Górnictwo: czy Ukraińcy przerzedzą nam zwały?

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

Jak dotąd nikomu nie udało się pokazać, komu, za ile i jak dużo węgla rzekomo upłynnili Polacy na wschodzie

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

O nadzwyczajnym zainteresowaniu ukraińskich klientów, którzy pukają do drzwi polskich spółek węglowych donoszą w ostatnich dniach polskie media. Na tym, niestety, koniec rewelacji, bo jak dotąd nikomu nie udało się pokazać, komu, za ile i jak dużo węgla rzekomo upłynnili Polacy na wschodzie.

Nadzieję, że oto eksport na Ukrainę pozwoli kopalniom odbić się od dna, ogłosiła 1 września Rzeczpospolita, a wtóruje jej Polskie Radio, wnioskując, że skoro kraj ten zamknął kopalnie w Donbasie a wydobycie spadło, Ukraińcy muszą kupować m.in. w Polsce, bo trzecia część energii elektrycznej powstaje tam ze spalania węgla.

Przesłanki brzmią atrakcyjnie: Ukraina nie jest wprawdzie drugim - jak podano - lecz 3. lub 4. producentem węgla w Europie, a najświeższy raport British Petroleum oszacował potwierdzoną wielkość wydobycia nie na 70 mln t, lecz 45,9 mln t (przy czym udział węgla w wytwarzaniu prądu jest nawet wyższy - do 40 proc.).

Jeśli rację ma Robert Bensh (amerykański analityk portalu oilprice. com, inwestujący od lat na Ukrainie) to spadek wydobycia węgla we wschodnich obwodach, gdzie trwają walki, jest katastrofalny i wynosi 50 proc. a w całym górnictwie ukraińskim 22 proc. Oznaczałoby to ok. 10 mln t deficytu.

Trzeba jednak pamiętać, że Ukraina już przed operacją antyterrorystyczną w Donbasie importowała (głównie z Rosji) ok. 15 mln t węgla rocznie. Jednak Polska - poza małymi ilościami specjalistycznych węgli koksowych z JSW, niezbędnymi dla wielkich zakładów metalurgicznych jak Azovstal - od lat nie wysyłała węgla za wschodnią granicę. Dlaczego? Jerzy Galemba, dyrektor Biura Analiz Strategicznych i Rynkowych Węglokoksu, tłumaczył, że od lat 90. Ukraina nie była w stanie sprostać cenom, które u nas po transformacji stały się w pełni rynkowe.

Czy wskutek kryzysowej galopady cen paliw na Ukrainie zewrą się nieco nożyce cenowe a Polska będzie umiała wyprzedzić w dostawach górników np. z Turcji czy Rumunii, którzy tanio dostarczą węgiel drogą morską do portu w Odessie i Mariupolu?

Nadzieja w... nożycach
Prześledźmy fakty: cena tony węgla waha się dziś od 500 do 1000 hrywien (po kursie dnia NBP od zaledwie 125 zł do 250 zł) za tonę. Droższe sortymenty mogą kosztować nawet 1600 hrywien/t i w zeszłym roku notowano na Ukrainie tak drogie transakcje dla przemysłu, choć energetyka kupowała węgiel zwykle po ok. 1000 hrywien/t. Rzecz w tym, że w latach rządów prezydenta Janukowycza pośrednicy z "familii" celowo zawyżali koszt dla państwowych zakładów, by zarobić na korupcyjnym przebiciu. Nowy minister energetyki i górnictwa Jurij Prodan w jednym z pierwszych dekretów zabronił pośrednictwa i surowo nakazał elektrowniom zaopatrywać się bezpośrednio w spółkach węglowych. Skutek? W Obwodzie Lwowskim w pierwszej połowie tego roku na rynku pojawił się węgiel w cenie 648 hrywien/t (162 zł/t). Koszt produkcji węgla wzbogaconego dla przemysłu w państwowych kopalniach ministerstwo energetyki Ukrainy szacowało w lutym tego roku na 484 hrywny (niespełna 122 zł/t). Porównanie ze średnim kosztem produkcji węgla w Polsce w 1. półroczu, który nasze Ministerstwo Gospodarki wycenia na 311 zł/t, musi budzić pytania o realność transakcji, w której - nawet przy zerowej marży po polskiej stronie - Ukraińcy trzykrotnie przepłacaliby cenę własnego surowca.

A jednak coś drży...
Nie ulega jednak wątpliwości, że rynek zareagował na ukraińskie problemy i toczą się pierwsze pertraktacje handlowe. Potwierdziła to nam Marzena Mrozik, rzecznik Węglokoksu: - Zapytania napływają z różnych źródeł, w tym od przedstawicieli ukraińskich elektrowni. Na razie jesteśmy na etapie wstępnego rozeznania tematu, a wszelkie uszczegółowienia związane z ustaleniem warunków dostaw, cen, jakości, źródeł finansowania mogą być przedmiotem ewentualnych przyszłych rozmów. Nie wykluczamy, że dojdzie do nich jeszcze w tym roku - mówi Mrozik, zastrzegając, że ze względu na tajemnicę handlową nieprędko, jeśli w ogóle, dowiemy się o konkretach.
Połowę ukraińskiej energetyki obsługuje spółka akcyjna Energetyczna Kompania Ukrainy z 11 elektrowniami węglowymi (3 najbliżej polskiej granicy w oddziale Zahidenergo), w której udziały ma prywatna spółka DTEK z holdingu SKM. Pod koniec lipca br. firma uspokajała klientów, że ma na składach (wypełnionych tylko w 60 proc.) zapas 2 mln t węgla a dodatkowo zwały w kopalniach wynoszą 700 tys. t.

W sierpniu szef DTEK Makism Timchenko ocenił, że rezerwy węgla w elektrowniach, ciepłowniach i zakładach przemysłowych wyczerpią się na Ukrainie mniej więcej do połowy września tego roku. Czy do tego czasu Ukraina z obopólną korzyścią pomoże polskim kopalniom upłynnić chociaż część z 8 mln t węgla na zwałach? Na pewno pod względem zużycia węgla, którego sąsiedzi spalają aż 42,6 mln t rocznie, trudno o lepszego partnera. Czy jednak Polska zdecyduje się przerzedzić zwały z niemal zerowym zyskiem lub stratą? Jak daleko opłaci się wieźć polski węgiel, by zachować rentę geograficzną? Oby tylko problemu nie zdążyła rozwiązać Rosja, która przebiera nogami, by zadbać o pełnię dostaw w uzależnionym od siebie kraju.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Krzysztof Surma odwołany z funkcji wiceprezesa Tauronu

Rada nadzorcza grupy Tauron Polska Energia odwołała Krzysztofa Surmę z funkcji wiceprezesa do spraw finansów z dniem 14 września 2026 r. - podała w poniedziałek spółka.

PKP Cargo będzie przewozić węgiel dla Enei Wytwarzanie, spółki podpisały umowy

PKP Cargo zawarło z Eneą Wytwarzanie trzy umowy na przewóz węgla energetycznego z kopalni Bogdanka; łączna wartość tych kontraktów przekracza 126 mln zł - poinformowało w poniedziałek PKP Cargo.

Sytuacja hydrologiczna staje się jednym z głównych wyzwań energetyki

Obok paliwa, to woda staje się jednym z głównych wyzwań dla energetyki - ocenił prezes Polskich Sieci Elektroenergetycznych Grzegorz Onichimowski. Zaznaczył, że m.in. przez sytuację hydrologiczną niektóre starsze elektrownie węglowe mają problemy z wypełnianiem obowiązków wynikających z rynku mocy.

Ceny na stacjach paliw w tym tygodniu będą dalej rosnąć, ale nie sięgną 10 zł za litr

Ceny benzyny na stacjach przekroczą w tym tygodniu 8 zł/l, a oleju napędowego - 9 zł/l, ale poziom 10 zł/l nie zostanie osiągnięty - wskazała analityczka biura Reflex Urszula Cieślak w rozmowie z PAP.