Górnictwo: bezprzewodowa akcja ratunkowa

fot: Jarosław Galusek/ARC

Nowa regulacja zobowiązuje jednostki ratownictwa do stawienia się na miejsce zdarzenia na żądanie przedsiębiorcy

fot: Jarosław Galusek/ARC

Polscy inżynierowie opracowali nowatorski system bezprzewodowej łączności radiowej, służącej do prowadzenia akcji ratowniczych pod ziemią. Jest on oparty na technologii cyfrowej i umożliwiającej m.in. poszukiwanie ratownika poprzez zdalne wywołanie sygnału akustycznego.

- Podziemna akcja ratownicza mogłaby stanowić fabułę bardzo dobrego thrillera - twierdzi inżynier konstruktor Tomasz Cierpisz.

- Mamy - dajmy na to - pożar w podziemnym wyrobisku. Akcja ratownicza ma miejsce w ciasnym korytarzu, pełnym dymu, który skutecznie ogranicza widoczność. Wszędzie wokół znajduje się całe mnóstwo łatwopalnego materiału, wydzielają się trujące i wybuchowe gazy, rośnie temperatura. Akcje ratunkowe w kopalniach nie doczekały się takiej medialnej prezentacji, jak np. działania straży pożarnej na powierzchni. I jeśli zdajemy sobie sprawę z grozy, w której pracuje strażak w płonącym budynku, który lada chwila może się zawalić, to na dobrą sprawę nikt spoza górniczej branży nie jest w stanie nawet wyobrazić sobie, jak przebiega taka akcja na dole, w jaki sposób ci ludzie wzajemnie się komunikują - opowiada Cierpisz.

Niepojęta groza
Mało tego. O ile bowiem dowódca ekipy strażackiej może być w miarę blisko gaszonego pożaru, o tyle dowodzący górniczą akcją ratowniczą na dole musi prowadzić ją z odległości czasem nawet kilku kilometrów. Stąd rola łączności w przypadku podziemnych akcji ratowniczych jest niezwykle istotna. Sytuację w rejonie zagrożenia oceniana się wyłącznie na podstawie informacji płynących przez system łączności. Dlatego konstruktorzy z firm Sevitel, Rottel i Sybet, działający pod auspicjami Instytutu Technik Innowacyjnych Emag, postanowili wzmocnić tę stronę ratownictwa, sięgając po technologie bezprzewodowe. Nie było to zadanie łatwe choćby z racji tego, że w środowisku skalnym propagacja fal radiowych jest o wiele gorsza niż na powierzchni.

- Dlatego funkcjonujące do tej pory systemy łączności opierały się głównie na tworzeniu tymczasowej infrastruktury kablowej. Zestawiano kablowe łącze pomiędzy sztabem akcji na powierzchni a tzw. bazą pod ziemią, korzystając m.in. z istniejącej sieci łączności telefonicznej kopalni. W ciągu ostatnich lat rozwinęły się też systemy działające w oparciu o zasadę tzw. kabla cieknącego. Wszędzie tam, gdzie potrzebna była łączność, stosowano kable pełniące funkcję anten, zaś ratowników wyposażano w radiotelefony. Ten system ma jednak wady. Wymaga bowiem zastosowania ciężkiego i grubego kabla oraz precyzyjnego strojenia urządzeń. Stąd łączność radiową uznawano jeszcze do niedawna za bardzo niepewną w warunkach kopalnianych. My zaproponowaliśmy rozwiązanie polegające na rozmieszczeniu co 30 m lekkich, niewielkich, bateryjnych przekaźników radiowych. Sprawdziły się - wyjaśnia tajniki wynalazku Grzegorz Galowy, prezes zarządu Sevitela, firmy, która skonstruowała m.in. słynną górniczą "czarną skrzynkę".

Wielofunkcyjny radiotelefon
Ratowników wyposażono w cyfrowe radiotelefony, które poza łącznością monitorują temperaturę ich ciała, sygnalizują ewentualną utratę przytomności, zbytnie oddalenia członka zastępu od grupy i umożliwiają poszukiwanie go poprzez zdalne wywołanie sygnału akustycznego. Ponieważ cały system jest oparty na technologii cyfrowej, łatwiej było uzupełnić go o bateryjne pomiary atmosfery - m.in. czujniki metanu, tlenku węgla, temperatury, dwutlenku węgla, które mogą być albo lokowane w miejscu akcji, albo noszone przez ratowników. I co istotne - wszystkie informacje gromadzone przez telefony cyfrowe przesyłane są w mgnieniu oka do centrum dowodzenia akcją ratowniczą.

- Dowodzący otrzymają tym samym narzędzie dające przejrzysty obraz sytuacji panującej pod ziemią. To w ratownictwie górniczym rzecz wręcz nieoceniona - podsumowuje wynalazek Tomasz Cierpisz.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.