Górnictwo: Czasy, kiedy to na uczelnie kształcące górników zgłaszały się tysiące chętnych, minęły bezpowrotnie

fot: Krystian Krawczyk

Na Wydziale Inżynierii Lądowej i Gospodarki Zasobami AGH rozpoczęło w tym roku studia z dziedziny górnictwa tylko 20 studentów

fot: Krystian Krawczyk

Młodzi ludzie nie garną się do pracy w górnictwie. To już poważna sprawa. Jeśli ten trend nie ulegnie zmianie, za dziesięć lat już na pewno zabraknie ludzi do pracy w kopalniach.

Na Politechnikę Śląską, na pierwszy rok studiów stacjonarnych w kierunku górnictwo i eksploatacja surowców, przyjęto w tym roku 17 studentów. Nieco więcej, bo 30 studentów, rozpocznie studia niestacjonarne, magisterskie.

W Gliwicach brak satysfakcji
– Można było się spodziewać takich właśnie wyników rekrutacji. Nagonka na górnictwo, trwająca od kilku lat, zrobiła swoje. Będzie trudno to zmienić – podsumowuje prof. Franciszek Plewa, dziekan Wydziału Górnictwa, Inżynierii Bezpieczeństwa i Automatyki Przemysłowej Politechniki Śląskiej.

Czasy, kiedy na studia górnicze zgłaszało się ponad 300 chętnych, minęły najprawdopodobniej bezpowrotnie. Zdaniem Małgorzaty Dyganowskiej, prodziekan ds. kształcenia, młodzi chcą widzieć przed sobą perspektywę zatrudnienia w wyuczonym zawodzie na co najmniej 25-30 lat. I to ma decydujące znaczenie przy wyborze kierunku nauki.

– Kryzys w energetyce do nich nie przemówił. Może w przyszłym roku, gdy rząd ewentualnie ogłosi jakieś dalsze decyzje związane z przyszłością górnictwa, coś się jeszcze w tej materii zmieni – kalkuluje prodziekan Małgorzata Dyganowska.

Ponadto w ostatnich latach – jak zauważa – daje o sobie znać swoista moda na kończenie edukacji na I stopniu studiów.

– Młodzież chce jak najszybciej wchodzić w dorosłe życie i zarabiać na własne utrzymanie. Studia magisterskie odkładają na później, gdy uświadamiają sobie, że jednak brakuje im wykształcenia, aby móc kontynuować karierę i lepiej zarabiać. Stąd nie brakuje nam chętnych na studia niestacjonarne – dodaje.

W Krakowie na górnictwie tłoku nie ma
Na Wydziale Inżynierii Lądowej i Gospodarki Zasobami Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie tylko 20 studentów pierwszego roku zgłębia od 1 października tajniki wiedzy z dziedziny górnictwa. Na studia niestacjonarne w tym kierunku przyjęto zaledwie 5 studentów.

– O kadry dla spółek górniczych będzie coraz trudniej, pomimo że wciąż zgłaszają się do nas pracodawcy, nawet prywatni, oferując wysokie stypendia. I ja jestem zdania, że bardzo źle wpłynął na rekrutację czarny PR, którym karmiono społeczeństwo w ostatnich latach – wskazuje Zbigniew Niedbalski, prodziekan na Wydziale Inżynierii Lądowej i Gospodarki Zasobami.

Tymczasem sąsiedni Wydział Geodezji Górniczej i Inżynierii Środowiska przyjął na studia I stopnia aż 164 studentów. Pytanie tylko, ilu z nich wybierze na kolejnym roku specjalność górniczą?

– Zwykle chętnych jest od 10 do 15 osób – informują w biurze dziekana.

We Wrocławiu zacierają ręce
Za to kierunki górnicze na Politechnice Wrocławskiej dzielnie się bronią i to od kilku już lat. Tym razem na studia I stopnia na Wydziale Inżynierii Środowiska, Górnictwa i Energetyki wiedzę zdobywa już 54 studentów. To sporo na tle dwóch poprzednich uczelni. Ponadto na studia niestacjonarne przyjęto 18 studentów, a na studia II stopnia kolejnych jedenastu. Dodatkowo na kierunek inżynieria surowców mineralnych zakwalifikowano 25 kandydatów. Na geoenergetykę – 33.

– Jesteśmy zadowoleni z wyników tegorocznej rekrutacji. To, że górnictwo nadal znajduje się w kręgu zainteresowań kandydatów, zawdzięczamy ofercie dedykowanej naszym absolwentom nie tylko przez KGHM Polska Miedź, ale również innych przedsiębiorców z branży odkrywkowej i skalnej – tłumaczy prodziekan ds. studenckich Tadeusz Głowacki.

Zapotrzebowanie na pracowników ze strony spółek węglowych z miesiąca na miesiąc rośnie, zwłaszcza w górnictwie węgla kamiennego. Sporej części najlepiej wykwalifikowanych i doświadczonych specjalistów umożliwiono w ostatnim czasie odejście na świadczenia socjalne. Powstała luka pokoleniowa trudna będzie do załatania, a może wręcz niemożliwa. Niewykluczone, że na fali kryzysu powtórzy się sytuacja sprzed piętnastu lat, kiedy to kopalnie przyjmowały fryzjerów i piekarzy. A jeśli nie, to może spełnić się najczarniejszy scenariusz dla branży, czyli jej likwidacja ze względu na brak rąk do pracy.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.