Górnictwo: Kazimierz-Juliusz, czyli kopalnia unikatowa

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

Chodnik podbierkowy obudowany jest w charakterystyczny „kwadratowy" sposób

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

+3 Zobacz galerię

Media (nie tylko śląskie) huczą ostatnio od informacji dotyczących górnictwa, a w szczególności kopalni spółki Kazimierz-Juliusz, czyli ostatniej czynnej kopalni w Sosnowcu. Spory, protesty, negocjacje - poważne i trudne fakty. Pośród tych informacji spróbujmy jednak spojrzeć na Kazimierza-Juliusza z nieco innej perspektywy, a właściwie pokazać coś unikatowego, co może przejść do historii wraz z kopalnią, która - nie ukrywajmy - prędzej czy później zakończy wydobycie.

O czym mowa? Otóż chodzi o sposób, w jaki wydobywa się tam węgiel. Kazimierz-Juliusz dla każdego, kto był pod ziemią w śląskiej kopalni, może od początku wydać się nieco inny. Zamiast popularnego "Szczęść Boże" pomiędzy górnikami podającymi sobie dłoń, na każdym kroku słychać "Dzień dobry". Prawdopodobnie nie ma tam poziomych chodników, a po pokrytym węglem spągu, pełnym wyrytych przez wodę koryt, chodzi się głównie dzięki leżącym schodom-drabinom.

To wszystko jednak nic wobec sposobu, w jaki w Kazimierzu-Juliuszu się "fedruje" (cudzysłów właściwie nie jest tu przypadkowy). Jest to prawdopodobnie ostatnia kopalnia w Europie, w której eksploatacja prowadzona jest nie systemem ścianowym (ostatnia ściana przestała działać tam w 2012 r.), ale na tzw. podbierkę. Trybuna Górnicza miała niedawno okazję przyjrzeć się, co to oznacza w praktyce...

Jeden strzał na dobę
Węgiel pozyskuje się w tzw. przodku podbierkowym. Znajduje się on na końcu chodnika podbierkowego, obudowanego w charakterystyczny "kwadratowy" sposób. Stosowanie podbierki wymusza charakter złoża, które nachylone jest pod kątem ok. 50 st. Możliwość efektywnego wykorzystania tego systemu sprawdza się bowiem w przypadku złóż o nachyleniu powyżej 40 st. i miąższości powyżej 1,5 m. Do urabiania węgla niezbędne są roboty strzałowe, wykonywane w przodku chodnika eksploatacyjnego. Urobek, po odstrzeleniu materiału wybuchowego w otworach nawierconych w węglu, wypuszczany jest czołowo w chodniku na przenośnik. Pracujących w tym miejscu górników chronią dwie sekcje, za którymi następuje zawał. Po tym jak węgiel zostanie rozbity i wyruszy w długą podróż odstawą, chodnik wskutek zawału "skraca się" i całą czynność ponawia się. Częstotliwość tego procesu to zazwyczaj jeden strzał na dobę.

Kosztowna metoda
Metoda podbierkowa oczywiście nie dorównuje wydajnością metodzie ścianowej, jednak w przypadku mocno nachylonych pokładów okazuje się jedyną możliwością. Z opublikowanego przez GIG opracowania dotyczącego takiej metody wydobycia dowiadujemy się, że jednak "ze względu na stosunkowo niewielkie zasoby węgla spoczywające w silnie nachylonych pokładach, technologia ta prawdopodobnie nigdy nie będzie odgrywała liczącej się roli w krajowym przemyśle węglowym". Prawdę powiedziawszy, ciężko sądzić, aby gdziekolwiek miano się jeszcze na nią zdecydować. Zwłaszcza że przypadek Kazimierza-Juliusza pokazuje, że z opłacalnością tej metody też jest - delikatnie mówiąc - średnio. Pełny koszt wydobycia 1 t węgla, na który to składają się wszystkie elementy, w tym płace, podatki, opłaty, świadczenia, składki obowiązkowe itp., wynosi w KHW średnio ok. 314 zł, natomiast w Kazimierzu-Juliuszu (osobnej spółce z własnym zarządem, niewchodzącej w skład KHW SA) jest to 542,32 zł.

W galerii: Wydobycie węgla w kopalni Kazimierz-Juliusz w Sosnowcu. (zdjęcia: Bartłomiej Szopa - Trybuna Górnicza)

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Nie żyje Piotr Pyzik, były wiceminister od górnictwa

W wieku 69 lat zmarł Piotr Pyzik, były poseł PiS i były wiceminister aktywów państwowych odpowiedzialny za górnictwo.

Korski: Chcę wierzyć, że JSW stanie na nogi, bo to problem tysięcy ludzi i ich rodzin

Jastrzębska Spółka Węglowa ma nowy zarząd, prezesem został, a właściwie pozostał, Bogusław Oleksy. Od wielu lat związany z energetyką węglową i węglowym górnictwem. Zastanawia mnie tylko, dlaczego procedura wyboru prezesa trwała tak długo? Dla pogrążonej w kryzysie firmy brak lidera mocno osadzonego za sterem, czyli z poparciem i zaufaniem, to problem niebagatelny w oczach biznesowych partnerów. Stary/nowy prezes miał odwagę podjąć się kierowania taką firmą i w takim czasie i ma, moim zdaniem, odpowiednie kwalifikacje. W świetle tego przeciągająca się procedura wyboru wskazywała na ograniczone zaufanie do kandydata. Tak to odbieram, a zwłaszcza w świetle nagłej rezygnacji przewodniczącego rady nadzorczej JSW, który podał co prawda inny powód, ale wypadło, jak wypadło. 

​Wypadek w KWK Piast-Ziemowit. Ranny 44-letni górnik

Do wypadku doszło w sobotę w ruchu Ziemowit KWK Piast-Ziemowit. 44-letni górnik doznał urazu podczas wykonywania prac związanych z transportem elementów przenośnika ścianowego.

Naukowcy ze Śląska oczyszczą wody kopalniane z radu? Surowiec może przysłużyć się medycynie

Naukowcy ze Śląskiego Centrum Radiometrii Środowiskowej Głównego Instytutu Górnictwa – Państwowego Instytutu Badawczego realizują projekt, którego celem jest zbadanie możliwości i wydajności oczyszczania z radu wód kopalnianych, występujących na terenie Górnośląskiego Zagłębia Węglowego. Są już pierwsze wyniki.