Górnictwo: Całkowite uśpienie kopalni jest niemożliwe z wielu powodów

fot: Krystian Krawczyk

Kopalnia to szczególne miejsce pracy, którego nie można z godziny na godzinę zatrzymać

fot: Krystian Krawczyk

Lawina zakażeń koronawirusem wśród załóg śląskich kopalń przywołała do opinii publicznej dyskusję o tym, dlaczego w okresie pandemii nie podjęto decyzji o zamknięciu kopalń, tak jak uczyniono to w innych zakładach przemysłowych. Temat ten podejmowaliśmy już na naszych łamach, ale przypomnijmy, że jest to po pierwsze – niezgodne z prawem, po drugie – niebezpieczne, a wręcz niewykonalne, a po trzecie – spowodowałoby ogromne straty ekonomiczne dla spółek Skarbu Państwa.

Nawet jeśli spółki podjęły decyzję o wstrzymaniu wydobycia, oznacza to, że kopalnie pracują nadal, w ograniczonym do niezbędnego minimum składzie osobowym.

– Pojęcie „zamknięcie kopalni” lub „uśpienie kopalni na określony czas” wiąże się jedynie ze wstrzymaniem robót górniczych eksploatacyjnych, takich jak prowadzenie ścian i prace drążeniowe, czyli prowadzenie wyrobisk korytarzowych – wyjaśnia Trybunie Górniczej dr inż. Sylwester Rajwa, kierownik Zakładu Technologii Eksploatacji, Tąpań i Obudów Górniczych Głównego Instytutu Górnictwa.

Zakład górniczy, kopalnia to – co podkreśla dr inż. Adam Mirek, prezes Wyższego Urzędu Górniczego – szczególne miejsce pracy, którego nie można porównać ze zwykłym biurem, firmą produkcyjną czy usługową, bo nie można go z godziny na godzinę zatrzymać, a ludzi wysłać do pracy zdalnej czy na zaległy urlop.

Jedyną techniczną i prawną możliwością zminimalizowania liczby osób w zakładzie jest właśnie wstrzymanie wydobycia i prowadzenie tylko naprawdę niezbędnych prac.

– W tym czasie wszystkie wyrobiska korytarzowe i ścianowe muszą być kontrolowane w zakresie ich stateczności i zagrożenia pożarowego, a większość z nich także w zakresie zagrożenia metanowego, tąpaniami, wodnego – tłumaczy Sylwester Rajwa.

Rozpoznanie danego zagrożenia oraz podejmowanie prac profilaktycznych wymaga bezpośredniego przebywania określonej liczby pracowników na dole kopalni, co z kolei wymusza utrzymywanie także w ruchu specjalistycznej załogi wyrobisk i urządzeń transportowych.

– Ewentualny brak takiego nadzoru, co jest niezgodne z obowiązującym Prawem geologicznym i górniczym, lub zbyt późna reakcja może decydować o istotnym wzroście zagrożenia życia i zdrowia załogi oraz powstaniu ogromnych strat ekonomicznych w postaci np. utraty wyposażenia technicznego lub części złoża przeznaczonego do eksploatacji – dodaje ekspert GIG.

Jak długo potrwa sytuacja, w której w części kopalń nie prowadzi się klasycznej eksploatacji? Trudno w tej chwili odpowiedzieć na to pytanie, ale jeśli kopalnie mają przetrwać, ten okres na pewno nie może być przeciągany w nieskończoność.

– Nie da się wyłączyć z funkcjonowania żadnego ogniwa zakładu wydobywczego, bo to wszystko stanowi jedną całość, każdy element technologiczny. Owszem, wyłączenie z ruchu zakładu górniczego przy zachowaniu procesu odmetanowania, odwadniania czy wentylacji i kontroli przeciwpożarowej może mieć miejsce, ale nie na dłużej niż na dwa tygodnie. Tyle kopalnia może wytrzymać bez wydobycia– podkreśla prezes Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Górnictwa Jerzy Markowski.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Wiemy, które kopalnie fedrują najwięcej. Na podium dwa śląskie zakłady

Fundacja Instrat opublikowała najnowsze dane dotyczące wydobycia przez kopalnie węgla kamiennego w Polsce. Liderem produkcji niezmiennie jest Bogdanka, na drugim i trzecim miejscu uplasowały się śląskie zakłady.

Powstanie tablica upamiętniająca internowanych w Zabrzu-Zaborzu. „Zadbamy o pamięć osób, którym zawdzięczamy wolność"

Jak poinformowała śląsko-dąbrowska "Solidarność", przy bramie prowadzącej do Zakładu Karnego w Zabrzu umieszczona zostanie tablica upamiętniająca osoby internowane po wprowadzeniu stanu wojennego w grudniu 1981 roku. 

Jak Konopnicka odwiedziła hutę, a Żeromski dąbrowskich górników

Przemysłowa Dąbrowa Górnicza kryje wiele literackich tajemnic. W mieście, gdzie przed 100 laty dominowało hutnictwo i górnictwo, regularnie bywali literaci, muzycy czy politycy

Autonomiczne ściany w kopalniach. Najpierw wielkie obietnice, potem likwidacja spółki

Pisałem niedawno o kopalni Jan, czyli pierwszej zautomatyzowanej kopalni węgla kamiennego w Polsce. Kiedyś dużo się o niej mówiło, a ja, ucząc się pilotażu szybowca, zobaczyłem ją z powietrza gdzieś na początku lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku.