Górnictwo: PGG z zyskiem, ale na wynik trzeba poczekać

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

- Wynik spółki powinien być dodatni. Ponieważ trwają prace biegłego rewidenta, więc czekamy na ostateczne dokumenty - zaznaczył prezes PGG Tomasz Rogala

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

Wynik finansowy Polskiej Grupy Górniczej wypracowany w 2017 r. jest dodatni, ale szczegółowe dane zostaną podane przez spółkę w komunikacie po zakończeniu badania przeprowadzanego przez biegłego rewidenta. Według nieoficjalnych informacji spółka górnicza zakończyła miniony rok z ok. 90 mln zł zysku netto.

- Wynik spółki powinien być dodatni. Ponieważ trwają prace biegłego rewidenta, więc czekamy na ostateczne dokumenty. Natomiast nie widzimy żadnych zagrożeń, wydobycie było powyżej 30 mln t - powiedział prezes PGG Tomasz Rogala podczas briefingu prasowego, który odbył się po zakończeniu spotkania ze przedstawicielami PGG.

Jak dodał, zarówno wyniki oraz plany wydobycia na ten rok zostaną przekazne w komunikatach spółki tak, jak ma to miejsce w przypadku spółek giełdowych.

- Po zakończeniu prac związanych z ustaleniem wyniku końcowego, podamy w komunikacie, jakie wyniki zostały osiągnięte. Po drugie, jeśli chodzi o zamierzenia i plany produkcyjne, to również w odpowiednim czasie i trybie komunikacji, tak jak to dzieje się w przypadku spółek giełdowych, te dane będą przekazywane - dodał prezes Rogala.

 O wynik finansowy pytany był również  minister energii Krzysztof Tchórzewski, który w listopadzie minionego roku mówił, że spółka w 2017 r. może wypracować nawet 200 mln zł. Minister Tchórzewski nie chciał potwierdzić nieoficjalnych doniesień, że zysk PGG to ok. 90 mln zł, powiedział jedynie, że dodatni wynik spółki jest "satysfakcjonujący".

- Nie jest to zawód, choć oczywiście zawsze chce się lepiej. Na pewno jestem przekonany, że jest to wynik dodatni i na tym etapie to nas satysfakcjonuje. Natomiast chodzi o to, żeby ten wynik się poprawił i żeby wydajność pracy rosła, i o tym też rozmawialiśmy na spotkaniu z udziałem załogi. To jest cel, który obecnie sobie stawiamy. Jeśli popatrzymy wstecz, to jeszcze niedawno było kilka milionów zł na minusie - zaznaczył minister Tchórzewski.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Z notatnika sztygara Onderki: Feralny piątek

Nasze kopalnie pustoszeją. Tajemnicą poliszynela jest, że nie ma ludzi do pracy. W ostatnich miesiącach odeszli na świadczenia górnicy z wydobycia i przygotówek, kombajniści z doświadczeniem, elektrycy, strzelniczy, ludzie z dozoru, kierownicy i dyrektorzy. Tymczasem słyszę i czytam ostatnio w mediach, że wracamy do węgla, bo stanowi on nasze zabezpieczenie energetyczne, zwłaszcza teraz, gdy okazuje się, że gazu brak, a jego ceny jeszcze wystrzelą w górę. Ja Wam powiem, że jest to sytuacja wypisz, wymaluj z moich czasów. 

Frekwencyjny sukces Kolei Śląskich, jak z Częstochowy do Krakowa

W ciągu pierwszego roku funkcjonowania bezpośrednich połączeń pomiędzy Częstochową a Krakowem, Koleje Śląskie przewiozły na linii S34 ponad 650 tys. pasażerów. To frekwencyjny sukces i zasługa komfortowego oraz nowoczesnego taboru, a także konkurencyjnego czasu przejazdu, który jest o około pół godziny krótszy niż czas, jaki trzeba poświęcić na podróż samochodem na tym dystansie.

Cisza przed burzą? A w górnictwie historia kołem się toczy

Wrzesień to miesiąc ważnych dat w naszej historii. Mam wrażenie, że, jak kiedyś, o 17 września było dość cicho. A przynajmniej ciszej niż o pierwszym dniu miesiąca. Jednak życie toczy się dalej. Kolejny raz uczestniczyłem w konferencji zorganizowanej przez Politechnikę Śląską w Rybniku i miejscowe koło jej Stowarzyszenia Wychowanków. Lubię tę, organizowaną od dziesięciu lat, konferencję poświęconą technice i przemysłowi, nie tylko wydobywczemu. Można się sporo dowiedzieć, a przerwy i kuluary są miejscem ciekawych dyskusji. W tym roku dyskutowaliśmy w międzynarodowym towarzystwie o kopalń węgla życiu po życiu. W trakcie konferencji nadano imię docenta Szczepana Wyry auli w miejscowym budynku Politechniki Śląskiej. Docent przez wiele lat kierował rybnicką filią uczelni. Ja zapamiętałem go jako wysokiego, przystojnego faceta, a moja żona jako świetnego wykładowcę mechaniki. Dobrze, że uhonorowano go, bo zasłużył się. Bardzo ładnie wspomniał zmarłego mój były podwładny, a dziś burmistrz Łazisk Górnych i chrześniak docenta i wuja.

Jak Rambo wyjeżdżał z szychty i pędził prosto na próbę zespołu Myslovitz

Rozmowa z WOJCIECHEM „LALĄ” KUDERSKIM, perkusistą Myslovitz, który w 1998 roku odszedł z branży górniczej