Górnictwo: bielszowicki patent na strzelanie
fot: ARC
To oni pierwsi eksperymentowali z "bielszowickim systemem ładowania otworów strzałowych o długości powyżej 70 m". Na zdjęciu: Ryszard Gawlak, Andrzej Klepacz, Tomasz Kosz, Mirosław Michalik, Zbigniew Bator i Andrzej Szymusiak
fot: ARC
Skuteczne strzelanie jest sztuką nie lada. Dla inż. Andrzeja Szymusiaka, kierownika Działu Techniki Strzałowej w kopalni Bielszowice, to zwykła codzienność, ale i pasja. Jest twórcą tzw. bielszowickiego systemu ładowania otworów strzałowych o długości powyżej 70 m.
Jego wynalazek doskonale sprawdza się w trudnych warunkach tąpaniowych.
- Jeśli wysoko nad pokładami węgla zalegają warstwy generujących wstrząsy piaskowców, stanowiące zagrożenie dla infrastruktury kopalni i ludzi, celem aktywnej profilaktyki jest dokonanie ich destrukcji w sposób kontrolowany. Aktywna profilaktyka tąpaniowa realizowana jest poprzez odpalanie dużych ilości materiału wybuchowego w otworach strzałowych o długości nieprzekraczającej 70 m. To ograniczenie wynika z problemów technicznych, bowiem wprowadzany do otworu strzałowego wąż przy większych długościach wygina się przy wylocie otworu strzałowego - wyjaśnia Szymusiak, którego racjonalizatorski pomysł okazał się na wagę złota.
Rozwiązanie polega na równoczesnym wprowadzaniu węża do otworu strzałowego poprzez wciskanie i wciąganie go za pomocą linki przez rolkę, zakotwioną w dnie otworu strzałowego.
- Zastanawiałem się, co zrobić, aby powiększyć efektywną długość otworu. Należało na jego dnie zainstalować coś, co umożliwiłoby wprowadzenie linki i wciągnięcie węża. Przyszła mi na myśl kotwa, która na końcu ulegałaby mechanicznemu rozbiciu na dwa kliny. W kotwie z kolei zainstalowałem rolkę i przełożyłem przez nią stalową linkę - tłumaczy dalej szef Działu Techniki Strzałowej w kopalni Bielszowice.
Od pomysłu do jego realizacji minęło zaledwie pół roku. W tym czasie "bielszowicki system ładowania otworów strzałowych o długości powyżej 70 m" testowany był w Kopalni Doświadczalnej Barbara (GIG) w Mikołowie i został pozytywnie zaopiniowany. Na razie dzięki jego zastosowaniu udało się pomyślnie załadować materiałem wybuchowym otwory o długości do 115 m.
- Uważam to za duży postęp i sądzę, że warto nadal prowadzić badania nad udoskonalaniem profilaktyki tąpaniowej, tym bardziej że bielszowicki system może znaleźć zastosowanie w każdej kopalni, gdzie takie zagrożenie występuje - komentuje wynalazca.
W realizacji pomysłu wydatnie pomagali mu koledzy z kopalni: Zbigniew Bator, Mirosław Michalik i Tomasz Kosz.
Warto również podkreślić fakt, że wynalazek inż. Andrzeja Szymusiaka jest praktycznie bezkosztowy. Wszystko sprowadza się bowiem do wykonania kotwy drewnianej i zastosowania 600 m stalowej linki o średnicy 3 mm.
Strzelanie przy pomocy nowatorskiej metody sprzyja również oszczędnościom. Można bowiem zmniejszyć liczbę otworów strzałowych przynajmniej o połowę, znacznie ograniczyć pracochłonność robót wiertniczych i przynajmniej dwukrotnie zwiększyć ładunki otworów, podwyższając tym samym skuteczność zapobiegania tąpaniom.