Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.89 PLN (+0.28%)

KGHM Polska Miedź S.A.

290.90 PLN (-1.05%)

ORLEN S.A.

128.64 PLN (-0.20%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.28 PLN (-2.15%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.28 PLN (-1.34%)

Enea S.A.

20.92 PLN (-0.66%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

24.40 PLN (+1.04%)

Złoto

5 182.41 USD (+0.47%)

Srebro

87.07 USD (+1.99%)

Ropa naftowa

97.26 USD (+0.39%)

Gaz ziemny

3.18 USD (-1.97%)

Miedź

5.88 USD (-0.03%)

Węgiel kamienny

125.95 USD (0.00%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.89 PLN (+0.28%)

KGHM Polska Miedź S.A.

290.90 PLN (-1.05%)

ORLEN S.A.

128.64 PLN (-0.20%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.28 PLN (-2.15%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.28 PLN (-1.34%)

Enea S.A.

20.92 PLN (-0.66%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

24.40 PLN (+1.04%)

Złoto

5 182.41 USD (+0.47%)

Srebro

87.07 USD (+1.99%)

Ropa naftowa

97.26 USD (+0.39%)

Gaz ziemny

3.18 USD (-1.97%)

Miedź

5.88 USD (-0.03%)

Węgiel kamienny

125.95 USD (0.00%)

Górnictwo się zwija, czy my zwijamy górnictwo?

fot: ARC

Katowicki OUG wydał pozytywną decyzję dla pierwszej ściany w kopalni Silesia

fot: ARC

Przez polskie media przewala się fala spekulacji na temat kondycji polskiego węgla kamiennego. Podnosi się lament, że to górnictwo przespało okres koniunktury, nie dostosowało się do zmiennych okoliczności i teraz przeżywa kłopoty.

Ci krytycy jakby spadli z Marsa. Nie zauważają nawet tego, że głównym decydentem w sprawach górnictwa jest Skarb Państwa, który przede wszystkim odpowiada za zaistniałą sytuację. Górnictwo węgla kamiennego w Polsce nie jest czymś całkowicie oderwanym od elementów państwa i jego decyzji w tym zakresie. Można nawet powiedzieć, że jest pewien nadmiar rządowych decyzji w tej materii, które potem - jako nietrafione -i obciążają wspomniane górnictwo.

Co innego, gdyby to była całkowicie sprywatyzowana branża, ale przecież tak nie jest. Prywatyzacji nie chcą załogi, a i rząd też się do niej nie pali.

Debata nad niezbyt korzystną sytuacją górnictwa węgla kamiennego coraz bardziej przypomina hazard oparty na dramatycznym scenariuszu. Oto do głębokiej studni wrzuca się dwie bliskie nam osoby i stawiamy zakłady, która z nich pierwsza utonie. Debata na ten temat - owszem - jest fachowa, zakłady coraz wyższe, obserwacje tonących coraz bardziej wnikliwe. Rady, jakie im się udziela dla przetrwania, są równie rzeczowe jak i "życzliwe". O tym jednak, że najlepiej byłoby tonącym podać dłoń i wyciągnąć ich z tej studni, nikt nie myśli. Po co? Jeszcze jeden konkurent do miejsc pracy nikomu nie jest potrzebny. Lepiej niech już utonie...

Owszem popłaczemy na pogrzebie, bo tak wypada, bo to standard. Tego rodzaju wrażenia wywierają analizy medialne kondycji polskiego górnictwa węgla kamiennego.

Kamienie już lecą
Zawsze jest winien ten, kto jest najsłabszy. Nie może się on bronić, a nawet jak to czyni, to nikt tego nawet nie usłyszy. Złej kondycji winni mają być menadżerowie górniczych spółek. Coraz więcej mówi się o ich wymianie.

Nie jestem ich obrońcą, ani adwokatem. Być może, że są oni też winni, choćby tylko na biblijnej zasadzie, że nikt z nas nie jest bez grzechu, a kto nie jest, niech w nich pierwszy rzuci kamieniem.

A kamienie już lecą. Pojawia się coraz więcej informacji o potrzebie wymiany górniczej kadry zarządzającej spółkami węglowymi. Owszem, można wymieniać kadrę, ale przypomina to słodzenie herbaty poprzez jej mieszanie łyżeczką. Jest wielce prawdopodobne, że tych menadżerów polskiego górnictwa zastąpią nie koniecznie lepsi ich koledzy. To prawdopodobieństwa narasta wraz ze wspomnianą krytyką. Ma ona torować drogę do awansów dla nowych ludzi.

Powstaje tylko pytanie, czym ci nowi ludzie na to zasłużyli? Jeżeli tylko poparciem nowej władzy, to jest to w pełni zrozumiałe. Każda władza chce mieć swoich ludzi na stanowiskach. Czy są oni kompetentni? Jak najbardziej - pod względem formalnym mają stosowne dyplomy, papiery i dokumenty. Pod względem rzeczowym mają poparcie władzy, która przecież sama w sobie jest usposobieniem wszelkich "cnót" i "kompetencji". Jaki jest dotychczasowy dorobek pod względem konkretnych efektów ich pracy zawodowej na ogół panuje dyskretne i wielce wymowne milczenie.

Podejrzewam, że wymiana kadry jest przeprowadzona tylko po to, aby w trudnej sytuacji łatwiej było likwidować kopalnie i zwijać polskie górnictwo, zamiast je ratować.

Zwały i import
Z jednej strony polska energetyka oparta jest na węglu i to przede wszystkim na węglu kamiennym. Wraz z węglem brunatnym stanowią podstawę naszego bezpieczeństwa energetycznego. Tymczasem z węglem dzieją się rzeczy co najmniej dziwne. W okresie koniunktury nikt o nic się nie martwi. Jest OK. I tak ma być zawsze.

Kiedy nadchodzą trudne czasy opcja ta natychmiast się zmienia w swoje przeciwieństwo. Po co nam drogi węgiel własny, kiedy możemy mieć z importu dużo tańszy i w dowolnych ilościach. Jest wolny rynek i względna nadprodukcja węgla. Droższy własny węgiel, którego nikt nie chce kupować, tworzy coraz większe zwały. Jest oczywiste, że nie mogą one rosnąć w nieskończoność, a narastający deficyt kopań, ktoś będzie musiał pokryć. Pokryje go Skarb Państwa przy odgłosie armat i salw medialnych skierowanych na te branżę.

Co ciekawe, że nikt nie kieruje tej krytyki w resorty skarbu i gospodarki jako we właścicieli, którzy nie umieją zarządzać powierzonym sobie górniczym majątkiem. Chodzi tu o to, że pod naciskiem "opinii publicznej" Polska - podobnie jak Portugalia i Hiszpania oraz Włochy - ma nadal utrzymać energetykę węglową, ale opartą na imporcie.

Z jakimi skutkami dzieje się to w tych wymienionych krajach, każdy wie, kto choćby tylko ogląda wieczorne wiadomości TVP 1. Następuje tam powolny i stały upadek finansów państwa i jego degradacja w każdym, a nie tylko w górniczym wymiarze. Rząd, a przede wszystkim ministrowie skarbu i gospodarki muszą też walnąć się we własne piersi i powiedzieć - "moja wina". Nie zadbaliśmy o poziom inwestycji, unowocześnienia i potanienia polskiego górnictwa. Teraz za to musi zapłacić skarb państwa, czyli inaczej my wszyscy.

Zwały trzeba sprzedać po tańszej cenie i starty pokryć z budżetu państwa. Jest to operacja bardzo bolesna. Przypomina ona jednak wizytę u dentysty. Nie chcemy bólu, to będziemy mieć ogólne zapalenie ropne całej jamy ustnej, a potem destrukcję wszystkich organów ciała. Dla uzdrowienia polskiego górnictwa potrzebne są odważne decyzje strategiczne, a nie chowanie głowy w piasek i zwalanie winy na tego, co w tej sprawie praktycznie nie ma nic do powiedzenia.

Warszawa - Moskwa
Niewątpliwie w krajowych perspektywach największe szanse na rentowność górnictwa ma Lubelski Okręg Węglowy. Proste zaleganie węgla, łatwość jego eksploatacji i przy dużej wydajności stosowanych maszyn wskazują, że w tym kierunku winne iść polskie inwestycje górnicze.

Można powiedzieć, że podjęte w tej sprawie ostanie decyzje są już wielce spóźnione. Tak, ale gdyby ich nie było, spóźnienie byłoby jeszcze większe, czyli lepiej późno niż wcale. Całkowicie zaniedbanym kierunkiem bezpośrednich inwestycji górniczych są gotowe do zagospodarowania złoża węgla kamiennego w innych krajach. Po to, aby doszły one do skutku, górnictwo jako takie nie ma nic do powiedzenia. Sprawy te trzyma w swoim ręku Ministerstwo Spraw Zagranicznych, ministrowie gospodarki i skarbu państwa. Niestety, ci trzej panowie zawalili te sprawy na całej linii.

Ilustracją ich nieudolności jest styczniowa wizyta prezydenta Mongolii. Po to, aby dostać się na tamten bardzo perspektywiczny rynek górniczy, potrzebna jest ambasad RP w Ułan Bator. Prezydent Mongolii dyplomatycznie zapewnił, że rozpatrzy nasze postulaty skierowane do niego w tej sprawie. Na razie nic się nie dzieje. Wszystko wskazuje na to, że okres ten potrwa jeszcze dość długo.

Dlaczego? Mongolia choć jest już wolnym krajem, jednak swoje bezpieczeństwo w całości zawdzięcza poparciu strony rosyjskiej, która nie pozwoli, aby była ona zagarnięta przez Chińczyków w sposób podobny jak Tybet. Tymczasem złe stosunki dyplomatyczne Polski z Rosją są powszechnie znane. W tej sytuacji jest wielce wątpliwe, żeby nawet przy całkowitej dla nas sympatii Mongolii zechciała ona narażać na szwank swoje rosyjskie poparcie dla własnej niepodległości w zamian za poparcie nie lubianych przez Rosjan Polaków.

Klucz dostępu do mongolskich złóż znajduje się zatem w Moskwie. Dopóki nie nastąpi poprawa w stosunkach Warszawa - Moskwa trudno będzie się nam znaleźć na każdym azjatyckim rynku.

Dotyczy to w jakieś części nawet Chin, które wydają się być mocarstwem globalnym, ale któremu na kontaktach rosyjskich zawsze bardziej będzie zależało niż na naszych interesach. Zależności te i układy mogą się nam nie podobać, ale są one absolutnie niezależne od naszej woli. Mamy zatem do wyboru, albo się do nich dostosować i korzystać ze wszystkich dobrodziejstw azjatyckiego rynku surowcowego, albo samotnie próbować je zmienić na naszą korzyść z nikim się nie licząc.

Ta ostatnia wersja wydaje się dominować w polskich elitach politycznych, ale jest ona skazana na porażkę i izolację gospodarczą naszego państwa w skali przynajmniej najważniejszego na świecie rynku azjatyckiego.

Przełamać trudności
Polska nie jest samotną wyspą na świecie. Inni mają podobne, albo i znacznie poważniejsze trudności. Trzeba to zauważyć, a o swoich sympatiach politycznych raczej zapomnieć. Potrzebni są w tej sprawie politycy nie tylko pragmatyczni, ale jeszcze aktywni i orientujący się w skomplikowanych zagadnieniach gospodarczych, choćby np. Wschodniej Azji, gdzie chcielibyśmy, aby nasze górnictwo znalazło się wśród światowej czołówki istniejących tam firm, kopalń i inwestycji górniczych.

Samo górnictwo trudności tych nie jest w stanie przełamać. Prowadzone na nie ataki medialne mają na celu zbałamucenie niezorientowanej w tej kwestii opinii publicznej, która ze względów politycznych ma nadal popierać wrogą dla tego górnictwa opinię decydentów politycznych. Jedno jest pewne, że dalsza kontynuacja tej drogi na pewno zaszkodzi górnictwu węgla kamiennego, ale zaszkodzi też każdemu z nas, zaszkodzi również obecnej ekipie rządowej i każdej innej, która będzie popierać dotychczasową politykę prowadzoną w stosunku do górnictwa węgla kamiennego.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Gawkowski: W ostatnich dniach doszło do nieudanego cyberataku na Narodowe Centrum Badań Jądrowych

W ostatnich dniach doszło do cyberataku na Narodowe Centrum Badań Jądrowych; polegał on na próbie przełamania zabezpieczeń, która została powstrzymana - przekazał w czwartek wicepremier, minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski. Dodał, że atak prawdopodobnie był kierowany z Iranu.

Walą się fundamenty europejskiego planu klimatycznego

Handel uprawnieniami do emisji stał się jednym z głównych tematów Rady Europejskiej w sprawie konkurencyjności UE, a interwencja w system uprawnień do emisji przestała wydawać się fikcją

Co dalej ze spółką JSW Koks? Ważne decyzje zapadną na walnym zgromadzeniu

Jastrzębska Spółka Węglowa opublikowała 12 marca raport, w którym informuje, iż zarząd JSW powziął informację o konieczności podjęcia decyzji przez Walne Zgromadzenie spółki zależnej, czyli JSW Koks – uchwały w sprawie dalszego jej istnienia. Tymczasem prezydent Zabrza Kamil Żbikowski apeluje o ratunek dla Koksowni Jadwiga.

Rosomak podpisał umowę na dostawę platform pojazdowych systemu przeciwlotniczego

Siemianowicki Rosomak podpisał podpisał w środę 11 marca umowę z KIA Corporation na dostawę platform pojazdowych dla sytemu SAN - poinformowała spółka.