Górnictwo: Trwają prace nad mechanizmem pomocy publicznej dla kopalń

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

Za 25 lat na Górnym Śląsku praktycznie nie będzie już węgla kamiennego - tak uważają Niemcy pochodzący z Zagłębia Ruhry, którzy uczestniczyli w konferencji zorganizowanej przez GZM

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

Mechanizm pomocy publicznej dla górnictwa musi wiązać się z respektowaniem określonego poziomu kosztów i wielkości produkcji węgla; nie wszystkie koszty zostaną pokryte, zaś ewentualne nadwyżki wypracowywane przez kopalnie będą zwracane Skarbowi Państwa - ocenia prezes PGG Tomasz Rogala.

Mechanizm subwencjonowania kopalń w okresie zaplanowanej na blisko trzy dekady (do 2049 roku) transformacji polskiego sektora węglowego ma być częścią umowy społecznej dla górnictwa, nad którą trwają obecnie prace. Jednak by wypracowane w tym zakresie rozwiązania weszły w życie i możliwe było publiczne wsparcie dla kopalń, umowę musi notyfikować Komisja Europejska.

Polska Grupa Górnicza, która zamknie 2020 r. wydobyciem powyżej 24 mln t węgla, jest największym producentem tego surowca w UE. Jak mówił we wtorek, 29 grunia, prezes spółki Tomasz Rogala, mechanizm udzielania kopalniom pomocy publicznej jest jeszcze w toku opracowywania, jednak prace są już daleko zaawansowane.

- Przy tym mechanizmie istotne jest, żeby koszty związane z produkcją węgla, które będę generowane przez kopalnie, były jak najmniejsze. Obliczenia, wskaźniki i mechanizmy, które zostaną zaprezentowane, będą zmierzały do tego, żeby kopalnie trzymać w ryzach. Nie jest tak, że każde koszty, które zostaną wygenerowane, będą pokryte - powiedział prezes, zaznaczając, że kopalnie będą musiały trzymać się planu produkcji i wyznaczonej linii kosztów.

- W momencie, kiedy będą powstawały okresy koniunkturalne i będą generowane nadwyżki w kopalniach, w przyjętym mechanizmie te nadwyżki będą zwracane do Skarbu Państwa - raczej takiego mechanizmu należy się spodziewać - dodał szef największej górniczej spółki, wskazując, iż przyjęty mechanizm musi godzić cel, jakim jest dostarczanie odpowiedniej ilości energii z węgla, z nieprzekraczaniem ustalonego poziomu kosztów wydobycia.

Rogala zastrzegł, że nie wiadomo jeszcze dokładnie, ile będzie kosztował polski program redukcji zdolności produkcyjnych w węglu.

- To są kwestie, które będą ustalane w umowie społecznej; one pojawią się w momencie, kiedy zostaną przeliczone wszystkie spółki górnicze i te docelowe umowy zostaną przedstawione w Komisji Europejskiej - powiedział.

Z publikowanych wcześniej szacunków, do których nie odniósł się we wtorek prezes PGG, wynika, że transformacja tej Grupy w ciągu najbliższych 10 lat może wymagać ok. 4,7 mld euro pomocy publicznej (ponad 20 mld zł). W przeliczeniu na tonę węgla byłby to koszt średnio 23 euro rocznie. To znacząco mniej niż np. w Niemczech, które w latach 1998-2018 za zgodą KE przeznaczyły na subwencje dla górnictwa ok. 42 mld euro, co daje 98 euro w przeliczeniu na jedną tonę węgla rocznie.

Prezes PGG ocenił, że tylko rozłożenie procesu transformacji w czasie, przy zapewnieniu odpowiedniej pomocy publicznej, może zapewnić jego skuteczną realizację. Wyraził nadzieję, że uda się przekonać KE do polskiego programu redukcji mocy produkcyjnych górnictwa.

Dla zobrazowania skali transformacji sektora górniczego, prezes Rogala przytoczył dane, według których na Śląsku na każde 100 tys. miejsc pracy aż 7 tys. związanych jest - bezpośrednio lub pośrednio - z górnictwem, a średnio w Polsce węgiel generuje 1250 miejsc pracy na 100 tys. zatrudnionych. Średnio w Unii Europejskiej (bez Polski) to ledwie 150 miejsc pracy. W Polsce znajduje się 51 proc. wszystkich powiązanych z węglem miejsc pracy w UE.

W ocenie prezesa gwałtowne i szybkie zamknięcie kopalń bez stworzenia alternatywnych miejsc pracy mogłoby skutkować nawet 50-procentowym bezrobociem np. w powiatach rybnickim, wodzisławskim czy bieruńsko-lędzińskim. W Rudzie Śląskiej bezrobocie mogłoby wzrosnąć do 40 proc., a w powiecie mikołowskim do 20 proc. Od kopalń zależy też kondycja wielu samorządów - w budżetach niektórych gmin, jak Marklowice czy Chełm Śląski, jedna czwarta to wpływy z górnictwa, zaś np. w Rydułtowach, Radlinie, Lędzinach czy Świerklanach jest to ok. 10 proc. budżetu.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

1755950522 pelczynska

Pełczyńska-Nałęcz: Podpisałam ostatni, dziewiąty wniosek z KPO

Minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz poinformowała w środę, że podpisała ostatni, dziewiąty wniosek o płatność z Krajowego Planu Odbudowy, a jego wartość wynosi 55 mld zł.

Celem Programu Naprawczego - odbudowa pozycji gotówkowej i konkurencyjności JSW

Głównym celem Programu Naprawczego Jastrzębskiej Spółki Węglowej na lata 2026-35 w horyzoncie krótkoterminowym jest odbudowa pozycji gotówkowej i konkurencyjności spółki - zaakcentował w środę wiceprezes JSW ds. rozwoju Tomasz Gawlik. - Celem długoterminowym jest uzyskanie rentowności i konkurencyjności, która pozwoli nam stabilnie funkcjonować w koniunkturalnym otoczeniu, ale też pozwoli być stabilnym pracodawcą, zapewniając miejsca pracy i umożliwiając rozwój naszym pracownikom - dodał wiceprezes.

Za dalszy wzrost inflacji we wrześniu odpowiadają przede wszystkim ceny paliw

Za dalszy wzrost inflacji we wrześniu odpowiadają przede wszystkim ceny paliw - zauważyli w komentarzu do środowych danych GUS ekonomiści banku ING. Ich zdaniem perspektywy inflacyjne pogarszają się. W środę Główny Urząd Statystyczny podał w szybkim szacunku, że ceny towarów i usług konsumpcyjnych we wrześniu 2026 r. wzrosły rdr o 4,0 proc., wobec 3,4 proc. w sierpniu, a w porównaniu z ub. miesiącem wzrosły o 0,7 proc.

Na koniec roku liczba pracowników JSW spadnie poniżej 16 tysięcy

Na koniec 2026 r. liczba pracowników Jastrzębskiej Spółki Węglowej spadnie poniżej 16 tys. - potwierdziły w środę władze spółki. Jeszcze na koniec ubiegłego roku w JSW pracowało blisko 20,5 tys. osób.