Górnictwo: kto zainwestuje w PGG?

fot: Jarosław Galusek/ARC

Krzysztof Tchórzewski, minister energii, przyznał, że istnieje możliwość, iż w projekt PGG zaangażują się banki

fot: Jarosław Galusek/ARC

- Nie tylko w Polsce, ale i w Unii Europejskiej nie ma drugiego takiego doświadczenia, podczas którego tworzono by na nowo tak wielką strukturę gospodarczą, i to związaną z sektorem surowcowym. Projekt wymaga dużej finezji, godzenia ognia z wodą - uważa wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski.

Proces tworzenia Polskiej Grupy Górniczej na bazie Kompanii Węglowej jest bardzo złożony, gdyż uczestniczą w nim nie tylko inwestorzy, ale też sektor bankowy i strona społeczna. Proces musi zostać uznany za zasadny także przez Komisję Europejską, którą przekonać należy, że nie ma on nic wspólnego z pomocą publiczną.

PGG powstać ma 1 maja, przy udziale spółek PGNiG Termika, PGE i Energa. W sumie wartość ich możliwego zaangażowania w projekt sięga 1,5 mld zł. Oferta PGNiG Termiki opiewa na maksymalnie 400 mln zł, złożona przez PGE - na kwotę do 500 mln zł, a Energi do 600 mln zł. Potencjalni inwestorzy wystosowali niewiążące oferty warunkowe, dotyczące swojego zaangażowania kapitałowego i wyrazili wolę przystąpienia do negocjacji. Wśród warunków zawieszających transakcję znajdują się m.in. takie punkty, jak przeprowadzenie i uzyskanie w oparciu o aktualne dane akceptowalnych dla nowych inwestorów wyników due diligence, które potwierdzi, że przeprowadzenie transakcji pozwoli na osiągnięcie przez PGG trwałej rentowności i płynności. Inwestorzy oczekują też zapewnienia, że transakcja nie zostanie uznana za niedozwoloną pomoc publiczną oraz wdrożenia działań restrukturyzacyjnych przy zachowaniu spokoju społecznego. Krzysztof Tchórzewski, minister energii, przyznał, że istnieje możliwość, iż w projekt PGG zaangażują się banki.

- Rysuje się spora szansa konwersji części zadłużenia na udziały. To byłby dobry prognostyk na przyszłość i myślę, że ten fakt pozytywnie odebrali też partnerzy ze strony społecznej - powiedział minister.

Zdaniem ministra Tchórzewskiego, który prowadził rozmowy w centralach banków, uzyskanie oddechu w spłacie zadłużenia uzależnione będzie od przekonania banków o przychylnej postawie strony społecznej.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Amfetamina w kiełbasie, wódka w pomarańczy. Kiedy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na haju?

Wiecie, kiedy po raz pierwszy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na tzw. haju? Pewnie nie, ale ja Wam podpowiem. To był 2011 rok. Wówczas w ręce policjantów wpadło pięciu mężczyzn, którzy na terenie katowickiej kopalni Wieczorek handlowali marihuaną. Skoro handlowali, no to pewnie byli tacy, którzy ją kupowali, a następnie używali przed pracą albo w czasie szychty. No i pojawił się nowy problem. 

O co chodziło w tym proteście? Ufam, że nie o czyjeś partykularne interesy

Wakacje się skończyły, a na zakończenie byłem pod czeską Pragą na Dniu Czołgowym i w świetnym Muzeum Lotnictwa. Kiedy czytacie te słowa, jestem na Słowacji na Dniach Salamandry w Bańskiej Szczawnicy, czyli miejscowym święcie górników, geologów, nafciarzy, geodetów i paru jeszcze pokrewnych branż. Zresztą w mediach pojawiły się już poważniejsze tematy.

Jerzy Markowski: „Nie obawiam się o perspektywy dla węgla”

Kredyt z Banku Światowego na restrukturyzację górnictwa, zadłużenie spółki węglowej wobec gminy Bytom, przyszłość węgla i uczniów szkół górniczych. O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 5 września 1996 roku.

Żyjemy na śladach górnictwa i to się w naszym regionie nie zmieni

Rozmowa z MARTĄ TOMCZOK, prof. dr hab. Uniwersytetu Śląskiego