Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.80 PLN (-0.22%)

KGHM Polska Miedź S.A.

293.00 PLN (-1.51%)

ORLEN S.A.

128.90 PLN (+5.62%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.39 PLN (-4.17%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.40 PLN (-5.66%)

Enea S.A.

21.08 PLN (-4.09%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

23.80 PLN (+2.37%)

Złoto

5 157.51 USD (-0.02%)

Srebro

84.96 USD (-0.49%)

Ropa naftowa

100.02 USD (+3.24%)

Gaz ziemny

3.27 USD (+0.65%)

Miedź

5.84 USD (-0.76%)

Węgiel kamienny

125.95 USD (0.00%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.80 PLN (-0.22%)

KGHM Polska Miedź S.A.

293.00 PLN (-1.51%)

ORLEN S.A.

128.90 PLN (+5.62%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.39 PLN (-4.17%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.40 PLN (-5.66%)

Enea S.A.

21.08 PLN (-4.09%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

23.80 PLN (+2.37%)

Złoto

5 157.51 USD (-0.02%)

Srebro

84.96 USD (-0.49%)

Ropa naftowa

100.02 USD (+3.24%)

Gaz ziemny

3.27 USD (+0.65%)

Miedź

5.84 USD (-0.76%)

Węgiel kamienny

125.95 USD (0.00%)

Górnictwo: Kierownictwo Jastrzębskiej Spółki Węglowej oraz dyrekcja kopalni Pniówek dokładają wszelkich starań, aby proces udzielania pomocy przebiegał sprawnie, bez opóźnień

fot: Kajetan Berezowski

Dyrektorzy: Marian Zmarzły i Aleksander Szymura podczas konferencji prasowej w kopalni Pniówek w Pawłowicach

fot: Kajetan Berezowski

Ponad godzinę trwała dzisiejsza, 24 maja, konferencja dla mediów zorganizowana przez Jastrzębską Spółkę Węglową w kopalni Pniówek, gdzie 20 kwietnia br. w ścianie N-6 na poziomie 1000 m, na skutek wybuchu metanu dziewięciu górników poniosło śmierć, a siedmiu uznano za zaginionych.

Na pytania przedstawicieli mediów odpowiadali, nowy dyrektor kopalni Marian Zmarzły oraz dyrektor pracowniczy Aleksander Szymura.

- Obowiązkiem kopalni jest otoczenie rodzin poszkodowanych górników i ratowników górniczych opieką. Kierownictwo Jastrzębskiej Spółki Węglowej jak i dyrekcja kopalni dokładają wszelkich starań, aby proces udzielania pomocy przebiegał sprawnie, bez opóźnień - zapewniał Aleksander Szymura.

Według kierownictwa kopalni rodziny otrzymały zapomogi z Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych. Wszystkie sprawy związane z pochówkiem tragicznie zmarłych pracowników zostały załatwione, a związane z tym koszty pokryte przez pracodawcę. Potrzebującym zaoferowano też pomoc psychologów.

- Wszelkie procedury związane z tą tragiczną sytuacją są realizowane zgodnie z obowiązującym zarządzeniem dyrektora kopalni, które w sposób jasny i czytelny określa obowiązki osób odpowiedzialnych za pracę sztabu kryzysowego – mówił dalej Aleksander Szymura.

Przyznał, że do jego obowiązków należało powiadomienie rodzin zmarłych o zaistniałej sytuacji.

- Z tego obowiązku wywiązałem się w stu procentach – zadeklarował.

Każdy pracownik ma obowiązek podać w swoim kwestionariuszu osobowym numer telefonu kontaktowego na wypadek różnych zdarzeń. Były jednak – jak przyznał – sytuacje, że adresy zamieszkania lub telefony kontaktowe rodzin były nieaktualne nie z winy kopalni, co opóźniło przekazanie informacji o sytuacji bliskiego i w efekcie takie osoby mogły otrzymać informację z drugiej ręki, nie zawsze precyzyjną.

Szymura zapewnił ponadto, że ci pracownicy, którzy mają obecnie status poszukiwanych, są traktowani dalej jako czynni pracownicy JSW i opłacani tak, jakby byli w pracy.

- To nie są dniówki postojowe, ale dniówki ośmiogodzinne na stanowisku pracy, przez 31 dni w miesiącu. Nie wiadomo jak długo, na pewno na okres do wejścia do rejonu, w którym zdarza się wypadek i ewentualnego znalezienia zwłok. Do momentu, gdyż nie uzyskamy aktu zgonu, to ci pracownicy są dalej opłacani pełnymi stawkami. Wypłaty z tytułu ubezpieczeń, odpraw pośmiertnych, wynikających z Kodeksu Pracy i Funduszu Emertytalnego, wszystkie te czynności są na bieżąco realizowane. Nad tym pracuje sztab osób – dodał dyrektor pracy KWK Pniówek.

Zadeklarował, że osoby pokrzywdzone, rodziny ofiar, mają pełny dostęp do informacji i do przedstawicieli kierownictwa kopalni. Bardzo ważna jest rola psychologów. Jest ich kilku i zajmują się bezpośrednim kontaktem z rodzinami zmarłych.

Zdementował również informacje o tym, że dyrekcja kopalni odsyła rodziny do mediów.

- Nie wyobrażam sobie takiego postępowania. Nigdy w sposób arogancki czy ignorancki nie odesłałbym do mediów. Zdarzają się sytuacje ekstremalne. Mogły zdarzyć się sytuacje, w których osoby poczuły się urażone, czy nieodpowiednio obsłużone, za to wypada przeprosić – wyjaśniał dalej dyrektor Szymura.

Dyrektor pracy dementował też kilkakrotnie informacje podane przez różne media o rzekomych balach dla wdów, których organizatorem jest kopalnia Pniówek.

- Tradycyjnie w okresie przedświątecznym spotykamy się z wdowami naszych pracowników, to jest nasza tradycja. Z szacunkiem i godnością odnosimy się do takiego spotkania, to nie są żadne bale czy dyskoteki, ale spotkania przy obiedzie, podczas których wspominamy tych, którzy od nas odeszli - tłumaczył dalej.

Dodał, że kopalnia jest gotowa zapewnić pracę każdej z wdów, jeśli wyrażona zostanie z ich strony zgoda. Często zdarza się bowiem, że w rodzinach górniczych zatrudniony jest tylko ojciec.

- Proponujemy prace zgodnie z wykształceniem i kwalifikacjami. Dwie wdowy wystąpiły o zatrudnienie w kopalni – dodał.

Dziennikarze dopytywali również o rzeczy prywatne górników, ofiar tragedii, powołując się na relację rodzin, które twierdziły, że miały kłopoty z ich odebraniem.

- Musi to być godnie wydane, posegregowane, opisane, zaprotokołowane. Trzeba ściągnąć rzeczy z haka brudnego, z haka czystego, a jeszcze są szafki, w nich sprzęt, środki czystości. Osoby oczekujące na wydanie rzeczy mogły się zdenerwować tą procedurą, która mogła się przedłużać ze względu na dużą liczbę poszkodowanych – tłumaczył dyrektor pracy.

Sporo pytań dotyczyło też o tzw. przybieranie pracy, czyli w gwarze górniczej – godziny nadliczbowe.

Według relacji niektórych mediów pracownicy, którzy zginęli 20 kwietnia znaleźli się w feralnym wyrobisku w momencie zaistnienia wybuchów, byli tam, ponieważ przybierali godziny pracy.

- Gdy zdarza się awaria maszyny czy urządzenia i trzeba ją usunąć, wówczas zdarza się, że górnicy zostają dłużej. W takiej sytuacji pracownicy mają płacone nadgodziny. Kiedy obowiązuje w danym rejonie skrócony czas pracy, nie ma nadgodzin – zaznaczył dyrektor Marian Zmarzły.

Chodziło o to, że w dniu tragedii, na niektórych ścianach na Pniówku obowiązywał skrócony czas pracy z uwagi na wysoką temperaturę w wyrobisku. Z informacji, które podał dyrektor wynika, że w rejonie zagrożenia było wtedy trzech kombajnistów i nie przekroczyli oni czasu pracy. Pracowali pół godziny, a mogli dwie godziny.

Biorąca udział w konferencji dziennikarka jednego z mediów pytała kilkakrotne, kiedy będzie zgoda na to, aby wdowy po górnikach i ratownikach górniczych mogły – jak to określiła – spojrzeć w oczy tym, którzy wysłali ich mężów i ojców na śmierć. Tu nie mogło być wątpliwości. Obaj dyrektorzy zgodnie podkreślali, że o żadnym wysyłaniu na śmierć nie mogło być mowy.

– Oni szli po żywego, ja to słyszałem, on ich błagał o pomoc. To było słychać – mówił Szymura przywołując w pamięci akcję ratowniczą i rozmowy prowadzone z biorącymi udział w akcji na dole ratownikami.

Większość zadawanych dyrektorom kopalni Pniówek pytań opartych było - niestety - na pomówieniach i plotkach. Wielu reporterów nie zna specyfiki funkcjonowania zakładów górniczych, zwyczajnie nie czuje tej branży. Dowodem na to były m.in. pytania o bale dla wdów i zdziwienie, gdy padła informacja o tym, że kopalnia przygotowała dla dzieci rodzin zmarłych górników wejściówki do parku rozrywki z okazji Dnia Dziecka. Zapytano nawet, czy te pieniądze nie mogłyby zostać przeznaczone na przykład na pomoc prawną dla rodzin zmarłych górników, choć kierownictwo kopalni już dawno poleciło prawnikom udzielanie wszelkiej pomocy wszystkim tym, którzy w związku z tragedią na kopalni, takowej potrzebują. 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Na terenie kopalni lądował śmigłowiec LPR. Pracownik trafił do szpitala

Na terenie kopalni Marcel w Radlinie w środę, 11 marca, około godziny 17 wylądował śmigłowiec LPR. Pomocy medycznej potrzebował jeden z pracowników.

Marszałek Saługa: Nie możemy wylewać dziecka z kąpielą i wygasić górnictwa z dnia na dzień

- Na pewno nie jest możliwe zamknięcie wszystkich kopalni i przejście na zupełnie inny poziom kreowania gospodarki opartej na zupełnie nowych technologiach. Minie trochę czasu zanim będziemy w stanie oprzeć konkretne gałęzie gospodarki wyłącznie na alternatywnych źródłach energii - mówi marszałek województwa śląskiego Wojciech Saługa.

Ta kopalnia sięgnie po miliony ton węgla świetnej jakości. Nowy poziom 880 m zmieni wszystko

Górnicy z ruchu Chwałowice kopalni ROW prowadzą obecnie eksploatację trzema ścianami. I taki jest też obecny model funkcjonowania zakładu, który od kilku lat notuje dobre wyniki produkcyjne. W październiku ub.r. ruszyła też ważna inwestycja, pozwalająca na odtworzenie bazy zasobowej, a tym samym na realizację zapisów umowy społecznej i wydobycia zaplanowanego w programach operacyjnych kopalń. Pogłębiany jest szyb II do poziomu 880 m.

Załoga PG Silesia wciąż nie ma pewności, czy miejsca pracy zostaną utrzymane

Wciąż niepewny jest los Przedsiębiorstwa Górniczego Silesia. Przypomnijmy, że w ub. tygodniu zarządca sądowy wysłał do strony rządowej, związków zawodowych oraz właściciela spółki pismo o złej sytuacji kopalni i prawdopodobnej redukcji zatrudnienia o kilkaset osób. Mimo, iż Sąd Rejonowy w Katowicach nie wyraził sprzeciwu wobec dzierżawy przedsiębiorstwa przez Bumech, koncesja na wydobycie wciąż nie została przeniesiona i co za tym idzie nie możliwe jest przejęcie pracowników przez owego przedsiębiorcę.