Górnictwo: Państwo i samorządy będą musiały zapewnić wsparcie dla tysięcy pracowników branży

fot: Maciej Dorosiński

Górnicze związki zawodowe do poniedziałku mają przygotować projekt umowy społecznej regulującej transformację branży górnictwa węgla kamiennego

fot: Maciej Dorosiński

Do 2030 roku państwo i samorządy będą musiały zapewnić wsparcie dla 14 tys. pracowników górnictwa, zgodnie z założeniami Polityki Energetycznej Polski do 2040 r. Liczba ta wzrośnie o ponad połowę – do 36 tys., jeśli proces dekarbonizacji zostanie przyspieszony o 10 lat – zwracają uwagę autorzy najnowszego raportu Instytutu Badań Strukturalnych przesłanego do netTG.pl.

Zawiera on scenariusze zmian liczby pracowników w górnictwie do 2050 r., w zależności od tempa odchodzenia od wykorzystania węgla w gospodarce w Polsce. Autorzy przygotowali cztery scenariusze popytu na pracę, które zakładają: odejście od węgla w gospodarce w (I) 2030, (II) 2040 lub (III) 2050 r. oraz (IV) harmonogram zamknięcia kopalń uzgodniony we wrześniu 2020 r. między rządem i związkami zawodowymi.

Scenariusze przedstawione w raporcie są zgodne z prognozami cen uprawnień CO2 z Polityki Energetycznej Polski 2040 z września 2020 r. oraz szczegółowymi danymi o zatrudnieniu z największych spółek górniczych w Polsce.

- Rząd powinien zrewidować plany dekarbonizacji i przyspieszyć tempo odchodzenia od węgla. Naturalne przejścia na emeryturę w górnictwie nie wystarczą do wdrożenia ambitnych planów dekarbonizacji. Spowolnienie procesu dekarbonizacji również nie rozwiązuje problemów górnictwa. Spowoduje, że w 2040 r., po kilkunastu latach redukcji zatrudnienia będzie trzeba będzie przyjąć nowych pracowników do schyłkowej branży – zaznaczono w raporcie.

Ze scenariuszy opracowanych przez IBS wynika, że od 14 do 36 tys. górników będzie wymagało wsparcia na rynku pracy do 2030 r., w zależności od tempa dekarbonizacji.

Autorzy raportu opracowali zestaw czterech instrumentów osłonowych, które zmniejszają niedopasowanie liczby pracowników w górnictwie do popytu na ich pracę. Są to:
• całkowite ograniczenie zatrudniania nowych pracowników w górnictwie,
• relokacje do innych kopalń,
• wsparcie w przekwalifikowaniu,
• zapewnienie monitoringu kompetencji i kluczowych stanowisk, służący przejściom między stanowiskami wewnątrz zakładów.

Przypomnijmy, że w poniedziałek, 25 stycznia rozpoczęły się negocjacje umowy społecznej między Ministerstwem Aktywów Państwowych a górniczymi związkami zawodowymi. Zaproponowany przez związkowców harmonogram zamykania kopalń nie przewiduje, że Polska gospodarka zostanie zdekarbonizowana nawet po 2050 r. Z drugiej strony, rząd planuje ograniczyć wykorzystanie węgla o minimum 2/3 do 2040 r., zgodnie z projektem Polityki Energetycznej Polski. Taka rozbieżność może skutkować gwałtownym zamknięciem kopalń i eskalacją problemów społecznych w gminach górniczych

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Sejm uchwalił ustawę w sprawie wsparcia dla przedsiębiorstw energochłonnych

Sejm uchwalił w czwartek ustawę, wprowadzającą wart 4,8 mld zł system wsparcia w formie dopłat do kosztów energii dla przedsiębiorstw energochłonnych na lata 2027-2030. Za przyjęciem ustawy głosowało 230 posłów, 64 było przeciw, a 145 wstrzymało się od głosu.

Pasażerowie dybią na rydza

Jesienią w pociągach Kolei Śląskich nie brakuje entuzjastów grzybobrania, a pełne kosze, z którymi pasażerowie wracają do domów, są najlepszym dowodem na udane wyprawy. Pociągiem można wygodnie dotrzeć do lasu, a po spacerze komfortowo wrócić do domu.

W piątek na stacjach benzyna i diesel tańsze niż w czwartek

W piątek maksymalna cena litra benzyny 95 wynosi 6,56 zł, benzyny 98 - 7,28 zł, a oleju napędowego - 7,99 zł - wynika z obwieszczenia Ministra Energii. W porównaniu z czwartkiem spadły ceny wszystkich trzech rodzajów paliw. W czwartek litr benzyny 95 kosztował nie więcej niż 6,63 zł, benzyny 98 - 7,37 zł, a oleju napędowego - 8,02 zł. Następne obwieszczenie Ministra Energii ws. maksymalnych cen paliw zostanie opublikowane 23 października i określi ceny na sobotę, niedzielę i poniedziałek. 

Wysokie ceny paliw nie ograniczają popytu na inne towary oraz usługi

Wysokie ceny paliw nie ograniczają popytu na inne towary oraz usługi - uważają ekonomiści banku PKO BP. Ich zdaniem, utrzymanie wysokiej konsumpcji jest możliwe dzięki wysokim oszczędnościom.