Muzyka rodem z Bobrka
Z rur, prętów i rukcugów stworzył instrumenty i skomponował już pierwsze utwory. Oto Klaudiusz Jania, doktor nauk muzycznych, kompozytor, pianista, organista, aranżer i trębacz.
fot: Kajetan Berezowski
Klaudiusz Jania
fot: Kajetan Berezowski
Z rur, prętów i rukcugów stworzył instrumenty i skomponował już pierwsze utwory. Oto Klaudiusz Jania, doktor nauk muzycznych, kompozytor, pianista, organista, aranżer i trębacz.
Ktoś kiedyś powiedział, że grać można na wszystkim. Czy miał rację? W pewnym sensie tak. Historia muzyki, zwłaszcza jazzu, daje nam tego przykłady. Biedni muzycy z Nowego Orleanu, nie mogąc pozwolić sobie na zakup prawdziwych instrumentów, wydobywali dźwięki z tary i balii do prania, grzebienia, rur i rozmaitych piszczałek. Klaudiusz Jania, doktor nauk muzycznych, kompozytor, pianista, organista, aranżer i trębacz, absolwent Kompozycji i Aranżacji w Instytucie Jazzu Akademii Muzycznej im. Karola Szymanowskiego w Katowicach, podjął się rzeczy niezwykłej. Przejrzał złom pozostały po działalności kopalni Bobrek w Bytomiu, a następnie z wybranych części w postaci rur, prętów i rukcugów stworzył instrumenty. Ba, zdążył już nawet skomponować pierwsze utwory.
Klaudiusza Janię, twórcę orkiestry Power of Winds, znamy jako muzyka progresywnego, odważnie eksperymentującego od lat z różnymi stylami muzycznymi, w tym z folklorem górniczym. Przed sześcioma laty orkiestrze udało się zarejestrować trzynaście utworów i wydać na srebrnym krążku. Większość to znane od dziesiątków lat górnicze pieśni w zupełnie nowej, współczesnej aranżacji instrumentalnej. Teraz muzyk wytyczył sobie równie ambitny projekt.
Instrumenty z kopalnianych części
– Graliśmy w ubiegłym roku w spektaklu „Górnośląska Barbórka”. Był wystawiany w Teatrze Rozbark. I tam zaświtało mi w głowie, że przecież ta kopalnia kończy działalność i warto by zachować coś po niej. Mam kolegę, Adama Wesołowskiego, który nagrywa dźwięki maszyn, kombajnów, a następnie wplata je w swoje kompozycje. Ja wymyśliłem, żeby tworzyć instrumenty z części maszyn i urządzeń, które dotychczas były wykorzystane w procesie wydobywania węgla i w ogóle w kopalni – wyjaśnia Klaudiusz Jania.
Projekt został wcześniej przedyskutowany w szczegółach z kierownictwem spółki Węglokoks Kraj, która jest właścicielem kopalni Bobrek. Spodobał się też inżynierom kierującym procesem likwidacji kopalni.
– Na holtzplac, do łaźni łańcuszkowej i w inne ciekawe miejsca kopalni udałem się w asyście pracowników zakładu. Mogłem swobodnie przebierać w stosie rur, łańcuchów i różnego żelastwa. Stukałem w nie młoteczkiem, aby sprawdzić, jaki wydają dźwięk. Poprosiłem potem ludzi z kopalni, aby niektóre z tych części odpowiednio pospawali. Narysowałem, jak to wszystko miałoby wyglądać. Powstała także specjalna tabliczka z nazwą kopalni Bobrek, która będzie eksponowana na naszych koncertach – opowiada dalej Klaudiusz Jania.
W taki oto sposób powstał profesjonalny instrument perkusyjny. Grający na nim muzyk będzie korzystał z zapisu nutowego, aby w odpowiednich momentach uderzać w konkretny jego element. Przy okazji eksponowania instrumentu przed koncertem wielu melomanów na własne oczy będzie mogło przekonać się, co to takiego rugzug, dzwonek alarmowy czy gong sygnalisty, bo i takie elementy wyposażenia kopalni również znalazły się w instrumentarium zespołu Klaudiusza Jani, choć nie pochodzą już z samej kopalni Bobrek.
– Jeśli chodzi o gong sygnalisty, to tu już mamy utwór skomponowany na orkiestrę. Nazwałem go Marszem Sygnalisty. Napisałem też dla Tarnowskich Gór wariację wokół „Tarnogórskiego Dzwoneczka” z użyciem kolejowej glajzy. Utwór wykonaliśmy na scenie Barbórki w środku lata 2025. Chciałbym, aby powstawały utwory zupełnie nowe, górnicze. O to mi chodzi. Taki repertuar będziemy prezentować – przekonuje kompozytor.
Będą kolejne koncerty
Przyznać trzeba, że płyta orkiestry Power of Winds z nowymi aranżacjami starych utworów górniczych trafiła w swego rodzaju muzyczną niszę, bo przecież nikt od dawna nie wniósł nic nowego do górniczego folkloru Śląska. Ostatnim takim kompozytorem był nieżyjący już prof. Józef Szwed, dyrygent, pedagog i kompozytor, m.in. wykładowca na Wydziale Jazzu i Muzyki Rozrywkowej katowickiej Akademii Muzycznej. Górnicze orkiestry – jak podkreśla Klaudiusz Jania – nie tworzą już nowej kultury górniczej, a jedynie ją kultywują. I to właśnie dzięki jego pomysłom i talentowi światło dzienne ujrzały zupełnie nowe kompozycje łączące tradycyjne elementy muzyki górniczej z obecnie panującymi trendami.
– Brak nowych utworów jest poniekąd efektem błędnego pojmowania tego rodzaju twórczości. Górniczą kulturę wielu postrzega jako coś, co odchodzi do lamusa historii, stając się folklorem. Ale to nieprawda, bo na Śląsku żyjemy przecież wciąż górnictwem. Poza tym górnicze orkiestry nie dysponują wystarczającymi środkami, aby zamawiać nowe utwory u współczesnych kompozytorów. To jest druga strona medalu – wskazuje kompozytor.
Tymczasem Klaudiusz Jania zapowiada kolejne koncerty ze swoją orkiestrą. Z pewnością okazją do nich będzie nadchodząca Barbórka. Ma również w planach bliższą współpracę ze śląskim raperem Łukaszem Wylężkiem, twórcą kompozycji „Szola rap”.
– Myślę, że tych ostatnio zrealizowanych pomysłów nie byłoby, gdyby nie pomoc ze strony Węglokoksu Kraj z panią prezes Anną Malcherczyk-Kulik, Anną Radwańską, szefem ZZ Kadra Antonim Tomczykiem, Dawidem Piątkiem, kierownikiem Działu BHP i Szkolenia kopalni Bobrek i wielu innymi pracownikami kopalni Bobrek. Wszystkim im za pośrednictwem „Trybuny Górniczej” i portalu netTG.pl serdecznie dziękuję – podsumowuje Klaudiusz Jania.