Górnictwo: komisja potwierdza, Tadeusz Skotnicki wiceprezesem KHW

1362737620 skotnicki tadeusz1

fot: archiwum rozmówcy

Jestem bardzo zmęczony, niewyspany i szczęśliwy. Nie spałem, bo czekałem na informacje o wynikach - zwierza się Tadeusz Skotnicki...

fot: archiwum rozmówcy

Komisja wyborcza Katowickiego Holdingu Węglowego ogłosiła w poniedziałek (11 marca) oficjalne wyniki wyborów na członka zarządu spółki wybieranego przez pracowników. Jak już informowaliśmy na portalu górniczym nettg.pl, załogi kopalń należących do KHW na swojego reprezentanta wybrały Tadeusza Skotnickiego, dotychczasowego głównego inżyniera inwestycji, przygotowania i ekonomiki produkcji w KWK Wujek.

W wyborach, które zostały przeprowadzone 7 marca startowało dwóch kandydatów: dotychczasowy wiceprezes ds. pracy Waldemar Mróz oraz Tadeusz Skotnicki.

Na pierwszego z kandydatów głosy oddało 3970 osób, co stanowiło 38 proc. ważnych głosów. Natomiast Tadeusza Skotnickiego poparło 6417 pracowników KHW, co stanowiło 62 proc. ważnie oddanych głosów. Tym samym Tadeusz Skotnicki został członkiem zarządu KHW VIII kadencji.

Portalowi górniczemu nettg.pl udało się porozmawiać z Tadeuszem Skotnickim po ogłoszeniu nieoficjalnych wyników wyborów. Rozmowę można znaleźć pod tym linkiem.

Obwieszczenie komisji wyborczej KHW.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.