Górnictwo było częścią jego życia

Rozmowa z Włodzimierzem Lunańskim, jednym z najlepszych piłkarzy w historii polskiego futbolu

Pański ojciec był sztygarem i prezesem Górnika Sośnica, który był dla pana trampoliną do wielkiej kariery. Temat górnictwa zapewne przewijał się w domu Lubańskich równie często, jak piłka nożna.

Nie ma co ukrywać, że górnictwo było częścią mojego życia. Ojciec pracował w kopalni „Sośnica” i jak przychodził do domu, to opowiadał o swoich sprawach zawodowych i problemach. Mówiło się o nich równie często jak o piłce. Był także mocno zaangażowany w sport, w pewnym okresie pełnił rolę prezesa Sośnicy, w którym to klubie stawiałem pierwsze kroki. Można zresztą powiedzieć, że ja zawsze byłem górnikiem. Grając w wielkim Górniku byłem przecież pracownikiem kopalni, oddelegowanym do klubu. Tak to wtedy wyglądało.

Mimo że od wielu lat mieszka pan na obczyźnie, pełniąc aktualnie rolę drugiego trenera KSC Lokeren, to zapewne ma pan ogromny sentyment, przede wszystkim do Górnika Zabrze.

Sentyment pozostał i nadal interesuję się losami zarówno Górnika, jak i tych śląskich klubów, które miały górnicze korzenie. Tych spraw nie można przecież zapomnieć. To było moje życie. To co przeżyłem w Zabrzu jako piłkarz, to były najpiękniejsze i najważniejsze chwile w mojej karierze. No i sukcesy, które osiągnąłem w Górniku. Naprawdę z łezką w oku wspominam te czasy.

Jak z belgijskiej perspektywy ocenia pan szanse Górnika na utrzymanie się w ekstraklasie? Ostatnio zabrzanie po dramatycznym spotkaniu zremisowali z Lechem, tracąc pewne wydawałoby się zwycięstwo w doliczonym czasie gry.

Oglądałem w telewizji ten mecz, jak również inne występy ligowe Górnika. Jest na pewno wyraźny postęp w porównaniu z jesienią. Zespół jest bardziej zmotywowany i lepiej przygotowany do ciężkiej walki o byt. Duża w tym zasługa Henia Kasperczaka, który poukładał zespół, dokonał dobrych transferów. Jestem przekonany o tym, że Górnik się utrzyma, chociaż jego sytuacja jest bardzo trudna. Na boisku widać, że chłopcy mają charakter i zwycięstwa na pewno przyjdą. Oczywiście, sytuacja byłaby duża lepsza, gdyby udało się pokonać Lecha. A na to zwycięstwo zabrzanie z pewnością zasłużyli. Obecnie Górnik może wygrać z każdym, nawet z kandydatami do tytułu mistrza Polski i z każdym przegrać. Wierzę, że na koniec ligi zajmie bezpieczne miejsce. A jak będę miał trochę wolnego czasu, to pojawię się w Zabrzu.

Kto jest pana kandydatem do tytułu mistrza Polski?

Trudno tak jednoznacznie wskazać zdecydowanego faworyta. Ostatni występ Lecha w Zabrzu nakazuje pewną ostrożność w typowaniu. Niemniej Lech, Legia i Wisła to faworyci do końcowego sukcesu. Być może będzie się jeszcze liczyć warszawska Polonia. Co do kwestii spadku, to mam jeszcze większe problemy. Myślę, że najbliższe trzy kolejki pokażą, kto spadnie. Mam nadzieję i wierzę w to, że w tym gronie nie będzie Górnika. Liga jest bardzo ciekawa, jeśli chodzi o walkę o tytuł i spadek.

Latem ubiegłego roku media donosiły, że Włodzimierz Lubański jest kandydatem na fotel prezesa Górnika. Czy była taka opcja?

Nic o tym nie wiem. Mam pracę, z której jestem zadowolony. Jestem szkoleniowcem, od dwóch lat pomagam w prowadzeniu pierwszej drużyny Lokeren. Mam też na względzie młodzież.

Zapewne ma pan wyrobione zdanie na temat konfliktu między trenerem reprezentacji Polski, Leo Beenhakkerem a kierownictwem PZPN. Czy trener naszej kadry powinien współpracować z Feyenoordem? Akceptuje pan nielojalność Holendra?

Moim zdaniem taka sytuacja nie powinna mieć miejsca. Leo powinien pracować tylko dla naszej kadry. A co do jego konfliktu z PZPN, to ma on miejsce tylko w mediach. Rozmawiałem o całej sprawie z Grzegorzem Lato, który mnie uspokoił, że wszystko ma pod kontrolą. Wszelkie niejasności trzeba natychmiast wyjaśniać. Ja trzymam kciuki za biało-czerwonych i wierzę, że awansujemy kolejny raz do mistrzostw świata. Najbliższe mecze z Irlandią Północną i San Marino po prostu musimy wygrać.

Włodzimierz Lubański urodzoł się 28 lutego 1947 r. w Gliwicach. Wychowanek Górnika Sośnica, później grał w GKS Gliwice, by w wieku 15 lat zostać piłkarzem zabrzańskiego Górnika. W jego barwach rozegrał 234 mecze ligowe i strzelił 155 bramek. Te najważniejsze w sezonie 1969–1970, w którym dotarł z drużyną do finału Pucharu Zdobywców Pucharów. W tamtej edycji, z 7 golami na koncie, został królem strzelców całej imprezy. W reprezentacji Polski w oficjalnych występach rozegrał 75 spotkań i strzelił 48 bramek. Na igrzyskach w Monachium (1972) zdobył z drużyną złoto olimpijskie.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Emigranci za chlebem. Niezwykłe losy polskich górników we francuskich kopalniach

Trudno dzisiaj oszacować, ilu Ślązaków i Zagłębiaków wyjechało przed drugą wojną światową do pracy we Francji. Ich ciekawe historie warte są zachowania.

Letnie święto na Nikiszu. Odpust u Babci Anny

Tegoroczny Jarmark u Babci Anny odbędzie się w niedzielę, 26 lipca. Jak zwykle będzie towarzyszył odpustowi w parafii św. Anny w katowickim Nikiszowcu.

W głębi ziemi i serc – wspomnienie św. Kingi. Górnicy solni uczcili swoją patronkę

24 lipca, w dniu liturgicznego wspomnienia św. Kingi – patronki górników solnych – w niezwykłej scenerii Kaplicy św. Kingi, położonej 101 metrów pod ziemią, odprawiona została uroczysta Msza Święta. Jak co roku podziemna świątynia zgromadziła tych, którzy od pokoleń powierzają swojej Patronce trud codziennej pracy, bezpieczeństwo kopalni oraz pomyślność całej wielickiej społeczności.

Carbotech w Łaźni Moszczenica. Elektroniczne brzmienia w industrialnej przestrzeni

Jastrzębie-Zdrój zyska nowe wydarzenie na kulturalnej mapie miasta. W sobotę, 1 sierpnia 2026 r., w Łaźni Moszczenica odbędzie się pierwsza edycja Carbotech — imprezy łączącej surową, pokopalnianą przestrzeń z muzyką elektroniczną.