Górnictwo: Ratownik Dawid Barcik stracił nogę w kopalni Pniówek, zbiera środki na rehabilitację

fot: ARC

Dawid Barcik brał udział w akcji ratowniczej w kopalni Pniówek. To wtedy doszło do wypadku. W jego wyniku konieczna była amputacja lewej nogi na wysokości uda

fot: ARC

Dawid Barcik jest ratownikiem, który ucierpiał w czasie akcji prowadzonej w kopalni Pniówek, gdzie 20 kwietnia doszło do wybuchów metanu. Niestety konieczna była amputacja lewej nogi na wysokości uda. Teraz człowiek, który niósł pomoc apeluje o wsparcie. Na rzecz Dawida Barcika została utworzona zbiórka. Do zebrania jest w sumie 159 tys. zł. Do tej pory wpłacono ponad 38 tys. zł. Środki mają zostać przeznaczone m.in. na rehabilitację.

„Mój zawód zawsze był obarczony wysokim ryzykiem, ale nigdy nie dopuszczałem do siebie myśli o konsekwencjach. Moim celem było niesienie pomocy. Dziś to ja proszę Was o wsparcie dla mnie i mojej rodziny. Pomożesz mi stanąć na nogi? Mam na imię Dawid i wraz z moją kochaną rodzinką mieszkamy w Jastrzębiu-Zdrój. Jestem tatą cudownej 3-letniej córeczki, z której wraz z moją żoną jesteśmy bardzo dumni. Rodzina była i jest dla mnie najważniejsza, nawet w tych tragicznych okolicznościach wiem, że zawsze możemy na siebie liczyć” – napisał Dawid Barcik na stronie zbiórki.

Dodał, że praca górników oraz ratowników górniczych wiąże się z wielką niepewnością.

„Każda wiadomość o nieszczęśliwym wypadku budzi ogromne emocje wśród nas i naszych rodzin. Do tej pory los był dla nas łaskawy, aż do teraz kiedy ja i moi koledzy staliśmy się częścią tej tragedii. 20 kwietnia 2022r. uległem wypadkowi podczas interwencji ratowniczej w kopalni Pniówek w Pawłowicach” - czytamy na stronie zbiórki.

Przed wypadkiem jastrzębianin był bardzo aktywny m.in. pływał, wędrował po górach, chodził na siłownię. Stres w pracy starał się odreagować poświęcając się w wolnym czasie motoryzacji. „Dłubanie” przy samochodzie lub innych sprzętach dawało mu bardzo dużo frajdy oraz satysfakcji.

Dawid Barcik wyjaśnia, że rzeczywistość, z którą przyszło mu się teraz zmierzyć niestety ma duży wpływ na jego rodzinę.

„Oprócz niepewnej sytuacji finansowej - moja praca była podstawowym źródłem utrzymania – pojawił się również problem z dokończeniem kompleksowego remontu starego domu, który rozpoczął się przed wypadkiem. Moja aktualna sytuacja wymaga usunięcia barier architektonicznych oraz dostosowania parteru do nowej rzeczywistości w jakiej się znajduję. Wcześniej nie zdawałem sobie sprawy jak duże znaczenie mają poręcze lub podjazdy dla osób z niepełnosprawnością, teraz sam odczuwam to na własnej skórze” – wyjaśnia.

Dodaje, że na ten moment wraz z żoną i córką może liczyć na pomoc rodziny oraz najbliższych przyjaciół. Jednak w niedalekiej przyszłości wspólnie z żoną marzy o bezpiecznym domu, w którym będę mógł swobodnie się poruszać, a jego córka będzie mogła dorastać bez obaw o przyszłość.

„Moim celem teraz jest jak najszybciej stanąć na nogi i stać się samodzielnym – chciałbym odwdzięczyć się moim bliskim i być dla nich wsparciem. Proszę pomóż mi odzyskać sprawność i zapewnić mojej rodzinie bezpieczny dom” – apeluje jastrzębianin.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.