Górnictwo: Wkrótce w PGG spotkanie zarządu ze stroną społeczną

fot: Maciej Dorosiński

Maszyny trafią m.in. do kopalni ROW, której częścią jest ruch Marcel

fot: Maciej Dorosiński

W przyszłym tygodniu przedstawiciele związków zawodowych działających w Polskiej Grupie Górniczej mają spotkać się z zarządem spółki. Strony mają m.in. rozmawiać o planach dotyczących funkcjonowania kopalń, przetrwania spółki do końca roku oraz podpisania porozumienia na czerwiec dotyczącego obniżenia płacy i czasu pracy.

Przypomnijmy, że takie porozumienie zostało zawarte na maj. Było ono spowodowane sytuacją epidemiczną w Polsce. Na jego podstawie wynagrodzenia zostały obniżone o 20 proc., a górnicy pracowali cztery dni w tygodniu. Wprowadzenie tego rozwiązania było warunkiem skorzystania przez PGG z zapisów tzw. tarczy antykryzysowej.

- Zarząd zaproponował spotkanie w przyszłym tygodniu. Niebawem ma zostać potwierdzona dokładna data. W czasie spotkania chcemy poznać plan przetrwania spółki do końca roku. Na dzień dzisiejszy nie mamy zamiaru podpisywać żadnego porozumienia, jeśli chodzi o ograniczenia czasu pracy i zmniejszenia płac w czerwcu. Niebawem ta duża tarcza antykryzysowa ma wejść w życie, ale nie wiemy, czy będziemy mogli z niej skorzystać, bo nikt nie zna szczegółów i nie wiadomo, czy nie ma tam żadnych obwarowań dla przemysłu tzw. "czarnego", do którego zalicza się górnictwo. Te 30 czy 40 mln zł spółki nie uratują, bo w przypadku PGG - jeśli nie będzie odbioru zakontraktowanego węgla - "dziura” wyniesie kilkaset mln zł w tym roku – mówi lider górniczej Solidarności Bogusław Hutek.

- Zarządy spółek energetycznych prowadzą jakąś dziwną grę z PGG i rozumiemy argumenty wicepremiera Sasina, że spadło zapotrzebowanie na energię o te 10-15 proc. Ja nawet mogę założyć, że to jest ze 20 proc., ale tym samym powinni odbierać 80 proc. zakontraktowanego węgla. Tym bardziej wynika z tego, że kontrakty z Kolumbią i innymi zagranicznymi kontrahentami są dobre i trzeba je realizować, a te z PGG złe i można się z ich nie wywiązywać. Tak samo jest z importem energii. Utrzymujemy miejsca pracy poza granicami Polski, a likwidujemy je u siebie, co w rachunku ciągnionym powoduje obniżenie wpływów do budżetu państwa. Ktoś na to pozwala i zadajemy wciąż to pytanie. Jednak czas na odpowiedź za chwilę się skończy – dodaje przewodniczący Hutek.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Jacek Korski: Wysyłamy ludzi na odprawy i górnicze urlopy, a potem płaczemy, że pracowników brakuje

Raptem tydzień byłem na urlopie, a tu sezon ogórkowy niemal się zaczął. Nie w polityce, bo tam się trochę dzieje. Najbardziej bawi mnie zmiana poglądów i ocen na temat ludzi, którzy jeszcze wczoraj byli politycznymi sojusznikami. Nie emocjonuje mnie to, bo złudzenia na temat polityków w naszym kraju straciłem już dawno.

Największy przywóz gazu do Polski z Danii i USA

Import gazu ziemnego do Polski wzrósł o 23 proc. rdr w 2025 r. a najwięcej tego paliwa sprowadzono z Danii i Stanów Zjednoczonych - poinformowało Ministerstwo Energii. Dostawy LNG stanowiły ponad 40 proc. importu.

Książka na weekend: „Czterech zuchwałych”. O amerykańskich żołnierzach walczących w Europie

Brytyjski pisarz Alex Kershaw specjalizuje się w pisaniu, opartych na faktach, książek historycznych dotyczących drugiej wojny światowej. Na księgarskim rynku jest już jego najnowsza pozycja „Czterech zuchwałych”. To świetna opowieść o losach amerykańskich żołnierzy, którzy w czasie drugiej wojny światowej walczyli w północnej Afryce, Włoszech, Francji i w Niemczech.

Górnicy mają gwarancję zatrudnienia. Kto trafił na kopalnię Budryk?

Lata 90. ubiegłego wieku w polskim górnictwie były równie gorące jak obecne. O czym pisaliśmy 30 lat temu? Przede wszystkim o kopalni Żory, która została postawiona w stan upadłości. W 30. numerze „Trybuny Górniczej” z 1 sierpnia 1996 r. rozmawialiśmy też z Jerzym Markowskim, ówczesnym pełnomocnikiem rządu ds. restrukturyzacji górnictwa węgla kamiennego.