Górnictwo: podziemny protest rozszerza się

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

Związkowcy z Międzyzwiązkowego Sztabu Protestacyjno-Strajkowego w kopalni Kazimierz-Juliusz podają, że pod ziemia pozostaje już około 135 górników domagających się pełnej wypłaty zaległych wynagrodzeń

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

- To jest spontaniczny protest, nie przerwaliśmy wydobycia - podał w środę wieczorem Paweł Drozdowski z Międzyzwiązkowego Sztabu Protestacyjno-Strajkowego w kopalni Kazimierz-Juliusz, gdzie w środę rozpoczął się protest pracowników w obronie likwidowanego zakładu.

Drozdowski (związkowiec ze śląsko-dąbrowskiej Solidarności-PAP) dodał, że na terenie sosnowieckiej kopalni - pod ziemią oraz na powierzchni - przebywa ponad 200 osób. Według niego na dole jest ok. 135 górników.

- Dołącza do nich trzecia zmiana - dodał.

Według związkowców przed kopalnią gromadzą się również żony górników oraz mieszkańcy Sosnowca.

Dodał, że protest polega na tym, że "wydobycie jest prowadzone".

- To jest dziwna forma protestu, gdyż pracownicy po dniówce nie wyjechali na powierzchnię. Zamiast iść do domu, odpoczywają na dole i czekają na wypłaty - powiedział Drozdowski.

Na pytanie, jak długo może potrwać protest, Drozdowski dodał, że "do skutku". - Protest będzie trwał, dopóki ktoś nie zechce z nami rozmawiać, bo kopalnia funkcjonuje, fedruje, a pieniędzy na wynagrodzenia nie ma - powiedział.

Ostatnia czynna kopalnia w Zagłębiu Dąbrowskim ma zakończyć wydobycie na przełomie września i października. Protestujący domagają się wypłaty zaległych wynagrodzeń, przedłużenia żywotności kopalni, wykupu mieszkań zakładowych oraz - po całkowitym wyczerpaniu węgla i zakończeniu działania kopalni - przejścia do innych zakładów KHW na dotychczasowych warunkach. Tydzień temu górnicy z kopalni Kazimierz-Juliusz, wspierani przez bliskich i związkowców z innych zakładów, manifestowali w Sosnowcu i Katowicach.

Protest, jak informował Sierpień 80, rozpoczął się w środę po nocnej zmianie, kiedy 24 górników nie wyjechało na powierzchnię. Następnie dołączali do nich kolejni górnicy. Szef Sierpnia 80 w Katowickim Holdingu Węglowym (KHW) Szczepan Kasiński powiedział, że protest "ma charakter ciągły i nikt nie opuszcza kopalni".

Kazimierz-Juliusz to spółka zależna KHW. Jego zarząd deklaruje, że wszyscy pracownicy - ok. tysiąca osób - znajdą zatrudnienie w innych zakładach Holdingu. Górnicy z Kazimierza-Juliusza chcą gwarancji na piśmie.

Pierwotnie kopalnia miała działać dłużej, przyspieszenie jej likwidacji zarząd Holdingu tłumaczy wyczerpaniem dostępnych złóż oraz narastaniem problemów związanych z opłacalnością i bezpieczeństwem resztkowego wydobycia. Aby nie pogłębiać strat, zdecydowano, że zamknięcie nastąpi z końcem września 2014 r. Miesięcznie do działalności operacyjnej kopalni trzeba dokładać 2-3 mln zł, a większość środków zajmują komornicy.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Wojnarowski: Magazyny gazu w Polsce są zapełnione w 99 proc.

Magazyny gazu w Polsce są zapełnione w 99 proc., co wobec średniej unijnej na poziomie około 70 proc. pozwala nam myśleć o bezpieczeństwie dostaw - powiedział w środę we Wrocławiu wiceminister energii Konrad Wojnarowski.

Instytut im. Wojciecha Korfantego przenosi się do zabytkowej willi w Katowicach

Willa, która pamięta dawne Katowice, otwiera nowy rozdział swojej historii. Od listopada 2026 roku Instytut im. Wojciecha Korfantego będzie mieć siedzibę przy ul. Sokolskiej 8 w Katowicach – w zabytkowym budynku zaprojektowanym przez architekta Louisa Damego. Na spotkania w nowym miejscu Instytut zaprosi już na początku 2027 roku.

Najtańsza benzyna w Wielkopolsce, a diesel - na Podlasiu

Najtańsza benzyna obecnie jest w Wielkopolsce, gdzie za jej litr płaci się średnio 6,92 zł; najtańszy diesel jest z kolei na Podlasiu, gdzie kosztuje on średnio 7,95 zł za litr - podał w środę e-petrol.pl. Z kolei najtańszy gaz jest na Górnym Śląsku, Kujawach i Pomorzu i kosztuje średnio 3,33 zł.

Mieszkańcy małych gmin górniczych chcą pracy i realnego wpływu na decyzje

Raport z badania RAISING: Kto powinien decydować o przyszłości regionów węglowych? Mieszkańcy małych gmin górniczych chcą pracy i realnego wpływu na decyzje