Górnictwo: PGG wydało książkę dla dzieci

fot: Maciej Dorosiński

"Barbórka Tosi" to ilustracje Aleksandry Kuźmickiej (po lewej) i tekst Joanny Bulek

fot: Maciej Dorosiński

„Barbórka Tosi, czyli opowieść o tym, jak mała dziewczynka zwiedza podziemia kopalni” - taki tytuł nosi książka, którą Polska Grupa Górnicza wydała dla dzieci swoich pracowników. Autorką tej pozycji jest Joanna Bulek, która na co dzień pracuje w zakładzie przeróbki mechanicznej w ruchu Ziemowit kopalni Piast-Zimowit. Za ilustracja odpowiada natomiast pochodząca z Jastrzębia Zdroju Aleksandra Kuźmicka. O książce w piątek, 26 października, w siedzibie PGG opowiadały autorki oraz prezes spółki Tomasz Rogala.

- Na początek wydaliśmy 10 tys. egzemplarzy, które rozeszły się natychmiast. Dlatego planujemy dodrukować kolejny nakład wynoszący także 10 tys. egzemplarzy. Liczę, że panie będą z nami współpracować przy kolejnych edycjach, tym bardziej, że ta pierwsza okazała się tak dużym sukcesem. Chcę paniom serdecznie podziękować, bo ta książką pokazuje, że ludzie górnictwa maja pasję nie tylko w swoim zawodzie, ale także w innych dziedzinach – powiedział prezes Rogala, który przyznał, że jest już po lekturze „Barbórki Tosi”.

Joanna Bulek, która przez rok pracowała jako sztygar pod ziemią, zdradziła, że inspiracją do napisania tej książki, była jej wizyta w przedszkolu w okresie barbórkowym. Ubrana w górniczy mundur rozmawiała wówczas z dziećmi, jak wyobrażają sobie prace górnika. Po tym spotkaniu sprawdziła w internecie, czy podobna książką już kiedyś powstała. Okazało się, że była taka pozycja sprzed kilkudziesięciu lat, ale miała ona charakter bardziej encyklopedyczny, a jej bohaterami byli chłopcy. Joanna Bulek bohaterką swojej historii uczyniła swoją bratanicę Tosię.

- Jestem absolwentką AGH na kierunku eksploatacja złóż. Przez rok pracowałam pod ziemią w kopalni Janina, a potem trafiłam do PGG. Cieszę się, że tak mi się życie ułożyło, bo dzięki temu powstała ta książka i mogła zostać wydana – przyznała autorka.

- Książkę pisałam ponad pół roku. Nie było to tak, że siadałam i tworzyłam. Przygody Tosi powstawały etapami. Nie ukrywam, że do tego potrzebna była wena – dodała autorka, która jest także klarnecistką w Stowarzyszeniu Orkiestry Dętej Piast.

Bulek podkreśliła, że książka nie powstałaby bez udziału Jana Czypionki, który pracuje w biurze prasowym PGG. To on w czasie robienia zdjęć w ruchu Zimowit poznał autorkę i w czasie rozmowy dowiedział się, że powstaje taka książką. Po kilku miesiącach jej wydanie stało się faktem.

Książkę zilustrowała Aleksandra Kuźmicka, absolwentka Wydziału Artystycznego Uniwersytetu Śląskiego w Cieszynie, która przyznaje, że nigdy nie była w kopalni i ilustracje powstały na bazie zdjęć oraz fragmentów tekstu.

- Z Asią pracowało mi się bardzo dobrze. Szybko złapałyśmy kontakt. Oczywiście było sporo poprawek i konsultacji, ale wszystko po to żeby książka miała „ręce i nogi” i żeby te ilustracje pokazywały rzeczywiście, jak wygląda kopalnia – powiedziała ilustratorka.

Obie autorki planują kontynuację książki. Tym razem Tosia ma odwiedzić zakład przeróbczy.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.