Górnictwo: sprawę wypadku w kopalni Bobrek bada Okręgowy Urząd Górniczy w Gliwicach

fot: Jarosław Galusek/ARC

Akcja w kopalni Bobrek trwała 10 godzin. Niestety ranny górnik nie przeżył

fot: Jarosław Galusek/ARC

Utrata stabilności i podporności obudowy chodnika była bezpośrednią przyczyną obwału skał stropowych, który w poniedziałek, 16 marca, spowodował śmierć 40-letniego górnika z kopalni Bobrek w Bytomiu. Okoliczności wypadku wyjaśnia nadzór górniczy.

Ciało górnika, przysypanego fragmentami skał i przygniecionego elementami obudowy wyrobiska, ratownicy wydostali z zawału w poniedziałek wieczorem, po ponad 10 godzinach nieprzerwanej akcji. Mężczyzny nie udało się uratować. Przyczyną jego śmierci był uraz wielu narządów ciała. Reanimacja nie przyniosła rezultatu. To czwarta w tym roku śmiertelna ofiara wypadków w polskim górnictwie.

Jak poinformowała we wtorek, 17 marca, rzeczniczka Wyższego Urzędu Górniczego (WUG) w Katowicach Anna Swiniarska-Tadla, w chwili wypadku trzej górnicy z oddziału szybowego pracowali przy montażu stalowego rurociągu w przekopie nadosadnikowym (osadnik to miejsce, gdzie m.in. spływają kopalniane wody). W pewnym momencie doszło do utraty stabilności i podporności obudowy chodnika oraz obwału skał stropowych, wśród których był piaskowiec, łupek piaszczysty i węgiel.

- Zawał nastąpił na odcinku około 7 m, na całej szerokości ponad 4-metrowego wyrobiska - relacjonowała rzeczniczka WUG.

Skały i zniszczone elementy obudowy wypełniły cały, wysoki na 5,7 m, chodnik. Dwaj górnicy zdołali wydostać się z wyrobiska o własnych siłach, trzeci został przygnieciony. Początkowo był przytomny i rozmawiał z ratownikami. Jednak gdy udało się do niego dotrzeć - już nie żył.

Aby wydostać rannego ratownicy musieli najpierw zabezpieczyć wyrobisko tak, by nie zagrażały im osuwające się skały. Gdy sytuacja była już stabilna, zaczęli przebierać rumosz skalny, bo dotrzeć do uwięzionego mężczyzny. Jego reanimacja nie przyniosła rezultatu - na skutek doznanych obrażeń ustało krążenie i oddech. Lekarz potwierdził zgon górnika.

Mężczyzna - ślusarz górniczy - był doświadczony pracownikiem, jesienią tego roku skończyłby 41 lat. Był żonaty, osierocił córkę. Spółka Węglokoks Kraj, do której należy kopalnia, zapewnia, że rodzina zmarłego zostanie otoczona opieką.

Dwaj inni poszkodowani, którzy wyszli z zawału o własnych siłach, mają stłuczenia i otarcia. Po badaniach w szpitalu zostali wypisani do domu.

Postępowanie w sprawie wypadku prowadzi Okręgowy Urząd Górniczy w Gliwicach. Standardowo nadzór ma sześć tygodni na zakończenie postępowania powypadkowego, z możliwością przedłużenia tego tematu. Analizowana będzie m.in. dokumentacja dotycząca wyrobiska, gdzie doszło do zawału, oraz technologia prowadzonych tam prac. Na razie nie będzie natomiast bezpośrednich przesłuchań świadków - ze względu na zagrożenie koronawirusem.

Z danych Wyższego Urzędu Górniczego wynika, że zmarły w poniedziałek górnik to czwarta w tym roku śmiertelna ofiara pracy w polskim górnictwie i druga w kopalniach węgla kamiennego. Wcześniej, 4 lutego, w kopalni Ziemowit w Lędzinach (część kopalni Piast-Ziemowit) zginął 29-letni górnik, zatrudniony przy obsłudze przenośnika taśmowego 650 m pod ziemią.

Do śmiertelnych wypadków doszło także w tym roku w kopalni KGHM Rudna w zagłębiu miedziowym (7 lutego po silnym wstrząsie zginął tam jeden górnik, a czterech zostało rannych) oraz w eksploatującym kruszywa odkrywkowym zakładzie górniczym Drahle III w woj. podlaskim (11 lutego). Jeden górnik - w kopalni KGHM Polkowice-Sieroszowice - odniósł ciężkie obrażenia.

Ogółem od początku tego roku do końca lutego w całym górnictwie doszło do 317 rozmaitych wypadków, w tym 267 w kopalniach węgla kamiennego. W całym ub. roku w górnictwie zginęły 23 osoby, z czego 16 w kopalniach węgla kamiennego. Doszło do 2326 wypadków, w tym 10 ciężkich.

Bytomska kopalnia Bobrek, gdzie w poniedziałek zginął górnik, to część kopalni Bobrek-Piekary, należącej do spółki Węglokoks Kraj. W końcu stycznia piekarska część zakładu zakończyła wydobycie węgla - obecnie eksploatacja skoncentrowana jest w Bytomiu. Spółka należy do grupy kapitałowej katowickiego Węglokoksu

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Węgiel wraca do łask. PGG zwiększa wydobycie i redukuje dotacje

Przedstawiciele zarządu Polskiej Grupy Górniczej uczestniczyli w debatach Future Mining Forum & Expo, które odbyło się w dniach 9-11 września w katowickim Międzynarodowym Centrum Kongresowym.

O górnictwie coraz częściej wypowiadają się ludzie, którzy kopalnie widzieli w internecie

Miniony tydzień upłynął pod znakiem wielu wydarzeń z górnictwem w tle. Najważniejszym były podobno Targi Future Mining w katowickim Centrum Kongresowym. I właściwie na tym można skończyć. Z ciekawości pojechałem, choć byłem pełen obaw, jak tam będzie przy obecnej mizerii górnictwa węglowego. I cóż, organizacja sprawna, bardzo profesjonalna. Wśród zwiedzających spotkałem wielu znajomych, którzy byli jednak zawiedzeni niewielką ekspozycją z udziałem niewielu firm. Podobnie jak mnie, wielu znajomym impreza kojarzyła się w części ekspozycyjnej ze stypą… 

Błędem było odejście od dotowania górnictwa

Jak nie dopuścić do upadku spółek węglowych i czy podwyższać ceny węgla energetycznego. O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 19 września 1996 r.

Raport: Kryzys w Cieśninie Ormuz wstrząsa rynkiem energii

Blokada kluczowych szlaków na Bliskim Wschodzie winduje ceny ropy i gazu, uderzając w domowe budżety oraz przemysł - zauważyli analitycy Allianz Trade. Jak dodali, choć rynek ropy ma szansę na stabilizację i spadki cen w IV kwartale 2026.r, to ceny gazu w Europie pozostaną pod presją.