Górnictwo: druzgocący raport po katastrofie w Somie

1400156901 soma groby ntvmsnbc com

fot: ntvmsnbc.com

W tureckiej miejscowości Soma w czwartek rozpoczęły się zbiorowe pogrzeby pierwszych z 282 odnalezionych dotąd ofiar katastrofy górniczej w kopalni węgla

fot: ntvmsnbc.com

Druzgocący oficjalny raport na temat katastrofy górniczej w kopalni Soma w Turcji, wyciągnął na światło dzienne cały katalog zaniedbań i pełnego lekceważenia bezpieczeństwa pracy. Wyczerpujące analizy dowodzą, że ignorowano czujniki ostrzegawcze, fałszowano raporty bhp a wentylacja była uszkodzona. W maju tego roku jedna z największych tragedii w historii górnictwa kosztowała życie 301 górników - informuje portal mining.com, który omawia tezy ogłoszonego właśnie raportu.

Bardzo oczekiwany, 126-stonicowy raport ekspertów, zlecony przez turecką prokuraturę, jasno stawierdza, że katastrofy można było uniknąć. Podczas gdy aresztowano dotąd 8 wysokiego szczebla menedżerów kompanii zarzadzającej kopalnią, raport obwinia niemal wszystkich, którzy mieli związek z Somą, włącznie z biurokratami ministerstwa, z wyjątkiem samych górników pracujących na dole.
"Jedyną niewinną grupą byli pracownicy"
- napisano w raporcie.

Kopalnia Soma należy do państwowej kompanii górniczej Turkish Coal Enterprises (TKI), natomiast zarządza nią prywatna firma Soma Kömür İşletmeleri A.Ş.

Mimo pożaru pracy nie przerwano
Inspektorom udało się zebrać dane z systemów ostrzegawczych i bezpieczeństwa w kopalni z trzech miesięcy przed tragedią, do której doszło 13 maja 2014 r. Raport wskazuje, że pomimo falujących odczytów o stężeniu tlenku węgla oraz nadmiernie wysokiej temperaturze przed wypadkiem górnicy kontynuowali pracę.

Zepsute czujniki, fikcyjne dane
Co gorsza inspektorzy wykryli również, że większość odnotowanych w raportach bezpieczeństwa danych nie zgadzała się z odczytami z czujników. Raporty były w kopalni regularnie fabrykowane. W niektórych przypadkach dane o bezpieczeństwie kopiowano z kilku tygodni wcześniej i wklejano do bieżących raportów. Inspketorzy doliczyli się w sumie 48 czujników metanowych i 19 sensorów tlenku węgla, ale wiele z nich było zepsutych oraz brakowało im prawidłowej kalibracji. Nawet te, które jeszcze działały, nie zostały skalibrowane, aby mierzyć rzeczywiste poziomy stężania gazów.

"Czujniki metanowe w systemie monitoringu powietrza w wyrobiskach włączyły alarm na początku wypadku, ale kierownictwo zakładu nie wzięło ostrzeżenia pod uwagę" - napisano w raporcie powypadkowym.

Nieprzydatne pochłaniacze
Cztery dni po katastrofie inspektorzy stwierdzili, że poziom tlenku węgla pod ziemią (500 ppm) wciąż był zabójczy, dziesięciokrotnie przekraczał maksymalne dopuszczalne stężenie 50 ppm. W raporcie wskazano, że kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa górników pozostających w takiej atmosferze miały pochłaniacze, których jednak nie sprawdzano regularnie. Według wyników sekcji zwłok aż 85 proc. ofiar zginęło wyłącznie w wyniku śmiertelnego zatrucia tlenkiem węgla.

Wentylacja działała tylko na planach
System wentylacji kopalni nie był dostosowywany do rozbudowy zakładu w ostatnich latach i używano go niezgodnie z zasadami. System wentylacyjny kopalni na planach nawet nie przypominał tego, który w rzeczywistości istniał pod ziemią.

Według raportu zła wentylacja znacznie przyczyniła się do szybszej śmierci górników, ponieważ prądy świeżego powietrza nie umiały odwrócić fali rozprzestrzeniającego się tlenku węgla pod ziemią, tworząc dla górników całe "komory śmierci". Raport obwinia też, że system wentylacyjny bardzo negatywnie odbił się na wysiłkach ratowniczych.

Nie było łączności ani szkoleń
Systemy łączności nie działały lub nie spełniały standardów dla działalności górniczej. Kopalnia nie miała ani planu ewakuacji ani obowiązkowych szkoleń zawodowych dla pracowników odpowiedzialnych za zdrowie i bezpieczeństwo.

Hańba dla tureckiego górnictwa
Kemal Özkan z sekretariatu generalnego IndustriALL Global Union w Genewie (federacja związków zrzeszająca 50 mln pracowników w 140 krajach świata) wysłał do Turcji misję solidarności po katastrofie.

- Bezsensowne lekceważenie bezpieczeństwa górników ze strony właścicieli, menedżerów i rządu było wprost nie do wiary. Ludzie poświęcali życie z powodu zwykłych kłamstw. W bezpardonowej żądzy zysku ignorowano alarmy z czujników, fałszowano raporty bezpieczeństwa a wentylacja w kopalni okazała się fatalna. W rezultacie to przemysłowe ludobójstwo zabrało życie 301 górnikom a 432 dzieci pozostawiło bez ojców. Raport powypadkowy przynosi wyłącznie wstyd przemysłowi górniczemu w Turcji - komentował po ukazaniu się raportu.

Wydobycie za wszelką cenę
Metody wysoce intensywnego wydobycia, odkąd w 2009 r. kopalnię przejęła kompania Soma Kömür İşletmeleri A.Ş., podniosły produkcję 2,5 raza ponad planowany pierwotnie poziom. Kompania wykonała plan 15 mln t węgla już w maju 2014 r. zamiast - jak zamierzano - w marcu 2017 r.

W raporcie eksperci napisali m.in.: "Naszym zdaniem dane o wielkości produkcji potwierdzają zarzut pracowników o tym, że byli intensywnie przepracowani i poddani presji wyników produkcyjnych".

Prywatyzacja bezpieczeństwa
W dodatkowym raporcie na temat katastrofy w Somie, sporzadzonym przez tureckie stowarzyszenie inżynierów i architektów TMMOB, stwierdzono: "Przyczyną masakrujących warunków pracy jest prywatyzacja, urynkowienie i polityka outsourcingu w ciągu ostatnich 12 lat w branży górniczej w zakresie zdrowia i bezpieczeństwa".

Długa lista oskarżonych
Raport ekspercki, którego wnioski posłużą prokuraturze do sporządzenia aktu oskarżenia, wyszczególnia osoby, które powinno się uznać za winne spowodowania katastrofy. Długa lista zawiera pracodawców, przedstawicieli pracodawcy, pracowników stałego nadzoru, pracowników nadzoru technicznego, wszystkich sztygarów i kierowników odpowiedzialnych na zmianie za bezpieczeństwo, wszystkich inspektorów bhp w kopalni, inżyniera ds. wentylacji, pracowników odpowiedzialnych za utrwalanie i zapis danych z czujników, głównego inżyniera kontroli w kompanii TKI oraz wszystkich inżynierów działu kontroli TKI, dyrektora generalnego ds. górnictwa, wszystkich uprawnionych pracowników biura dyrektora generalnego, a także inspektorów Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej.

Tragedia było do uniknięcia
W konkluzji raportu stwierdzono: "Nasz zespół uważa, że w kopalni dochodziło do wielu niedopuszczalnych zaniedbań i braków a wypadku ostatecznie można było uniknąć".

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Firmy z USA gotowe inwestować w Polsce w fabrykę paliwa do SMR i komponenty dla satelitów

Amerykańska spółka X-Energy deklaruje gotowość do zainwestowania w Polsce blisko 1 mld dolarów w ramach Zielonego Okręgu Przemysłowego Kaszubia. Z kolei Quantum Space rozważa produkcję w Polsce komponentów do satelitów oraz systemów służących ochronie i bezpieczeństwu infrastruktury satelitarnej w przestrzeni kosmicznej.

Na gliwickim lotnisku ma powstać nowa wieża kontroli lotów

Na gliwickim lotnisku ma powstać nowoczesna wieża kontroli lotów - wynika z informacji lokalnego samorządu. Dla wieży, która ma obsługiwać ruch lotniczy i stać się charakterystycznym elementem panoramy miasta, złożono już wniosek o pozwolenie na budowę.

ORLEN stworzy sieć „komfortek” dla podróżujących ze szczególnymi potrzebami

ORLEN jako pierwsza firma paliwowa w Polsce uruchamia program, który ma zwiększyć komfort podróżowania po kraju osób ze szczególnymi potrzebami. Przy najważniejszych trasach powstanie ponad 30 tzw. „komfortek” – specjalistycznych pomieszczeń higieniczno-opiekuńczych.

1755669760 powstaniaslaskie

Narodowy Dzień Powstań Śląskich - to górnicy walczyli o Polskę

Kiedy mówi się o Powstaniach Śląskich, zwykle pada kilka nazwisk dowódców i polityków. Ale siłą, która przeważyła szalę w latach 1919-1921, byli ci, którzy na co dzień zjeżdżali pod ziemię. Górnicy. Bez nich nie byłoby powstań, a Śląsk prawdopodobnie zostałby po niemieckiej stronie. Narodowy Dzień Powstań Śląskich został ustanowiony w 2022 roku, by uczcić pamięć uczestników trzech powstań śląskich z lat 1919–1921. To właśnie 20 czerwca 1922 roku, po zakończeniu sporów granicznych, Wojsko Polskie wkroczyło na te ziemie.