Górnictwo: 10 lat temu miała miejsce katastrofa w ruchu Śląsk

fot: Krystian Krawczyk

W katastrofie w ruchu Śląsk kopalni Wujek zginęło 20 górników. Ciała dwunastu z nich odnaleziono w czasie akcji ratowniczej. Pozostali pracownicy zmarli w szpitalach

fot: Krystian Krawczyk

+18 Zobacz galerię

Galeria
(21 zdjęć)

Dziesięć lat temu oczy całej Polski były skierowane na ruch Śląsk kopalni Wujek. To tam 18 września, 1050 m pod ziemią, w ścianie 5, w pokładzie 409, rozegrała się tragedia. Zapalił się metan, a potem wybuchł. Zginęło 20 górników, a kilkudziesięciu zostało rannych. O tej tragedii przypomina pomnik stojący przed wejściem do kopalni, która obecnie jest w fazie likwidacji. To przed nim w 10. rocznicę katastrofy, jak co roku spotkają się rodziny, przyjaciele i koledzy poległych górników oraz delegacje reprezentujące spółki górnicze i instytucje branżowe. 

Do tragedii doszło w piątek na porannej zmianie - jak ustalono - o godz. 10.10 w czasie urabiania ściany kombajnem. Dyspozytor o godz. 10.13 zaobserwował gwałtowny wzrost stężeń metanu. Jego poziom sięgał nawet 22 proc. W kopalni rozpoczęła się akcja ratownicza. Ustalono, że w rejonie zagrożenia znajduje się 222 pracowników. Ewakuowano wszystkich. Odnaleziono także ciała 12 górników, którzy zginęli na miejscu. Rannych przetransportowano do Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich, Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. Świętej Barbary w Sosnowcu, Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego w Katowicach Ochojcu, Szpitala Specjalistycznego w Chorzowie, Szpitala Miejskiego w Siemianowicach Śląskich, Szpitala Miejskiego w Rudzie Śląskiej oraz Szpitala w Łęcznej.

W sobotę, 19 września, zmarł pierwszy z rannych górników. Miał poparzone 70 proc. powierzchni ciała. Bilans ofiar katastrofy wzrósł do 13. Tego dnia prezydent Lech Kaczyński zadecydował o ogłoszeniu od poniedziałku, 21 września, dwudniowej żałoby narodowej.

Nowy tydzień przyniósł następne smutne wiadomości. W poniedziałek zmarł kolejny ranny górnik. Miał 44 lata. W wyniku katastrofy miał poparzone drogi oddechowe i 80 proc. powierzchni ciała. Do środy bilans ofiar katastrofy wzrósł do 17. Zmarł jeden z górników, który przebywał w siemianowickim CLO, oraz dwóch w Szpitalu św. Barbary w Sosnowcu. W piątek, 25 września, zostały przekazane kolejne smutne informacje. Bilans ofiar wzrósł do 18 osób. Ostatniego dnia września zmarł kolejny poszkodowany. Miał 45 lat. Dwa tygodnie po katastrofie liczba zabitych wzrosła do 20. W siemianowickim CLO zmarł kolejny ranny.

Pierwotnie uważano, że w ruchu Śląsk doszło do zapalenia metanu. Później ustalono, że doszło także do wybuchu gazu. Górników zabiły m.in. płomienie, sięgająca tysiąca stopni Celsjusza temperatura, podmuch i przemieszczająca się fala ciśnienia oraz atmosfera, która nie nadawała się do oddychania. Z opinii biegłych wynikało, że zapalenie i wybuch metanu miały charakter naturalny. Gaz zgromadził się w przestrzeni po eksploatacji węgla i w wyniku ruchu górotworu uwolnił się do wyrobiska; tam doszło do jego samozapłonu i wybuchu. Wszystko trwało najwyżej półtorej sekundy.

Prowadzone po katastrofie postępowanie nadzoru górniczego wykazało m.in. błędy i naruszanie przepisów w kopalni. W wyrobisku 1050 m pod ziemią przebywało zbyt wielu pracowników, rejon był nieodpowiednio przewietrzany, a chodniki przebiegające w pobliżu ściany wydobywczej były zbyt długie.

W złym stanie były urządzenia, przede wszystkim przewody elektryczne. Śledczy prowadzący w tej sprawie odrębne postępowanie potwierdzili dużą część nieprawidłowości, za które odpowiedzialność przypisywano kilkudziesięciu osobom, nie znaleziono jednak dowodów, że to z ich winy doszło do tragedii. Śledztwo w sprawie katastrofy umorzono.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

KGHM redukuje zasolenie wód odprowadzanych do Odry

Koncern KGHM Polska Miedź ograniczył ilość soli odprowadzanej w wodach kopalnianych do Odry i kontynuuje prace w tym zakresie. Prace nad budową instalacji odsalających są utrudnione przez zmiany poziomu mineralizacji wód - poinformował PAP rzecznik prasowy spółki Artur Newecki.

Niebezpieczne manewry na S1. Co skłania kierowców do zawracania przed tunelami?

Obejście Węgierskiej Górki na drodze ekspresowej S1 to jedna z najbardziej malowniczych tras w Polsce. Są tam imponujące estakady, mosty i tunele. I właśnie przed tunelami na tej trasie część kierowców „głupieje” – zawraca i jedzie pod prąd. Dlaczego tak się zachowują? - Znamy prawdopodobną przyczynę – informują w Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.

20. Marsz Autonomii z poparciem dla języka śląskiego

W sobotę, 11 lipca, jubileuszowy Marsz Autonomii przejdzie ulicami Katowic.

Ta kopalnia zwiększy dostawy węgla dla ORLENU

LW Bogdanka podpisała aneks do umowy na sprzedaż węgla ze spółką ORLEN Termika. Kontrakt ten obowiązuje od 2018 roku i dotyczy dostaw paliwa głównie do Elektrociepłowni Siekierki w Warszawie