Górnictwo: Ekstremalnie trudna akcja w ruchu Bielszowice, ratownicy drążą przekop

fot: Maciej Dorosiński

Część obowiązkowego wyposażenia każdego górnika stanowi lampa, podająca stały sygnał radiowy. Ma pomagać w dokładnej lokalizacji osób w razie zawału, zasypania. Sygnał jest odbierany z odległości 10-15 m

fot: Maciej Dorosiński

- Od strony ściany ratownicy kontynuują drążenie podkopu pod przenośnikiem taśmowym, aby dostać się do miejsca skąd pochodzi sygnał z lampy poszukiwanego górnika – taką informację na temat przebiegu akcji ratowniczej w ruchu Bielszowice kopalni Ruda przekazał w poniedziałek rano, 6 grudnia, Tomasz Głogowski, rzecznik prasowy Polskiej Grupy Górniczej, do której należy kopalnia zlokalizowana w Rudzie Śląskiej.

Przypomnijmy, że działania w ruchu Bielszowice są prowadzone od soboty, 4 grudnia, kiedy doszło do wysokoenergetycznego wstrząsu na poziomie 780 m.

Rzecznik dodał, że w nocy z niedzieli na poniedziałek, 5-6 grudnia, ponownie wykonano pomiary lokalizatorem, które potwierdziły dotychczasowe wskazania lampy.

- Rozważane jest też użycie kamery, aby zbadać sytuacje po drugiej stronie przekopu. Ratownicy pracują w ekstremalnie trudnych warunkach – powiedział Tomasz Głogowski.

Wyjaśnijmy, że lampy, których używają górnicy, są wyposażone w nadajnik, który emituje sygnał elektromagnetyczny o stałej częstotliwości z zakresu 4100Hz-5850Hz, podzielonego na osiem podzakresów, tzw. kanałów. Aby zlokalizować sygnał konieczny jest odbiornik, który przy namierzaniu sygnału pokazuje odległość od niego, jego natężenie oraz kanał, na którym jest on nadawany.

Działanie systemu polega na pomiarze natężenia pola magnetycznego pochodzącego od nadajników zblokowanych z akumulatorem lampy górniczej. Właściwy dobór częstotliwości pracy oraz budowa nadajnika umożliwia ocenę odległości między nadajnikiem a odbiornikiem, czyli między górnikiem a ratownikiem z dokładnością około 10 proc. w zakresie odległości 2-25 m.

Przypomnijmy,  że w sobotę rano, 4 grudnia, w chwili wstrząsu, w bezpośrednio zagrożonym rejonie, było trzech górników. Prowadzili prace przy remoncie rurociągu. Sztygar po wstrząsie wycofał się samodzielnie. Nie udało się to dwóm ślusarzom w wieku 31 i 42 lat.

Jednego z nich odnaleziono w nocy. Jest już bezpieczny w sosnowieckim Szpitalu Urazowym Św. Barbary. Jego zdrowiu i życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Jest w dobrym stanie, ma niegroźne obrażenia nogi i szczęki. Umieszczono go na oddziale ortopedii. Jest pod opieką psychologa. Widział się też z rodziną.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Polacy uważają niepłacenie alimentów za najgorszy rodzaj długu

Dla Polaków, którzy uważają, że niektóre długi są bardziej szkodliwe niż inne, najgorsze jest niepłacenie alimentów - wynika z badania Związku Przedsiębiorstw Finansowych w Polsce. Na kolejnym miejscu wskazywano długi przedsiębiorców wobec innych firm.

Zakończył się protest maszynistów, ale utrudnienia na kolei do późnego wieczora

W piątek w południe zakończył się protest maszynistów, którzy zwalniali na przejazdach kolejowo-drogowych do 20 km/h. Opóźnienia na sieci kolejowej potrwają do późnych godzin wieczornych. Szef MI Dariusz Klimczak zapowiedział pilne prace legislacyjne. Związkowcy zostali zaproszeni przez ministra na spotkanie 2 października.

Trzy dni rozmów o przyszłości górnictwa, energetyki i technologii

W Katowicach odbyło się Future Mining Forum & Expo 2026. Poruszono szereg tematów istotnych dla górnictwa i innych kluczowych surowców. 

1758481538 katowickiwegiel

Pracownicy Katowickiego Węgla otrzymali zaległe wynagrodzenia

Zaległe wynagrodzenia wobec byłych pracowników Katowickiego Węgla zostały wypłacone. Wykonane przelewy zamykają jeden z najważniejszych i najbardziej wrażliwych społecznie elementów porządkowania sytuacji spółki. Rozwiązanie problemu wymagało ponadstandardowych rozwiązań i ścisłej współpracy Holdingu KW, Ministerstwa Aktywów Państwowych oraz samorządu województwa śląskiego.