Górnictwo: wstrząs w Wesołej, poszukiwany jest jeden górnik

fot: Maciej Dorosiński

Jeżeli ciśnienie atmosferyczne spadnie i podniosą się stężenia gazów wybuchowych akcja w kopalni Mysłowice-Wesoła ruch Wesoła zostanie wstrzymana

fot: Maciej Dorosiński

W kopalni Mysłowice-Wesoła w sobotę, 10 listopada, o godz. 10.26 wystąpił wstrząs. Jak poinformował portal netTG.pl dyspozytor Wyższego Urzędu Górniczego trwają poszukiwania jednego z górników. 

Wstrząs wystąpił w rejonie ściany wydobywczej 665 m pod ziemią. Z miejsca zdarzenia ewakuowano 20 pracowników. Są już na powierzchni. Jeden z nich jest ranny i znajduje się pod opieką lekarzy. 

Na razie nie wiadomo, czy wskutek wstrząsu doszło do szkód w wyrobiskach.

Jak poinformowały portal netTG.pl służby Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego, odnotowano liczne zgłoszenia od mieszkańców Mysłowic i Imielina o odczuciu wstrząsu na powierzchni. 

Jak ustalił portal netTG.pl, w akcji w kopalni Wesoła nie biorą na razie udziału zastępy z Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego w Bytomiu. 

Przypomnijmy, że w czwartek, 8 listopada, w woj. śląskim był odczuwalny wstrząs, który energię oszacowano na 4x10 do ósmej potęgi Dżula, czyli ok. 3,6 w skali Richtera. Wystąpił on w obszarze górniczym kopalni Budryk należącej do Jastrzębskiej Spółki Węglowej. 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.