Górnictwo: Konferencja ITG Komag na temat Ślaskiego Systemu Magazynowania Energii

fot: Maciej Dorosiński

Szeroka dyskusja o Śląskich Systemach Magazynowania Energii odbyła się pierwszego dnia Międzynarodowych Targów Górnictwa, Przemysłu Energetycznego i Hutniczego EXPO Katowice

fot: Maciej Dorosiński

+8 Zobacz galerię

Galeria
(11 zdjęć)

Śląski System Magazynowania Energii może być jednym z fundamentów transformacji naszego regionu – to jeden z najważniejszych wniosków z konferencji, którą w czasie Międzynarodowych Targów Górnictwa, Przemysłu Energetycznego i Hutniczego EXPO Katowice zorganizował Instytut Techniki Górniczej KOMAG. Liczne grono zaproszonych ekspertów zastanawiało się w trzech paneli dyskusyjnych nad tym jak ŚSME może zwiększyć regionalne bezpieczeństwo energetyczne, jak finansować lokalne inwestycje w zakresie energetyki nisko i zeroemisyjnej oraz jak bilansować, monitorować i zarządzać mikrosieciami.

Dyskusji przysłuchiwał się wiceminister aktywów państwowych Piotr Pyzik, który na otwarciu konferencji wskazał, że magazyny energii projektowane w ITG KOMAG stanowią odpowiedź na potrzebę systemowej regionalizacji bezpieczeństwa energetycznego, i mogą być istotnym elementem procesu planowanej transformacji Śląska.

Różne potrzeby
W pierwszym panelu - prowadzonym przez przewodniczącego Rady Programowej Polskiego Stowarzyszenia Magazynowania Energii prof. Wojciech Myśleckiego –- udział wzięli dyrektor ITG KOMAG dr hab. inż. Dariusz Prostański., dyrektor Instytutu Ekologii Terenów Uprzemysłowionych prof. Marta Pogrzeba, prezes Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej Janusz Michałek oraz prezes Spółki Restrukturyzacji Kopalń Janusz Smoliło.

Szef KOMAGU zwrócił uwagę, że w ramach projektu dotyczącego ŚSME energii konieczne było zrozumienie potrzeb samorządów.

- Ostrzegano nas, że dialog z gminami jest trudny, bo każde miasto inaczej sobie wyobraża swoje potrzeby energetycznej. Zaczęliśmy rozumieć, że z każdym miastem musimy rozmawiać inaczej, bo każde z nich ma swoje uwarunkowania – powiedział szef Instytutu.

Prezes SRK wskazał natomiast na to, że tereny pogórnicze, które mogą być wykorzystane w ramach ŚSME są uzbrojone, co jest ich ogromnym atutem, bo nie trzeba ponosić dodatkowych nakładów. Ponadto przypomniał, że w SRK wytypowano kilka szybów, które można wykorzystać w celu produkcji energii. O tych atutach wspomniał także prezes Michałek.

- Widzimy tu szansę, a nie problem. Te tysiące hektarów to jest mnóstwo potencjalnych szans na nowe inwestycje. Chyba nikt na świcie nie ma tylu tak dobrze uzbrojonych terenów w centrach miast – ocenił szef KSSE.

Prof. Marta Pogrzeba wskazała natomiast, że na tereny pogórnicze należy spojrzeć jako na zasób przyrodniczy. Gleba na nich jest zanieczyszczona, ale można z niej produkować biomasę.

- Wieloletnie badania wskazują, że zastosowanie roślin przemysłowych i energetycznych da efekty na tych terenach – powiedziała dyrektor IETU.

W toku dyskusji stwierdzono także, że przedsiębiorcy oczekują teraz zielonej energii, bo to ona daje przewagę w gospodarce i zwiększa szansę w ubieganiu się o różne kontrakty.

Jak finansować?
W drugim panelu swoimi spostrzeżeniami na temat finansowania projektów oraz zabezpieczenia dostaw energii podzielili się m.in. samorządowcy ze śląskich miast. Byli to: prezydenta Bytomia Mariusz Wołosz, zastępca prezydenta Gliwic Mariusz Śpiewok, zastępca prezydenta Zabrza Katarzyna Dzióba, zastępca prezydenta Dąbrowy Górniczej Wojciech Kędzia oraz zastępca prezydenta Katowice Mariusz Skiba. Przed dyskusją doszło od podpisania porozumienia między ITG KOMAG a Bytomiem.

Samorządowcy w czasie dyskusji wskazali m.in., że struktura terenów pogórniczych jest skomplikowana i że mają problem z pozyskiwaniem finansowania, bo brakuje im środków na pokrycie wkładu własnego.

Gotowi na starcie
W ostatnim panelu swoimi poglądami wymienili się: dr inż. Piotr Olczak z Instytutu Gospodarki Surowcami Mineralnymi i Energią PAN, dr inż. Stanisław Tokarski z Akademii Górniczo-Hutniczej, naczelnik Wydziału Inżynierii Środowiska z UM w Bytomiu Wojciech Bryś, zastępca dyrektora ds. rozwojowych ITG KOMAG dr inż. Bartosz Polnik, ekspert ds. specjalnych instrumentów rozwoju gospodarczego samorządów terytorialnych Andrzej Zabiegliński oraz zastępca dyrektora Głównego Instytutu Górnictwa dr inż. Jan Bondaruk. Eksperci wskazali, że trzeba w końcu zacząć realizować projekt, a nie jedynie opierać się na fiszkach, czy deklarcjach.

- Jeśli uda się nam jedna czy dwie takie inwestycje będzie mieli know-how – przekonywał Jan Bondaruk.

Natomiast Bartosz Polnik wskazał, że likwidowane zakłady górnicze na Śląsku maja bardzo solidną infrastrukturę energetyczną.

- One na starcie są już przygotowane do wejścia w Śląski System Magazynów Energii. Tym samym jesteśmy o krok do przodu. W innych lokalizacjach trzeba to budować od podstaw – ocenił przedstawiciel ITG KOMAG.

 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Prawica za węglem, reszta sceny politycznej wolałaby OZE – porównaliśmy badania

Nastawienie na elektrownie węglowe jest wciąż bardziej charakterystyczne dla mężczyzn, osób mających wykształcenie zasadnicze zawodowe, rolników, robotników wykwalifikowanych i rencistów

Ocalić język hutników. Śląski projekt w finale ogólnopolskiego plebiscytu

Projekt „Hutniczo mowa we modych gowach. Na ratunek znikającemu socjolektowi hutniczemu”, realizowany przez Muzeum Hutnictwa w Chorzowie, został nominowany w plebiscycie „Wydarzenie Historyczne Roku 2025” w kategorii Edukacja. Internauci decydują o wygranej, a głosować można do 10 sierpnia 2026 r.

Przywódca strajku w stanie wojennym w kopalni Wujek wystosował apel w sprawie przyszłości zakładu

Stanisław Płatek, przywódca strajku w kopalni „Wujek" w stanie wojennym, zabiera głos w sprawie przyszłości terenów kopalni zakładu. 

Upały palą Europę i jej gospodarkę. Ucierpi rolnictwo, transport i hutnictwo

Fala upałów, która w lipcu 2026 r. objęła połowę Europy, to nie tylko problem elektrowni i sieci elektroenergetycznych. Termometry pokazujące 42-46 st. C w Hiszpanii, Francji, Włoszech i na Bałkanach uderzają w całe branże gospodarki. Według wstępnych szacunków KE i firm ubezpieczeniowych straty w samym lipcu mogą przekroczyć 15-20 mld euro. Najmocniej dostają sektory, które na co dzień nie kojarzą się z pogodą. A w Niemczech do listy dołącza hutnictwo.