Górnictwo: zatrzęsło w Bieruniu i w Jaworznie

fot: Krystian Krawczyk

W roku 2017 zużycie węgla powinno sięgnąć równowartości 4,4 mld ton ropy naftowej - prognozuje Międzynarodowa Agencja Energetyczna

fot: Krystian Krawczyk

W nocy z piątku na sobotę (4 na 5 kwietnia) w kopalni Piast w Bieruniu doszło do silnego wstrząsu. Jego siłę oceniono na 7 w 10-stopniowej skali górniczej - informuje RMF FM, zawiadomione o wstrząsie przez słuchaczy.

Wedle ich relacji wstrząs był odczuwalny w odległości kilkunastu kilometrów od kopalni.

- Wstrząs wystąpił o godz. 0:39 w pokładzie 209, na poziomie 650. Na szczęście nie było w tym obszarze górników i nikt nie ucierpiał. Otrzymaliśmy w sumie 37 zgłoszeń o odczuciu, żadnego o wystąpieniu jakichkolwiek uszkodzeń na powierzchni - wyjaśnił w rozmowie z portalem górniczym nettg.pl dyspozytor Wyższego Urzędu Górniczego.

Informację tę potwierdziło Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego w Katowicach. - Nie odnotowano żadnych uszkodzeń w infrastrukturze - podało WCZK.

Oprócz tego drugi wstrząs wystąpił w sobotę rano (o godz. 6:36). Tym razem na poziomie 500 m w kopalni Sobieski w Jaworznie. W tym przypadku, jak wyjaśnił dyspozytor WUG, także nie było górników w rejonie zagrożenia. - Wpłynęły dwa zgłoszenia o odczuciu wstrząsu od mieszkańców - dodał.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.