Górnictwo: Szef śląsko-dąbrowskiej Solidarności uważa, że program dla PGG jest irracjonalny i kompletnie nieakceptowalny

fot: Maciej Dorosiński

Dominik Kolorz jest przewodniczącym śląsko-dąbrowskiej Solidarności od marca 2011 r.

fot: Maciej Dorosiński

Program naprawczy dla Polskiej Grupy Górniczej, zakładający m.in. likwidację kopalń Ruda i Wujek oraz zmiany w wynagrodzeniach górników, jest "irracjonalny, kompletnie nieakceptowalny" i doprowadzi do wybuchu społecznego - ocenia szef śląsko-dąbrowskiej Solidarności Dominik Kolorz.

Związkowcy deklarują wolę rozmowy o planie transformacji Śląska i Zagłębia w perspektywie najbliższych 40 lat - także w kontekście odchodzenia w tym czasie od węgla. Zdaniem Kolorza, przygotowany obecnie plan naprawczy dla PGG nie może być nawet przyczynkiem do poważnej debaty na ten temat.

- Jeżeli jutro Ministerstwo Aktywów Państwowych przyniesie ze sobą taki program, to wywoła on nie tylko stanowczą reakcję związków zawodowych, ale przede wszystkim reakcję ludzką () - ludzie najzwyczajniej w świecie będą walczyć o swoje miejsca pracy - skomentował w poniedziałek Kolorz, odnosząc się do nieoficjalnych informacji o zawartości programu, którego oficjalną prezentację zaplanowano na wtorek w Katowicach.

Wśród ministerialnych propozycji, które - według nieoficjalnych informacji związków - mają znaleźć się w programie, jest m.in. zamknięcie jeszcze w tym roku kopalń Ruda i Wujek, zawieszenie wypłat tzw. czternastej pensji na trzy lata oraz taka zmiana sposobu wynagradzania w PGG, by 30 proc. płacy było powiązane z wydajnością pracy. Dla odchodzących z pracy górników przygotowano wart blisko 5 mld zł pakiet osłonowy, którego częścią mają być urlopy przedemerytalne i ok. 100-tysięczne odprawy pieniężne.

W ocenie Kolorza, likwidacja kopalni Ruda (w jej skład wchodzą połączone trzy kopalnie: Pokój, Bielszowice i Halemba) oznacza katastrofę społeczną dla Rudy Śląskiej, gdzie kopalnia jest wiodącym pracodawcą. Jego zdaniem, wzorowane na pakiecie osłonowym z czasów rządu Jerzego Buzka odprawy pieniężne i urlopy przedemerytalne, w żaden sposób nie zastąpią utraconych miejsc pracy.

- Nie wiem, czy ktokolwiek chodzący normalnie po ziemi, zdecydowałby się na likwidację trzech rudzkich kopalń od 1 października tego roku bez jakiejkolwiek alternatywy dla tych ludzi - powiedział przewodniczący śląsko-dąbrowskiej "S". Według informacji związkowców, do 2036 roku miałyby zostać zamknięte także pozostałe kopalnie węgla energetycznego.

- Jak można zakładać likwidację na zasadzie blitzkriegu (błyskawicznie - PAP) czterech kopalń (Wujek i trzy ruchy kopalni Ruda), a docelowo za 15 lat w zasadzie wszystkich kopalń węgla energetycznego, a zarazem przewidywać import węgla kamiennego w najbliższych latach powyżej 10 mln ton. Tego nie da się nazwać żadnym ludzkim językiem, cisną się na usta same przekleństwa - skomentował związkowiec.

Jego zdaniem, reakcją na ministerialne propozycje będą protesty podobne do tych, jakie wybuchły w 2015 r., gdy plany likwidacji kilku kopalń ogłosił ówczesny rząd Ewy Kopacz.

- Może nastąpić spotęgowana powtórka tego, co było na Śląsku pięć lat temu (), kiedy w przeciągu kilkunastu godzin mieliśmy już rozpoczęty strajk na kopalni Brzeszcze, który następnie rozlał się na trzy czwarte Śląska. Myślę, że teraz będzie zupełnie podobnie - nikt nie będzie czekał na jakieś procedury sporów zbiorowych itp. - ludzie najzwyczajniej w świecie będą walczyć o swoje miejsca pracy - powiedział Dominik Kolorz, oceniając program dla PGG jako "beznadziejny".

Jego zdaniem istnieje poważna sprzeczność pomiędzy ustaleniami premiera Mateusza Morawieckiego w Brukseli (Polska jak dotąd nie przyjęła celu neutralności klimatycznej w 2050 r.), a planem zamknięcia kopalń w ciągu najbliższych 15 lat, przy jednoczesnym utrzymywaniu importu węgla, głównie z Rosji. Kolorz wskazał też na rekordowy obecnie import energii, m.in. z Niemiec i Szwecji, podczas gdy krajowa energetyka nie odbiera węgla z rodzimych kopalń. "S" postuluje wprowadzenie mechanizmów rekompensujących koszty emisji CO2, zawarte w kosztach produkcji energii konwencjonalnej.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Grupa PGE przedstawiła aktualizację strategii do 2035 r. – Energia cyfrowej przyszłości

Grupa PGE przedstawiła zaktualizowaną Strategię do 2035 roku. Wyznacza ona kierunki dalszego rozwoju Grupy PGE w warunkach dynamicznych zmian na rynku energii, tj. elektryfikacji gospodarki, rozwoju technologii cyfrowych i sztucznej inteligencji, a także wskazuje kierunki wzrostu efektywności wykorzystania kapitału oraz odpowiedzialnej polityki dywidendowej. Szacowane łączne nakłady inwestycyjne Grupy PGE do 2035 roku wyniosą około 210 mld zł, co przełoży się na wzrost wyniku EBITDA do ponad 30 mld zł w 2035 roku. Strategia zakłada także powrót do wypłacania dywidendy od podziału zysku za 2026 rok. Strategia podtrzymuje cele klimatyczne Grupy PGE, w tym osiągnięcie zerowej emisji netto z wytwarzania do 2050 roku. 

Zmniejszą liczbę firm zobowiązanych do raportowania zrównoważonego rozwoju

We wtorek rząd zajmie się projektem ustawy, który ma na celu zmniejszenie grupy podmiotów zobowiązanych do przygotowywania raportów zrównoważonego rozwoju oraz zmiany w zasadach raportowania dla grup kapitałowych.

UOKiK nałożył niemal 4 mln zł kary na firmę pożyczkową Aasa Polska

Niemal 4 mln zł kary nałożył Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów na firmę pożyczkową Aasa Polska. Zdaniem Urzędu, spółka naruszyła zbiorowe interesy konsumentów poprzez sztuczne zawyżanie całkowitej kwoty kredytu i omijanie przepisów ustawy o kredycie konsumenckim.

Zima – kto już o niej myśli?

Choć za oknem śniegu jeszcze nie ma, właśnie teraz warto zaplanować zimowy wypoczynek dla całej rodziny. Hotele***NAT zapraszają zarówno w góry - do Krynicy Zdroju, Bukowiny Tatrzańskiej, Ustronia i Wisły, jak i nad Bałtyk - do Sarbinowa oraz Świnoujścia. Niezależnie od tego, czy szukacie śnieżnych stoków, morskiego spaceru czy ciepłego basenu, każdy znajdzie wersję zimowego odpoczynku dla siebie.