Górnictwo: niepokój na zapleczu

Zaczęło się w ub. czwartek, 11 grudnia, o 6.00 rano. Dwie brygady z Konsorcjum Przedsiębiorstw Robót Górniczych i Budowy Szybów rozpoczęły strajk pod ziemią w kopalni Chwałowice. Przyczyną protestu było jednodniowe opóźnienie w realizacji przelewów wynagrodzeń. Wynikało ono ze zwłoki po stronie Kompanii Węglowej, na rzecz której usługi świadczy Konsorcjum.

- Dowiedziałem się o strajku o 7.00 rano od przewodniczącego Regionu Śląsko-Dąbrowskiego Solidarności Dominika Kolorza. Ta wiadomość była jak grom z jasnego nieba - mówi Zbigniew Bułka, wiceprezes Konsorcjum.

Jak mówi Piotr Porębski, przewodniczący ZZG w Polsce przy Konsorcjum, to był spontaniczny protest. Przypuszcza, że dało o sobie znać napięcie rosnące wśród pracowników w związku z trudną sytuacją w górnictwie. To właśnie firmy zaplecza ponoszą najdotkliwsze konsekwencje zapaści branży. Normą jest, że terminy płatności realizowanych przez spółki węglowe przekraczają 120 i więcej dni po wystawieniu faktur przerobowych, co w praktyce oznacza przeszło 150 dni. Już w sierpniu Rada Krajowa ZZG apelowała do ministra gospodarki o zwrócenie uwagi na tę sytuację.
Kondycję górnictwa komentuje też wiceprezes Bułka.

- Rozumiemy trudną sytuację górnictwa, a szczególnie Kompanii Węglowej, dlatego godzimy się na przedłużanie terminów płatności. Mimo to na bieżąco regulujemy zobowiązania wobec ZUS i urzędów skarbowych - podkreśla - często nawet z kredytów, w ten sposób wspomagamy też kopalnie.
- Przyznam, że nie bardzo rozumiem, dlaczego ten strajk wybuchł, bo to jednodniowe opóźnienie nie było czymś strasznym, a poza tym wszyscy pracownicy wiedzieli, że ono nastąpi. Nie wiem, skąd te emocje, przypuszczam, że ktoś je podkręcił - zastanawia się Marian Korepta, przewodniczący ZZ Kadra w Konsorcjum.

Piotr Porębski uzupełnia, że była to pierwsza taka sytuacja, odkąd Konsorcjum istnieje. Dziwi się też, że nawet po informacji, że przelewy zostały uruchomione na przystąpienie do protestu zdecydowało się 17 pracowników drugiej zmiany. O podjęciu strajku przez drugą zmianę wczesnym popołudniem poinformowała Śląsko-Dąbrowska Solidarność. Powodem takiej decyzji był fakt, że pracownicy "otrzymali wynagrodzenie w niepełnym wymiarze". Jak udało się ustalić TG, chodziło o ekwiwalent za posiłki profilaktyczne, którego druga cześć miała trafić do pracowników 18 grudnia.

W dwóch zakładach Konsorcjum Przedsiębiorstw Robót Górniczych i Budowy Szybów, które działa na rynku niemal 20 lat, zatrudnionych jest ponad 900 osób. Firma wykonuje roboty górnicze na rzecz wszystkich spółek węglowych, także dla KGHM i kopalń z Grupy Tauron. Zakład rybnicki, w którym doszło do protestu, prowadzi roboty górnicze w należących do Kompanii Węglowej kopalniach Chwałowice, Jankowice i Rydułtowy-Anna. Jak dowiadujemy się w spółce, oprócz wynagrodzenia zasadniczego i comiesięcznej premii pracownikom dodatkowo wypłacany jest ekwiwalent za posiłki regeneracyjne. Ponadto spółka zgodnie z regulaminem wypłaca na rzecz pracowników wczasy pod gruszą, ekwiwalent za zielone szkoły, środki na pomoce szkolne, opłaca dodatkową opiekę medyczną i wypłaca nagrody barbórkowe. Konsorcjum refunduje również pracownikom koszty nauki na kierunkach górniczych w szkołach wyższych i technikach oraz udziela urlopów szkoleniowych. Załoga ma możliwość brania udziału w dofinansowanych przez spółkę wycieczkach krajowych i zagranicznych oraz licznych imprezach sportowo-rekreacyjnych.

Na mocy porozumienia zawartego po proteście ustalono także, że pracownicy otrzymają ekwiwalent za posiłki profilaktyczne najpóźniej do 19 grudnia (dzień później niż miało się to stać przed strajkiem), natomiast premia uznaniowa za listopad wypłacona zostanie do 7 stycznia - czyli zgodnie z planem.
- Komu więc i po co potrzebny był ten strajk? — pyta Zbigniew Bułka. — Nie jesteśmy winni górnikom ani złotówki, nie mamy również przeterminowanych zobowiązań wobec ZUS i urzędu skarbowego. Pytanie pozostaje więc bez odpowiedzi.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Węgiel, gaz i OZE. Gra o równowagę w cieniu europejskiej polityki klimatycznej

Nie będzie rewolucji w unijnej polityce klimatycznej, ale możliwe są korekty, które złagodzą presję kosztową na energetykę. O przyszłości systemu handlu emisjami, roli węgla i gazu w bilansowaniu Krajowego Systemu Elektroenergetycznego oraz ryzyku luki mocowej rozmawiamy z dr. hab. inż. Stanisławem Tokarskim z Głównego Instytutu Górnictwa, który przekonuje, że Polska powinna postawić na dwa filary bezpieczeństwa – równowagę między gazem a węglem – przy jednoczesnym rozwoju OZE i energetyki jądrowej.

Silny wstrząs w kopalni Lubin. W strefie zagrożenia przebywało 20 górników

W sobotę Zakładach Górniczych Lubin (KGHM) doszło do silnego wstrząsu. Jeden z górników został przysypany w kabinie maszyny górniczej. Ratownikom udało się do niego dotrzeć po kilku godzinach.

Mocno zakołysała się ziemia – to wstrząs, czy tąpniecie? Znamy odpowiedź

W latach 2021-2025 w polskim górnictwie podziemnym miało miejsce 16 tąpnięć wskutek zaistnienia wstrząsów górotworu. W ich wyniku doszło do 19 wypadków śmiertelnych.

Paulina Hennig-Kloska: Energia z morskich wiatraków obniży średnią cenę prądu w Polsce

Energia elektryczna produkowana przez morskie farmy wiatrowe będzie stabilizować średnią krajową cenę energii na niższym niż dotychczas poziomie - oceniła ministra klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska.