Górnictwo: Bogate gospodarki wolą surowce importować, niż je wydobywać w swoim kraju

fot: Andrzej Bęben/ARC

Wartość tzw. witamin nowoczesnych technologii liczona jest w biliony dolarów

fot: Andrzej Bęben/ARC

Ekonomia odpowiada, że lepiej importować, gdy poszukiwany surowiec może być taniej pozyskany z zagranicy. Jego krajowa cena jest kalkulowana z uwzględnieniem szkód górniczych, ochrony środowiska, lokalnych protestów i na koniec ceny jego zakupu.

To prawie w każdym zachodnim państwie wychodzi na to, że opłaca się importować, mając surowiec ten przygotowany do eksploatacji na własnym terenie. Tak uzasadniony wybór importu akceptowany jest wśród wysoko rozwiniętych gospodarek świata, które rozwiązanie to preferują przynajmniej od połowy minionego wieku. Obecnie jest to standardowe uzasadnienie prawie dla wszystkich państw UE.

Dotyczy to również Polski. Od lat nasze saldo eksportu i importu jest ujemne. Wynosi 30 mld zł, bez kosztów importu gazu ziemnego. Jedynie w dziale metali jest wyraźny dochód w wysokości 4 mld zł, który pochodzi z eksportu miedzi wydobywanej w KGHM.

Nic nie słychać, aby proporcje te zamierzano zmienić na bardziej dla nas korzystne. Jednym z argumentów za utrzymaniem tego stanu jest, wygodna jego realizacja i przekonanie, aby nic nie zmieniać w dobrze realizowanych kontraktach surowcowych. W tym kontekście, brak komunikatów o realizacji zamierzeń zawartych w Polityce Surowcowej Państwa. W nowej wersji są one ciekawe, ale jakby nadal czekające na ostateczną ich rządową akceptację. Jednym z jej zadań ma być przywrócenie możliwej dla nas równowagi importowo-eksportowej surowców, czemu warto poświecić więcej uwagi. Jest ona konieczna, choćby tylko z tego powodu, że kraje, które jak wspomniano zdecydowały się na politykę importu mają poważne kłopoty z dostępem do najbardziej potrzebnych im surowców.

Stany Zjednoczone w surowcowej niewoli
Przynajmniej od czasów prezydentury Joe Bidena, nowe pozwolenia na eksploatacje surowców są bardzo ograniczone. I dotyczy to wszystkich ich rodzajów. Oczywiście, najbardziej cierpi na tym energetyka, a nieustające podwyżki cen energii są tego skutkiem. Również ich ceny zakupów na światowych rynkach, z tego samego powodu nieustannie pną się w górę.

Dla USA prostym rozwiązaniem wydaje się być dodruk pieniądza, którym można zapłacić za wszystkie te towary. Jest to rozwiązanie połowiczne, gdyż związana z tym inflacja natychmiast koryguje ceny w górę. Problem ten choć istotny z ekonomicznego punktu widzenia, w sytuacjach napięcia politycznego staje się krytycznym.

Przykładowo dotyczy to pierwiastków ziem rzadkich, które niezbędne są dla funkcjonowania armii tego kraju. Ich dostawcą do USA w 80 proc. są Chiny. Spór USA z Chinami o Morze Południowochińskie i Tajwan coraz bardziej zbliża się do konfliktu militarnego. Cofnięcie chińskich dostaw w takiej sytuacji może sparaliżować rozwój militarny USA.

Po nieudanych próbach zapewnienia własnych dostaw za prezydenta Trumpa, pozostawiono sprawy te bez istotnych zmian. Trudności polegają na tym, że ich rafinacja jest niezwykle szkodliwa dla środowiska, co nie jest akceptowane w USA. Jednocześnie chińskie dostawy są poza konkurencją cenową. Nie mogąc przełamać tej swoistej „kwadratury koła” ostatnie postanowienia prezydenta formalnie zakazują sztabowi tego kraju, jakim jest Pentagon, wszelkich tego rodzaju zakupów z Chin, niezależnie od ich ceny i dostępności. To dopiero ma zmusić instytucję tę do własnych i sojuszniczych ich dostaw.

Pod tym względem dwa kraje mogą zapewnić USA odpowiednie zaopatrzenie. Są to przede wszystkim sąsiednia Kanada i odległa Australia. To jednak wymaga czasu, przygotowań, kadry i pieniędzy. Pod względem propagandowym okazuje się, że największymi sojusznikami zielonej Ameryki są Chiny i Rosja, które chcą utrzymać USA nadal w stanie „surowcowej niewoli”.

Niemieckie szaleństwo energetyczne
Ekstremalne oznaki zielonej polityki energetycznej dały znać o sobie w Niemczech. To tu właśnie ideał słoneczno-wiatrakowej energii osiągnął poziom wykluczający wszelkie inne jej pozyskiwanie. To poparcie dla zielnej energetyki osiągnęło tu poziom fanatyzmu, do którego żadne inne nawet racjonalne argumenty nie docierają. Ponieważ jest to wiodąca gospodarka Europy, wszystkie inne państwa kontynentu, łącznie z Wielką Brytanią z ochotą uległy niemieckiej manii monopolu zielonej energii. Żadne jej koszta, żadne trudności, żadne argumenty i żadne wydarzenia świadczące o strukturalnej ich niewydolności, po prostu nie docierają do niemieckich polityków.

Same Niemcy stoją przed jeszcze głębszym kryzysem energetycznym w wyniku zamknięcia do końca roku ostatnich elektrowni jądrowych. Za 8 lat mają być zamknięte wszystkie elektrownie na węgiel kamienny i brunatny. Łącznie do 2030 r. Niemcy zrezygnują prawie z 40 proc. dotychczasowych źródeł energii (atom- 11,9 proc., węgiel kamienny- 9,3 proc. brunatny – 18,6 proc.). Decyzje te wydają się być szalone, ponieważ Niemcy podczas dni chmurnych i bezwietrznych będą musiały importować ją z sąsiednich krajów. Co obecnie już się zdarza, kiedy pobierają one z Francji tak potępianą przez nich energię jądrową.

Europa budzi się
Pomimo, że Niemcy z nikim i z niczym w tej sprawie się nie liczą, to w wielu krajach europejskich budzi się uzasadniony sprzeciw dla kosztów tego rodzaju energii, jako wyłącznego sytemu energetycznego. Próby uczynienia z Europy surowcowej pustyni mają coraz mniejsze poparcie. Dla przykładu można podać małą Portugalię, gdzie wydano kilka koncesji na eksploatację złóż litu oraz pobliską Hiszpanię z tą samą decyzją o bogatych złożach rud miedzi i złota.

Polska, choć od wielu dziesiątek lat żadnych nowych kopalń nie buduje, to przynajmniej umiarkowanie broni istniejącego potencjału górnictwa węglowego. Wszystko wskazuje na to, że bliższa jest nam koncepcja amerykańskiej samowystarczalności surowcowej, aniżeli dogmatyczna promocja zawodnych odnawialnych źródeł energii.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

W nocy zmiana czasu na zimowy. Część pociągów zatrzyma się na godzinę

W nocy z soboty na niedzielę z powodu przejścia na czas zimowy 29 pociągów przewożących pasażerów zatrzyma się na godzinę na wybranych stacjach. Postój ma na celu utrzymanie zgodności kursu z rozkładem jazdy.

Złote Kolce 2026 rozdane! Triumf Klaudii Kazimierskiej i Jakuba Szymańskiego

Halowy mistrz świata w biegu płotkarskim Jakub Szymański oraz liderka rankingu World Athletics w biegu na 1500 metrów i wicemistrzyni Europy na tym dystansie Klaudia Kazimierska zostali laureatami tegorocznych Złotych Kolców – charakterystyczne statuetki będące nagrodą w rankingu Przeglądu Sportowego oraz Polskiego Związku Lekkiej Atletyki wręczono w piątkowy wieczór podczas gali Orlen Złote Kolce Śląskie 2026 na Superauto.pl Stadionie Śląskim. 

Węgiel znów w grze. Dowodem wyniki Polskiej Grupy Górniczej

Już w październiku sprzedaż węgla opałowego z kopalń Polskiej Grupy Górniczej przekroczyła o 29 proc. wynik osiągnięty w całym 2025 roku. Oznacza to wzrost na poziomie prawie 350 tysięcy ton sprzedanego surowca. Zakładając, że zużycie wynosi średnio 5 ton w sezonie grzewczym, to tylko ta dodatkowa ilość odpowiada zapotrzebowaniu niemal 70 tysięcy domów jednorodzinnych. Z dużą pewnością można powiedzieć, że do końca roku ten wynik ulegnie jeszcze poprawie, ponieważ do sprzedaży regularnie trafiają kolejne partie węgla.

Odpady zamiast węgla. NFOŚiGW wskazuje na potencjał spalarni w transformacji ciepłownictwa

Instalacje termicznego przekształcania odpadów powinny rozwijać się w Polsce do łącznej przepustowości około 4 mln ton rocznie – ocenił zastępca prezesa NFOŚiGW Paweł Augustyn. Według Funduszu mogłoby to ograniczyć zużycie węgla o blisko 2 mln ton i wesprzeć dekarbonizację ciepłownictwa.