Górnictwo: polscy ratownicy przywieźli medale z Kanady

1472718808 ratownicy kghm medale arc

fot: ARC KGHM

Ratownicy z KGHM pozują do pamiątkowej fotografii tuż po uroczystości wręczenia medali

fot: ARC KGHM

To były jedne z najtrudniejszych mistrzostw, w których wzięliśmy udział - zgodnie potwierdzają uczestnicy X Międzynarodowych Zawodów Górniczych Zastępów Ratowniczych w Kanadzie. Organizatorzy rozpalili ogień w podziemnym wyrobisku. Zawodnicy w dymie przy użyciu kamery termowizyjnej, musieli zlikwidować zagrożenie.

W ogólnej klasyfikacji triumfowali Kanadyjczycy - drużyna Kirkland Lake Gold. Na drugim miejscu uplasowali się niespodziewanie Irlandczycy - zespół Boliden Tara Mines, a na trzecim zakończyli zawody ratownicy z KGHM Polska Miedź, czyli White Eagles.

- Mamy brąz dzięki doskonałej postawie naszych wysokościowców. Zadanie polegało na podjęciu poszkodowanego, który na wysokości ok. 25 m stracił przytomność. Nasi działali znakomicie, potwierdzając swoje umiejętności - podkreśla Darosław Kubiak, naczelny dyrektor Jednostki Ratownictwa Górniczo-Hutniczego KGHM Polska Miedź.

W konkurencji wysokościowej zespół KGHM sklasyfikowano na pierwszym miejscu.

- Myślę, że do Sadbury wysłaliśmy najlepszych. Mamy zaledwie 14 ratowników zawodowych, reszta, czyli ponad 400, to górnicy zatrudnieni w poszczególnych zakładach górniczych. Stu spośród nich to właśnie wysokościowcy. Są znakomici w tym, co robią - dodaje Kubiak.

Zawody podzielone były na konkurencje: symulowanej akcji ratowniczej, gaszenia pożaru, pierwszej pomocy, wysokościową, wiedzy teoretycznej i mechanika aparatu. Każda była odpowiednio punktowana. Sędziowie przyznawali 40 proc. puli punktowej za konkurencję podziemną, 30 proc. za gaszenie pożaru, 20 proc. za pierwszą pomoc i 10 proc. za egzamin teoretyczny.

Polacy okazali się najlepsi w konkurencji gaszenia pożaru.

- Warunki były ekstremalnie trudne. Widoczność zerowa. Działaliśmy przypięci do linki, szliśmy do przodu, trzymając się ociosu. Musieliśmy zlokalizować przebite kable wysokiego napięcia, wyłączyć napięcie i zabezpieczyć je zapięciem kłódki. Sam pożar zlokalizowaliśmy przy pomocy kamery termowizyjnej. Organizatorzy rzeczywiście rozpalili ogień w podziemnym wyrobisku. Towarzyszyła mu wysoka temperatura. Przydały nam się umiejętności zdobyte podczas wspólnych treningów ze strażakami - relacjonuje Grzegorz Kaleja, kapitan drużyny Węglokoksu Kraj z bytomskiego Bobrka.

Jak podkreśla, w warunkach polskich kopalń węgla kamiennego tego rodzaju akcje się nie zdarzają. Wyrobiska odcina się, podając do miejsca objętego pożarem gazy inertne. Mimo to nasi ratownicy doskonale poradzili sobie z wykonanym zadaniem.

- Posuwając się w głąb zadymionego wyrobiska, natrafiliśmy na cztery przewrócone beczki. Spodziewając się, że organizatorzy upozorowali w ten sposób wyciek łatwopalnej substancji, postanowiliśmy już po ugaszeniu pożaru zalać je pianą. Byś może to zadecydowało o naszej wygranej - podsumowuje Kaleja.

Reasumując, najlepiej podczas tegorocznych zawodów wypadli gospodarze. Ich zespoły ośmiokrotnie stawały na stopniach podium, w tym dwa razy na najwyższym. Biało-czerwoni również triumfowali dwukrotnie, Australijczycy raz, Amerykanie zdobyli po jednym medalu srebrnym i brązowym, podobnie jak Irlandczycy. Zawodnik Rosji sięgnął po złoto w konkurencji mechaników aparatów, a srebrny medal przypadł w udziale Chińczykowi.

- To był najtrudniejszy turniej ze wszystkich dotychczasowych. Potwierdzali to ci, którym dane było uczestniczyć we wszystkich edycjach mistrzostw. Uważam, że na tle 28 startujących zespołów wypadliśmy dobrze. Nie mamy się czego wstydzić. Wygrały drużyny anglojęzyczne, ale to nie znaczy, że zawiedli nas nasi tłumacze. Wprost przeciwnie, byli niezawodni, ale mieli mnóstwo pracy w bazie, nie wszędzie mogli nam towarzyszyć, za to wszędzie liczył się czas. Trzeba było podejmować szybkie decyzje, to decydowało o zwycięstwie - zwraca uwagę Grzegorz Kaleja.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Orlen przedłuża promocję paliwową do końca wakacji

Orlen przedłuża promocję paliwową. Kierowcy będą mogli zatankować nawet 700 litrów paliwa w obniżonej cenie. Oferta będzie obowiązywać we wszystkie weekendy do końca wakacji.

Miliardy z ETS w worku bez dna. Jak rząd Morawieckiego przejadł pieniądze na transformację

Temat unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS) od lat budzi w Polsce ogromne emocje. Przez jednych nazywany „unijnym podatkiem od CO2”, przez innych „klimatyczną kroplówką dla budżetu” – system ten stał się centralnym punktem debaty o polskiej energetyce i kosztach życia. Stał się też tematem protestu związkowego (20 maja w Warszawie) wielu branż, dla których jest kamieniem u szyi. Prezydent Karol Nawrocki proponuje m.in. w jego sprawie przeprowadzić ogólnokrajowe referendum. Problem w tym, że udział w proteście brali też politycy prawicy, którzy za przyjęcie tego systemu odpowiadają, ale próbują to wymazać z publicznej świadomości. Ponad 85-90 proc. z ponad 130 mld zł „rozpłynęło się” w ogólnym worku budżetowym, służąc do finansowania bieżących obietnic politycznych i osłon socjalnych. Na energetykę poszło – 1,3 proc. tej kwoty.

W Górniczej o wynikach JSW i zmianach w Hucie Częstochowa

Co wydarzyło się w pierwszym kwartale tego roku w JSW? Czy górnicy przesiądą się na lokomotywy? Jaka przyszłość maluje się przed Hutą Częstochowa? O tym m.in. przeczytają Państwo w najnowszym wydaniu Trybuny Górniczej, która ukaże się już w najbliższy piątek, 22 maja.

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja wpływają na rynek pracy

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja negatywnie wpływają na rynek pracy - napisali ekonomiści Banku Pekao w komentarzu do danych GUS. Ich zdaniem, ten wpływ będzie także widoczny w roku przyszłym.