Fed notowania złotego do końca tygodnia nie powinny wykroczyć poza przedział 4,15-4,22 zł za euro.

- To poziomy, na jakich powinniśmy oglądać złotego przez trzy najbliższe sesje - wskazał.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Zaslepka

PKP Intercity: mogą występować zakłócenia w sprzedaży biletów przez internet

PKP Intercity poinformowało o zakłóceniach w systemie sprzedaży biletów przez internet. Podróżni, którzy przez awarię nie mogli kupić biletów, mogą to zrobić już w pociągu, bez dodatkowej opłaty, lub w kasie na dworcu.

Inżynier pilnie poszukiwany, by skorzystać na boomie w branży półprzewodników

Światowa branża półprzewodników do 2030 r. będzie potrzebować ok. milion dodatkowych specjalistów, w tym ponad 100 tys. inżynierów w Europie - wynika z opublikowanego w piątek raportu ManpowerGroup. Polska powinna mocniej postawić na kształcenie takich pracowników - uważają eksperci firmy.

W kwietniu tempo wzrostu płac było najniższe od września 2023 r.

W kwietniu wynagrodzenia w ujęciu realnym nadal rosły, jednak tempo ich wzrostu było najniższe od września 2023 r. - napisali ekonomiści PKO BP w czwartkowym komentarzu do danych GUS.

Wzrost cen energii i surowców może ograniczyć skalę poprawy w przemyśle

Wyższe ceny energii i surowców, które zostały wywołane przez wojnę w Zatoce Perskiej, uderzą w branże energochłonne, co może ograniczać skalę poprawy w całym przemyśle - napisali ekonomiści banku PKO BP w komentarzu do danych GUS.