Górnictwo: pod koniec marca raporty z audytów

fot: Andrzej Bęben/ARC

PiS uważa, że polskie kopalnie powinny być zlustrowane wg scenariusza przewidzianego przed prokuraturę dla upadłej kopalni Kazimierz-Juliusz...

fot: Andrzej Bęben/ARC

Do końca marca zespoły eksperckie, badające sytuację Katowickiego Holdingu Węglowego i Jastrzębskiej Spółki Węglowej, mają przedstawić radom nadzorczym tych firm raport ze swoich prac. Wcześniej, do 11 marca, gotowy ma być raport dotyczący największej spółki - Kompanii Węglowej.

Raporty z audytu mają pomóc w działaniach służących poprawie efektywności funkcjonowania kopalń - wynika z informacji Ministerstwa Energii, które nadzoruje spółki węglowe.

- Zakres działań zespoły ustalają indywidualnie dla każdej spółki, ale generalnie obejmują zarówno techniczne, produkcyjne jak i ekonomiczne badania służące poprawie efektywności działania kopalń - poinformował we wtorek (1 marca) PAP Mariusz Kozłowski, naczelnik wydziału prasowego w Ministerstwie Energii.

Zespoły audytowe zostały powołane przez rady nadzorcze spółek węglowych - w skład każdego z nich wchodzi kilkanaście osób. Członkom zespołów nie przysługują wynagrodzenia z tego tytułu. Pracownicy Ministerstwa Energii biorą udział w pracach w ramach delegacji służbowej.

Z informacji resortu energii wynika, iż w Kompani Węglowej zespół powołany przez radę nadzorczą liczył 17 osób, jednak czterech jego członków, przedstawicieli organizacji związkowych, złożyło rezygnację. Pracami zespołu kieruje - jak potwierdziła PAP w Kompanii - senator PiS Adam Gawęda. Aktualnie zespół działa w trzynastoosobowym składzie.

W Jastrzębskiej Spółce Węglowej zespół powołany przez radę nadzorczą liczy 12 osób, a w Katowickim Holdingu Węglowym - 13. Audytów nie przeprowadza żadna firma konsultingowa, ale osoby wybrane przez rady - specjaliści z różnych dziedzin gospodarki i prawa.

Jesienią 2013 r. audyt w KW, KHW i JSW przeprowadziła na zlecenie ówczesnego Ministerstwa Gospodarki międzynarodowa firma doradcza Roland Berger Strategy Consultants. Zadaniem ekspertów była wówczas diagnoza sytuacji oraz wypracowanie rekomendacji dla spółek. W swoim raporcie audytorzy wskazali, iż śląskie spółki węglowe mają szansę na trwałą rentowność, jeśli podejmą zdecydowane działania: zamkną kilka nierentownych kopalń, skoncentrują wydobycie w najbardziej opłacalnych miejscach, ograniczą administrację i uproszczą system wynagradzania.

Audyt sprzed ponad dwóch lat był pierwszą tak kompleksową oceną sytuacji branży, dokonaną przez niezależną firmę. W spółkach węglowych przez cztery miesiące pracowało blisko 10 specjalistów. Za kluczowe uznali dostosowanie produkcji węgla energetycznego do popytu, szacując ówczesną nadpodaż nawet na 10 mln ton. Wskazali jednak, że redukcja potencjału wydobywczego musi być prowadzona racjonalnie - poprzez rezygnację z wydobycia w nieopłacalnych miejscach i zwiększanie go tam, gdzie koszty są najniższe. Dotyczyło to przede wszystkim KW i KHW.

Rekomendowane wtedy działania naprawcze wynikały z oceny rynku węgla energetycznego, którym dla polskich kopalń jest przede wszystkim rodzima energetyka oraz w mniejszym zakresie kraje położone w pobliżu Polski; przy obecnych cenach węgla w zachodnioeuropejskich portach nieopłacalny jest eksport drogą morską. Nie bez znaczenia jest krajowa konkurencja - im więcej tańszego węgla z prywatnych kopalń Bogdanka i Silesia oraz z kopalń grupy Tauron, tym mniej miejsca na rynku dla węgla wydobywanego na Śląsku po wyższych kosztach.

Audyt sprzed dwóch lat potwierdził, że kopalnie nie wykorzystują optymalnie swoich zasobów - sprzętu i ludzi. Ograniczenia kodeksowe, finansowe i organizacyjne powodują, że zakłady, wydobywając węgiel przez pięć dni w tygodniu, korzystają realnie z ok. 60 proc. swojego potencjału. Mimo to wydobycie przewyższało możliwości sprzedaży węgla.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Z notatnika sztygara Onderki: Feralny piątek

Nasze kopalnie pustoszeją. Tajemnicą poliszynela jest, że nie ma ludzi do pracy. W ostatnich miesiącach odeszli na świadczenia górnicy z wydobycia i przygotówek, kombajniści z doświadczeniem, elektrycy, strzelniczy, ludzie z dozoru, kierownicy i dyrektorzy. Tymczasem słyszę i czytam ostatnio w mediach, że wracamy do węgla, bo stanowi on nasze zabezpieczenie energetyczne, zwłaszcza teraz, gdy okazuje się, że gazu brak, a jego ceny jeszcze wystrzelą w górę. Ja Wam powiem, że jest to sytuacja wypisz, wymaluj z moich czasów. 

Frekwencyjny sukces Kolei Śląskich, jak z Częstochowy do Krakowa

W ciągu pierwszego roku funkcjonowania bezpośrednich połączeń pomiędzy Częstochową a Krakowem, Koleje Śląskie przewiozły na linii S34 ponad 650 tys. pasażerów. To frekwencyjny sukces i zasługa komfortowego oraz nowoczesnego taboru, a także konkurencyjnego czasu przejazdu, który jest o około pół godziny krótszy niż czas, jaki trzeba poświęcić na podróż samochodem na tym dystansie.

Cisza przed burzą? A w górnictwie historia kołem się toczy

Wrzesień to miesiąc ważnych dat w naszej historii. Mam wrażenie, że, jak kiedyś, o 17 września było dość cicho. A przynajmniej ciszej niż o pierwszym dniu miesiąca. Jednak życie toczy się dalej. Kolejny raz uczestniczyłem w konferencji zorganizowanej przez Politechnikę Śląską w Rybniku i miejscowe koło jej Stowarzyszenia Wychowanków. Lubię tę, organizowaną od dziesięciu lat, konferencję poświęconą technice i przemysłowi, nie tylko wydobywczemu. Można się sporo dowiedzieć, a przerwy i kuluary są miejscem ciekawych dyskusji. W tym roku dyskutowaliśmy w międzynarodowym towarzystwie o kopalń węgla życiu po życiu. W trakcie konferencji nadano imię docenta Szczepana Wyry auli w miejscowym budynku Politechniki Śląskiej. Docent przez wiele lat kierował rybnicką filią uczelni. Ja zapamiętałem go jako wysokiego, przystojnego faceta, a moja żona jako świetnego wykładowcę mechaniki. Dobrze, że uhonorowano go, bo zasłużył się. Bardzo ładnie wspomniał zmarłego mój były podwładny, a dziś burmistrz Łazisk Górnych i chrześniak docenta i wuja.

Jak Rambo wyjeżdżał z szychty i pędził prosto na próbę zespołu Myslovitz

Rozmowa z WOJCIECHEM „LALĄ” KUDERSKIM, perkusistą Myslovitz, który w 1998 roku odszedł z branży górniczej