Górnictwo: pompownie CZOK jak kopalnie, tylko bez węgla

fot: Maciej Dorosiński

Obecnie w strukturach CZOK funkcjonuje 7 pompowni głębinowych. Jedna z nich zlokalizowana na terenie dawnej kopalni Niwka-Modrzejów w Sosnowcu

fot: Maciej Dorosiński

Pompownie stacjonarne Centralnego Zakładu Odwadniania Kopalń, choć nie są formalnie zakładami górniczymi, podlegają takim samym zasadom funkcjonowania jak fedrujące węgiel kopalnie. Na dodatek podziemne zagrożenia, które występują w pompowniach, potrafią być czasem poważniejsze niż w czynnych kopalniach, a największym problemem jest dwutlenek węgla.

Centralny Zakład Odwadniania Kopalń, będący częścią Spółki Restrukturyzacji Kopalń, powstał w 2000 r. Podstawowym zadaniem CZOK jest ochrona czynnych kopalń przed zagrożeniem wodnym, co jest możliwe tylko i wyłącznie przez nieustanne odpompowywanie wody z zamkniętych już zakładów.

Układ naczyń połączonych
Kopalnie znajdujące się w Górnośląskim Zagłębiu Węglowym stanowią układ naczyń połączonych, więc zaprzestanie odwadniania i spiętrzenie wody w jednym miejscu, spowodowałoby wcześniej czy później zalanie wszystkich zakładów górniczych.

W skład CZOK wchodzi 13 zlikwidowanych kopalń, które zostały przekształcone w pompownie. Razem to ogromna infrastruktura, obejmująca aż 21 szybów, tyle samo pompowni głównego odwadniania, cztery przepompownie z 14 pompami, ponad 53 km czynnych wyrobisk korytarzowych oraz 10 piezometrów, czyli wydrążonych w ziemi otworów o niewielkiej średnicy służących do pomiarów poziomu wody.

W myśl Prawa geologicznego i górniczego CZOK nie jest jest co prawda zakładem górniczym, bo nie wydobywa węgla, ale podlega tym samym regułom funkcjonowania, opartym na ustawie Prawo geologiczne i górnicze oraz wszystkich aktach wykonawczych ustawy.

Oznacza to, że podlega nadzorowi Okręgowych Urzędów Górniczych i Wyższego Urzędu Górniczego, a ponadto Państwowej Inspekcji Ochrony Środowiska oraz poszczególnym urzędom miejskim w zakresie swojej działalności. Oprócz tego CZOK, jako podmiot korzystający ze środowiska, musi stosować się również do przepisów innych ustaw: prawo ochrony środowiska, prawo wodne, budowlane oraz o odpadach.

Dwa główne modele
W przypadku pompowni CZOK można wyróżnić dwa główne modele odwadniania - system głębinowy oraz stacjonarny. W pierwszym przypadku z kopalnianej infrastruktury wybiera się jeden szyb, w którym spiętrza się wodę, a pompy głębinowe utrzymują jej lustro na kontrolowanym poziomie.

Drugi, stacjonarny, jest znacznie bardziej skomplikowany, a jego funkcjonowanie przypomina działanie czynnej kopalni. Po pierwsze, trzeba zachować dwa szyby, które zagwarantują obieg powietrza pod ziemią. Zachowana zostaje również minimalna infrastruktura w wydzielonej części wyrobisk, w których znajdują się podziemne pompownie (najczęściej na różnych poziomach).

- To oznacza, że CZOK musi, tak jak czynne zakłady górnicze, zatrudniać pracowników służb górniczych, którzy zajmują się dokładnie tym samym, co pracownicy kopalń. Wyjątkiem jest eksploatacja złóż i drążenia wyrobisk. Obecnie zatrudniamy 675 osób, a wśród nich są m.in. elektrycy, mechanicy, szybowcy, geolodzy, mierniczowie, teletechnicy i pracownicy bhp, czyli takie same specjalizacje, jakie spotkamy w czynnej kopalni. Wydaje się, że pod ziemią są już tylko pompownie, ale jeśli chodzi o bezpieczeństwo, utrzymanie i kontrolę stanu wyrobisk, musimy dostosowywać się do takich samych przepisów jak czynne zakłady górnicze. Podstawą funkcjonowania pompowni stacjonarnych, ulokowanych na powierzchni, są obiekty, które służą do utrzymania zasilania kopalni, jej przewietrzania i odwadniania, oraz górnicze wyciągi szybowe. Natomiast pozostała infrastruktura zostaje ograniczona do minimum – wylicza Czesław Deręgowski, dyrektor CZOK.

To samo dzieje się zresztą pod ziemią. Z dziesiątków kilometrów kopalnianych wyrobisk pracownicy CZOK „zostawiają” jedynie kilkaset metrów niezbędnych dla funkcjonowanie pompowni, starannie obudowanych tamami izolacyjnymi. Zagrożenia pozostają podobne jak te w czynnym zakładzie górniczym.

Górotwór ciągle "pracuje"
- Pompownia stacjonarna to jakby kopalnia zredukowana do małej przestrzeni. Takie ograniczenie powoduje, że wilgotność jest dużo większa niż w kopalni czynnej. W efekcie warunki klimatyczne przyspieszają zachodzenie korozji, niszczenie podziemnej infrastruktury i urządzeń – zaznacza Antoni Czapnik, kierownik działu mierniczo-geologicznego CZOK.

- My zajmujemy tylko niewielką przestrzeń w środku jakiegoś regionu. Tymczasem za tamami znajdują się dziesiątki kilometrów wyrobisk, ogromne ilości pustych przestrzeni i zrobów, które ulegają zaciśnięciu. Bo zakończenie eksploatacji nie oznacza przecież, że górotwór przestaje „pracować”. Największym zagrożeniem jest jednak tlenek i dwutlenek węgla. Wysokie ciśnienie powoduje, że powietrze przedostaje się przez nieszczelności do zrobów. Potem, kiedy ciśnienie spada, przez nieszczelności górotworu powietrze z powrotem jest wypychane, ale już z trującymi gazami. Dlatego oprócz odwadniania, kluczowe jest kontrolowanie i uszczelnianie tam, które ochraniają pozostawione fragmenty wyrobisk – dodaje Czapnik.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Rekordowy sierpień i wakacje w Katowice Airport, przez dwa miesiące ponad 2 mln podróżnych

Sierpień br. był najlepszym miesiącem w historii przewozów pasażerskich lotniska w Pyrzowicach, które w tym czasie obsłużyło ponad milion podróżnych. Rekordowe okazały się również całe wakacje - w tym czasie z podkatowickiego portu skorzystało blisko 2,1 mln osób.

Grzegorz Wrona: Odpowiedzialna transformacja wymaga aktywnego właściciela

Transformacja polskiego górnictwa nie jest procesem, który rozpoczął się dziś. Kierunek zmian został wyznaczony już kilka lat temu wraz z podpisaniem w 2021 roku Umowy Społecznej dotyczącej transformacji sektora górnictwa węgla kamiennego. Dokument ten określił harmonogram funkcjonowania poszczególnych kopalń do 2049 roku i stworzył podstawy do prowadzenia zmian w sposób przewidywalny zarówno dla pracowników, jak i całej gospodarki - podkreśla Grzegorz Wrona, wiceminister aktywów państwowych.

Wielki finał „Ekoprzedszkolaka 2026”. 75 przedszkoli z dotacjami na zielone przestrzenie

Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (WFOŚiGW) w Katowicach podsumował pierwszą, pilotażową edycję konkursu „Ekoprzedszkolak”. Do projektu zgłosiło się 141 placówek, a dofinansowanie otrzymało 75 przedszkoli samorządowych z całego województwa śląskiego.

Spółki amunicyjne Grupy PGZ i Nitroerg łączą siły. Chodzi o materiały wybuchowe i środki bojowe

Polska Grupa Zbrojeniowa wraz ze spółkami Mesko, Zakładami Metalowymi „Dezamet”, Zakładami Chemicznymi „Nitro-Chem”, Bydgoskimi Zakładami Elektromechanicznymi „Belma” , Zakładami Produkcji Specjalnej „Gamrat” sp. z o.o. oraz Nitroerg, spółka należąca do Grupy KGHM zawarły Porozumienie o współpracy, którego celem jest rozwój krajowych kompetencji w obszarze środków strzałowych, materiałów wybuchowych oraz technologii pirotechnicznych na potrzeby bezpieczeństwa i obronności państwa.