Górnictwo: godzina próby
fot: Andrzej Bęben/ARC
Możliwe, że podczas poniedziałkowych negocjacji przedstawiony zostanie raport z audytu Kompanii Węglowej, który przeprowadził zespół pod kierownictwem Adama Gawędy, senatora PiS
fot: Andrzej Bęben/ARC
We wtorek, 19 kwietnia, o godz. 15.00 przedstawiciele zarządu Kompanii Węglowej wraz z kierownictwem Ministerstwa Energii spotykają się ze stroną społeczną spółki. To spotkanie wzbudza uzasadnione emocje, bowiem w jego trakcie zostanie podjęta ostateczna decyzja o podpisaniu porozumienia rzutującego na powstanie Polskiej Grupy Górniczej.
Po sobotnich negocjacjach, podczas których uzgodniono ostateczną kształt porozumienia w wersji zarządu, strona społeczna zdecydowała o przeprowadzeniu konsultacji z załogą. Z wypowiedzi liderów 12 central związkowych wynika, że są skłonni podpisać "trudne porozumienie". Zdecydowany sprzeciw wyraził tylko jeden związek - MZZ Kadra. Nie wiadomo jednak jak opinia liderów tej organizacji przekłada się na zdanie jej członków.
Przypomnijmy, że podpisanie porozumienia oznacza przede wszystkim wypłatę wynagrodzeń dla załogi, bowiem inwestorzy dokapitalizują spółkę, która nie ma już środków na wynagrodzenia za kwiecień. Pracownicy zachowają też prawo do deputatu węglowego i barbórki.
Na 18 miesięcy zawieszona zostanie natomiast 14. pensja dla załogi. W razie poprawy sytuacji finansowej możliwy jest powrót do wypłaty czternastki.
W projekcie porozumienia znajduje się też zapis o połączeniu od 1 lipca 2016 r. kopalń:
- Ziemowit i Piast
- Rydułtowy, Chwałowice, Jankowice i Marcel
- Bielszowice, Pokój i Halemba.
Sośnica i Bolesław Śmiały będą funkcjonować jako kopalnie samodzielne.
Zakłada się również, że 3800- 4000 pracowników kopalń będzie mogło przejść do SRK, gdzie na zasadzie pełnej dobrowolności uzyskają możliwość skorzystania z instrumentów osłonowych. W porozumieniu zapisano także, że kopalnie będą sukcesywnie rezygnowały z zatrudniania firm obcych. Strona społeczna ma także brać udział w pracach zespołu, który będzie czuwał nad przebiegiem procesu restrukturyzacji.
Minister energii Krzysztof Tchórzewski, pytany, co się stanie, jeśli porozumienie ze stroną społeczną nie zostanie zawarte, powiedział, że konsekwencje mogą być dramatyczne.
- W takiej sytuacji któryś z banków lub któryś z wierzycieli zgłosi wniosek o upadłość Kompanii. Firma od dwóch lat płaci swoje zobowiązania z opóźnieniem, teraz miałaby problem z płaceniem w ogóle. Mamy nóż na gardle. Dalej nie możemy czekać. Na stole jest 1,8 mld zł, które wnieść mają inwestorzy. Jest gotowość banków do restrukturyzacji zadłużenia, którego spłata może być przesunięta o dwa lata. Są rozmowy o konwersji zadłużenia. Tu jest otwartość, ale ze strony banków, wierzycieli i inwestorów jest też oczekiwanie na otwartość załogi, żeby wspólnie ratować firmę - tłumaczył.