Górnictwo: mijają dwa lata od dramatu w ruchu Zofiówka

fot: Maciej Dorosiński

O wydarzeniach sprzed ośmiu lat na poziomie 900 przypomina metalowa tabliczka

fot: Maciej Dorosiński

Była to jedna z najtrudniejszych akcji ratowniczych w historii polskiego górnictwa, a na pewno najtrudniejsza w historii Jastrzębskiej Spółki Węglowej i kopalni Zofiówka. Wszystko zaczęło się od wstrząsu, który miał miejsce 5 maja 2018 r. Doszło do niego o godz. 10.58 na poziomie 900. W jego wyniku pod ziemią zostało uwięzionych siedmiu górników. Dwóch udało się uratować w pierwszym etapie akcji, potem zaczęła się walka o życie pozostałych pracowników. Trwała 11 dni. Niestety ratownikom – pomimo ogromnej determinacji – nie udało się dotrzeć do żywych.

Z tamtych wydarzeń wyciągnięto wnioski. Zmieniono funkcjonowanie kopalnianych stacji ratownictwa górniczego, wprowadzając m.in. czterozmianowy system pracy i zwiększając stan osobowy drużyn. W ruchu Zofiówka stworzono także Centralny Magazyn Ratowniczy. Ponadto JSW podjęła prace związane z wdrożeniem łączności radiowej i systemu identyfikacji i monitoringu pracowników przebywających pod ziemią. Jego efektem jest m.in. system łączności bezprzewodowej pod ziemią, z którego korzystają ratownicy z kopalni Knurów-Szczygłowice. JSW jako jedyna na świecie posiada takie rozwiązanie.

Energia wstrząsu, który wystąpił w ruchu Zofiówka kopalni Borynia-Zofiówka-Jastrzębie, była 1000 razy większa od wstrząsów dotychczas zarejestrowanych w tym zakładzie. Wyniosła 1,9 × 10^8 J. O jego potędze może świadczyć fakt, że całkowita energia wstrząsów zarejestrowanych od stycznia 1989 do 5 maja 2018 r. w ruchu Zofiówka to 4,89 × 10 × 8 J. Wstrząs zgniótł na prawie półkilometrowym odcinku dwa wyrobiska – pochylnię H-2 i drążony równoległy chodnik podścianowy H-10. Żeby zobrazować skalę zniszczeń, podawano przykład pokoju, w którym nagle podłoga „spotyka się” z sufitem. Ratownicy musieli się poruszać w zaciśniętych wyrobiskach o prześwitach od 40 do 60 cm. Nie były to jednak jedyne trudności, z jakimi musieli się mierzyć. Do tego dochodziły zagrożenia zawałowe, klimatyczne, metanowe i wodne.

Ciała dwóch z pięciu poszukiwanych górników ratownicy odnaleźli 6 maja. Dwa dni później natrafiono na zalewisko, które utrudniło prowadzenie prac. W akcję zostali zaangażowani nurkowie z KGHM Polska Miedź. Swoją pomoc zaoferowała także Marynarka Wojenna, która do Jastrzębia-Zdroju przysłała ludzi i drony. Urządzeń tych jednak nie można było użyć ze względu na metan pojawiający się w wyrobiskach. Ostatecznie wodę trzeba było wypompować przy użyciu pomp na sprężone powietrze. Kolejnym utrudnieniem był szlam, który zalegał w zalewisku. Poza wypompowywaniem wody akcja była prowadzona w innych kierunkach i przy wykorzystaniu wszelkich możliwych środków. Wykonano odwierty do wyrobisk, używano systemu GLON-GLOP, który pozwala namierzyć sygnał z górniczych lamp, zastosowano kamery endoskopowe. Skorzystano także z psów, które zjechały pod ziemię i próbowały złapać trop poszukiwanych.

Ciało kolejnego górnika ratownicy odnaleźli 12 maja – w ósmej dobie akcji. Znajdowało się ono w zalewisku. Dzień później zlokalizowano czwartego z poszukiwanych pracowników. Jego ciało także znajdowało się w zalewisku. We wtorek, 15 maja, przed północą po 253 godzinach, w 11. dobie akcji, ratownicy odnaleźli ciało ostatniego z pięciu zaginionych górników. Było przygniecione zniszczoną metalową konstrukcją w chodniku H-10. Trzy dni później formalnie zakończono akcję ratowniczą w ruchu Zofiówka. Wyrobiska, które uległy zniszczeniu w wyniku wstrząsu, zostały odizolowane.

W sumie w akcję w ruchu Zofiówka zaangażowanych było ok. 2,5 tys. osób. O ofiarach katastrofy sprzed dwóch lat oraz o innych pracownikach jastrzębskiej kopalni, którzy zginęli na posterunku pracy, przypomina tablica, którą w ubiegłym roku odsłonięto w cechowni ruchu Zofiówka.


MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.