Górnictwo potrzebuje kompleksowych rozwiązań informatycznych
Kiedy jako dziecko zwiedzałem COIG, w pamięci utkwił mi widok komputera ODRA, na którym Państwo niegdyś pracowaliście. Przywołuje ten symboliczny obrazek z mojej pamięci, bowiem od tego czasu przeszliście Państwo daleką drogę, podobnie zresztą jak całe górnictwo w obszarze informatyzacji. Jak wspomina pan minione ćwierć wieku z obecnej perspektywy?
Naturalnie z sentymentem. Pamiętam jak w COIG-u i jego oddziałach powstało centrum informatyczne oparte na Odrach i maszynach ICL. Ten okres utrzymywał się stosunkowo długo, bo do 2000 r., a więc do tzw. zmiany daty. Wówczas wycofano się ze starych systemów operacyjnych. Zanim jednak to nastąpiło, wszystkie systemy informatyczne przeniesione zostały z centrów przetwarzania do kopalń na serwery lokalne. Po pewnym czasie ów pomysł okazał się nie do końca trafny i wrócono do centralizacji systemów. Z pewnością powstanie Kompanii Węglowej było w tym przypadku momentem przełomowym. Dalsze rozproszenie nie miało bowiem sensu w sytuacji, gdy centralna baza danych pozwalała najlepiej zarządzać informacją. Przyczyny techniczne również nie były bez znaczenia. Infrastruktura sieciowa stawała się coraz sprawniejsza, nowoczesne technologie odpowiednio szybkie i bezpieczne, zaś przetwarzania centralne znacznie tańsze i bezpieczniejsze. Było to głównym impulsem do powstania Centrum Przetwarzania Danych w COIG SA. Z czasem centralna baza danych, centralny serwer aplikacji i przeglądarki na stacji roboczej – czyli trójwarstwowe rozwiązanie technologiczne – zaczęto uważać za najlepiej funkcjonujący model informatyki.
Pojawiają się opinie, że górnictwo węgla kamiennego nie posiada centralnych systemów informatycznych wystarczająco wspierających zarządzanie.
Takie opinie mogą wygłaszać jedynie dyletanci. We wszystkich spółkach węglowych funkcjonują obecnie centralne systemy informatyczne. Centralne bazy danych zawierają kompletne i spójne dane o całej spółce węglowej. Jednym zapytaniem można te bazy dokładnie przeczesać – to po pierwsze. Po drugie – we wszystkich spółkach uruchomiliśmy hurtownie danych i narzędzia klasy Bussines Intelligence do eksploracji i analiz. Hurtownie danych są ładowane z kompleksów dziedzinowych on-line i zawierają dane, interesujące z punktu widzenia zarządzania, pogrupowane w blokach: produkcyjnym, sprzedaży, logistyki itd. Spółki węglowe mają poza tym do dyspozycji narzędzie Bussines Objects. Nie ma obecnie na świecie lepszego narzędzia niż właśnie ono. Każde zapytanie do hurtowni można za pomocą tych narzędzi wytworzyć. To, w jakim stopniu korzysta się z tych narzędzi, jest już problemem zarządzającego. W grę wchodzą oczywiście umiejętności analityka, ale sama technologia jest z pewnością najwyższej światowej klasy i za to gwarantujemy. Nie spotkałem się jeszcze z przypadkiem, żeby jakichś danych nie można było wygenerować.
Czy zatem można policzyć konkretne korzyści płynące z zastosowania wspomnianych narzędzi?
Naturalnie. Znany jest mi przykład logistyczny, gdzie przy korzystaniu ze wspomnianych narzędzi spowodowano taką obniżkę stanu zapasu magazynowego, że oszczędności poszły w miliony złotych.
Wydaje się jednak, że kopalnie dysponują zaledwie pojedynczymi rozwiązaniami w dziedzinie produkcji.
Jest w tym wiele prawdy. Z pewnością bardziej zinformatyzowane są dziedziny obsługi rachunkowości, logistyki, sprzedaży, a sam ciąg technologiczny wciąż pozostaje elementem dość trudnym do zinformatyzowania. Tu nie ma gotowych rozwiązań. Tymczasem tenże ciąg zawiera cały obszar działań, od gospodarki złożem, poprzez planowanie robót górniczych, na inwestycjach i robotach podziemnych skończywszy. Klucz do podnoszenia efektywności, do panowania nad kosztem wydobycia leży właśnie po tej stronie. Jestem daleki od stwierdzeń, którymi handlowcy epatują prezesów wielkich koncernów, że wystarczy tylko wdrożyć controlling, żeby wszystko wiedzieć i dobrze zarządzać górnictwem. Tak nie jest. Źle poprowadzone roboty, niewłaściwe technologie, zły plan robót, niewłaściwe inwestowanie, to jest prawdziwe źródło niepowodzeń. Należy bezwzględnie informatyzować sferę produkcji.
Trzeba jednak pamiętać o tym, że produkcja górnicza nie jest produkcją standardową, dlatego oprogramowanie musi być rzecz jasna równie niestandardowe.
To jasne. Musi być specyficzne i wystarczająco naszpikowane wiedzą górniczą. Nade wszystko ma tworzyć jeden system, który pomoże panować nad kosztami produkcji. I to jest moim zdaniem najistotniejsze.
Czy sądzi Pan, że charakterystyka zagrożeń naturalnych oraz specyfika prac podziemnych będzie nadal stała na przeszkodzie we wdrażaniu kompleksowych systemów zarządzania produkcją kopalni?
Z pewnością, ponieważ indywidualne projekty są dodatkowo zaburzane zjawiskami naturalnymi oraz niedoskonałością informacji wejściowych. Z drugiej jednak strony górnictwo polskie nie jest przemysłem nowym. Ma za sobą lata doświadczeń. Każde oprogramowanie musi uwzględniać tę zmienną, umieć natychmiast korygować wszystkie zakładane plany i harmonogramy ze względu na zdarzenia losowe lub inne postoje. Nie zgadzam się jednak z twierdzeniem, jakoby najlepszym rozwiązaniem byłyby tu systemy standardowe. Słyszy się opinie, że ERP w górnictwie to nic innego jak finanse, logistyka i płace, a produkcja już nie. Nic bardziej błędnego. Podstawowym zasobem przedsiębiorstwa górniczego są przecież maszyny, obudowy, wyrobiska i ludzie w nich pracujący oraz samo złoże.
Czy polskie górnictwo jest już gotowe na wdrożenie dużych systemów informatycznych wspierających produkcję?
Informatyzacja jest procesem żmudnym i długotrwałym. Pokutują pewne negatywne przyzwyczajenia organizacyjne i bardzo trudno dokonuje się nawet mała zmiana organizowania produkcji górniczej. Dlatego należy zaoferować górnictwu pełny, spójny kompleks w obszarze produkcyjnym i dobrze go przetestować. De facto procesy produkcyjne w górnictwie są wspierane rozwiązaniami informatycznymi, ale są to pojedyncze rozwiązania inżynierskie. Każdy ma swoje: wentylacja, mierniczy, geolog. Spójnego systemu brak. Nie wierzę, żeby do górnictwa przystosował się jakiś duży, uniwersalny system. To raczej nie możliwe.
Tymczasem ceny węgla przestały rosnąć. Rosną za to koszty jego wydobycia. Nakłady na rozwój informatyki muszą być zatem bardzo racjonalnie planowane.
COIG jest dostawcą wiodących technologii, więc polskie górnictwo otrzymuje od nas światowe rozwiązania informatyczne. Potrafimy uzyskać licencje i same narzędzia taniej. Tym sposobem spółki węglowe mogą liczyć na znacznie niższe ceny niż gdyby indywidualnie nabywały te same produkty na własną rękę. Zwracam uwagę, że kooperujemy z IBM, liderem informatycznym świata. Prowadziliśmy z nią dużo prac badawczych w zakresie wdrożenia technologii SOA (architektura zorientowana na usługi). W efekcie powstały rozwiązania, które bazując na mechanizmach portali korporacyjnych, szyn danych i serwisów, tworzą narzędzia do elastycznego modelowania systemów informatycznych, w tym komunikacji różnego rodzaju aplikacji – naszych, IBM i innych producentów.
Jak postrzegany jest obecnie rynek rozwiązań informatycznych dla górnictwa na świecie?
Jako niezwykle ważny. To nie jest tak jak u nas. Wielu wypatruje schyłku górnictwa, a na świecie ta dziedzina przemysłu uznawana jest za rozwojową, czego przykładem jest rynek chiński. Stąd prace nad rozwojem systemów zarządzania na świecie są bardzo rozwinięte. A my, wykorzystując swoje oraz polskiego górnictwa doświadczenie łączymy je ze światowymi tendencjami.
W takim razie, jak przedstawia się sprawa wdrożeń systemów w spółkach?
Zamknęliśmy wdrożenia nowoczesnych technologicznie rozwiązań w zakresie finansów, kosztów i zarządzania aktywami. COIG zarządza obecnie głównymi systemami informatycznymi Kompanii Węglowej i Katowickiego Holdingu Węglowego. W przypadku Jastrzębskiej Spółki Węglowej dostarczamy systemy informatyczne. W trakcie wdrożeń pozostają rozwiązania w zakresie logistyki. W tej dziedzinie współpracujemy z Instytutem Logistyki Materiałowej w Poznaniu. Firmy, które audytowały system finansowo-kosztowy zgodnie potwierdziły, że jest to jeden z najlepszych używanych w Polsce. Górnictwo ma zatem zaspokojone potrzeby informatyczne w tym zakresie na bardzo wysokim poziomie.
Kwestia prywatyzacji COIG SA nadal pozostaje otwarta?
Mogę powiedzieć tylko tyle, że doradca prywatyzacyjny prowadzi nadal działania związane z wyceną firmy, opracowaniem strategii i memorandum informacyjnego. W połowie roku należy spodziewać się zakończenia procesu przygotowań.