Decyzje ws. lokalizacji elektrowni jądrowych nie pozostają w kompetencjach prezydenta, lecz właściwych organów administracji rządowej - napisał w odpowiedzi na list wójta gminy Mielno (Zachodniopomorskie) do Bronisława Komorowskiego szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Stanisław Koziej.
O pomoc w powstrzymaniu planowanej przez spółkę PGE lokalizacji elektrowni jądrowej we wsi Gąski wójt Mielna Olga Roszak-Pezała zwróciła się do prezydenta 17 lutego br.
W czwartek (15 marca) PAP otrzymała od niej kopię odpowiedzi podpisanej przez Stanisława Kozieja.
"Odnosząc się z największym szacunkiem do wyników referendum w tej sprawie, odzwierciedlającego głębokie obawy mieszkańców pani gminy, pozwolę sobie wyrazić opinię, że obawy te, na obecnym etapie postępowania lokalizacyjnego, są w dużej części przedwczesne" - napisał szef BBN.
"Uważam, że należy spokojnie i wszechstronnie informować mieszkańców o wszelkich aspektach tego problemu, w tym w szczególności o przyjmowanych przez władze państwa najwyższych standardach bezpieczeństwa, technologicznych i proceduralnych budowanych w przyszłości elektrowni jądrowych. Zrozumiałe emocje w takich sytuacjach nie są najlepszą podstawą do ostatecznych sądów i decyzji" - czytamy w piśmie.
Szef BBN podkreślił, że wskazanie przez PGE potencjalnych lokalizacji elektrowni jądrowej "nie jest (...) równoznaczne z decyzją o rozpoczęciu samej inwestycji", zaś "jednym z istotnych czynników poprzedzających podjęcie decyzji o lokalizacji będą prowadzone przez PGE szerokie konsultacje, w tym w szczególności ze społecznością lokalną (...), a ich rezultat zostanie uwzględniony przy podjęciu przez inwestora finalnej decyzji".
Stanisław Koziej podziękował pani wójt "za przekazanie Panu Prezydentowi odczuć i opinii mieszkańców gminy Mielno". Wyraził też przekonanie, "że końcowa decyzja o wyborze lokalizacji elektrowni jądrowej będzie uwzględniała zarówno strategiczne interesy narodowe państwa polskiego, jak i racjonalnie zdefiniowane interesy wszystkich stron planowanych inwestycji".
W przesłanym PAP komentarzu do odpowiedzi szefa BBN wójt gminy Mielno napisała, iż "ma wrażenie, iż powstała zasłona dymna, która przysłoniła meritum tematu". "Mogę zapewnić, że emocje w gminie, jak i wśród mieszkańców, dotyczące siłowni jądrowej nigdy nie wpłynęły na finalne decyzje. Te zawsze były, są i będą podejmowane po merytorycznym rozpoznaniu. Nie ma innej drogi. Zapewniam także, iż nasze obawy nie są w dużej części przedwczesne".
"Zaproponowano mi także spokojne i wszechstronne informowanie mieszkańców o wszelkich aspektach tego problemu. Zatem spokojnie, wszechstronnie i merytorycznie to czynię już od dnia wytypowania miejscowości Gąski jako potencjalnego miejsca budowy elektrowni jądrowej" - dodała w komentarzu pani wójt.
Letniskowa wieś Gąski, jako jedna z trzech potencjalnych lokalizacji elektrowni jądrowej, została przedstawiona przez zarząd PGE 25 listopada ub.r. Dwa kolejne miejsca to: Choczewo i Żarnowiec (Pomorskie).
Jeżeli chcesz codziennie otrzymywać informacje o aktualnych publikacjach ukazujących się na portalu netTG.pl Gospodarka i Ludzie, zapisz się do newslettera.
Bardzo dobrze Pani Wójt,tak trzymać i atakować.Wybrzeże to dobro ogólnonarodowe,działa Pani w imieniu Narodu.
Brawo Pani Wójt. Politycy będą zawsze chrzanić i mącić ludziom w głowach. Frazesy, frazesy, frazesy, na szczęście umiała Pani na nie odpowiedzieć tak jak na to zasłużyły. "racjonalnie zdefiniowane interesy państwa" i naszego społeczeństwa są dokładnie odmienne od interesów lobbystów energetyki jądrowej. Tak trzymać. Elektrownie jądrowa w takim miejscu jak Gąski, czy inne nabrzeże Bałtyku, to zbrodnia na ludzkości - oczywiście nie dla tych wszystkożernych technokratów i lichwiarzy z banków i biurowców w Brukseli. pozdrowienia ze Śląska.