Gorawski walczy o piłkarską godność

Rozmowa z Damianem Gorawskim, skrzydłowym Górnika Zabrze, byłym reprezentantem Polski

Po pięciu latach znów strzeliłeś bramkę w naszej ekstraklasie, zaś twoja forma sportowa idzie w górę. W mocno przebudowanym Górniku zaczynasz odgrywać wiodącą rolę. Jesteś w stanie pomóc zabrzanom w ucieczce przed degradacją?

Po to przeniosłem się do Górnika, by swoją dobrą grą pomóc mu w ciężkiej sytuacji, w jakiej się znalazł. Jest wielu nowych, dobrych piłkarzy i gra nam się coraz lepiej. Wygrane Wielkie Derby Śląska i remis z Arką są tego dowodem. Czasami mam jednak wrażenie, że lepiej byłoby grać źle i zdobywać punkty, niż grać dobrze i je tracić. A co do nowych zawodników, to z Robertem Szczotem gra mi się wyjątkowo dobrze. Tak jakbyśmy grali z sobą już wiele lat. Mamy podobny styl, doskonale się rozumiemy i myślę, że z każdym spotkaniem będzie lepiej.

A przed Górnikiem arcyważny mecz z Lechem Poznań, który może decydować o waszej przyszłości. Jedno jest pewne – trybuny zabrzańskiego stadionu pękać będą w szwach. Wszak gracie z najlepszym polskim zespołem, który z dobrej strony pokazał się w Europie.

To może zabrzmi paradoksalnie, ale mnie się lepiej gra z takim rywalem jak Lech, niż Arka. Lech na pewno będzie grał otwartą piłkę, atakował, więc to nam może ułatwić zadanie. Pamiętam, że grając w Wiśle strzeliłem Lechowi łącznie 3 bramki. W tym dwie w jednym spotkaniu. Nie mam nic przeciwko temu, by teraz ta sytuacja się powtórzyła. Jedno jest pewne, moja forma idzie w górę. Chyba to widać gołym okiem.

Występy w Wiśle to chyba twój najlepszy okres w karierze. Nauki pobierane u profesora Kasperczaka zaowocowały golem strzelonym Realowi na Estadio Santiago Bernabeu.

Wszystko w porządku, ale nie było szalonej radości, gdyż przegraliśmy z Realem oba mecze i nie awansowaliśmy do Ligi Mistrzów. Ocieraliśmy się tylko o te wyśnione rozgrywki... Ale może kiedyś uda mi się ta sztuka z Górnikiem? Ja nie rozpamiętywałem zbyt długo tego gola w Madrycie. Po prostu było, minęło.

Po wielkich meczach w wielkiej, jak na polskie warunki Wiśle, nadszedł czas na transfer do mocnej, zachodniej ligi. Ale zamiast wymarzonego zachodu był wschód, czyli Rosja. Niektórzy żartowali, że FK Moskwa to... dziki wschód.

Na początku bałem się trochę o mój pobyt w Moskwie. W ogóle nie znałem rosyjskiego, a już alfabet, litery, to był prawdziwy dramat. No i zupełnie inna mentalność Rosjan. Transfer z Wisły do FK Moskwa, to były dwa kroki w tył pod względem organizacyjnym. Temu klubowi brakowało zaplecza, właściwej bazy. Dość powiedzieć, że przez pół roku po treningach brałem sprzęt do domu, by go wyprać, bo w klubie nie było pralni. W Polsce byłoby to nie do pomyślenia. Ale pod względem finansowym i sportowym już było w porządku. Moskwa jako miasto robiła na mnie wielkie wrażenie. Tam pieniądz kręci wszystkim. Ale brakuje w tym mieście średniej klasy, na każdym kroku widać wielkie bogactwo i jeszcze większą biedę, czyli ogromne kontrasty.

Moskwa „by night” zapewne kusiła kawalera z Polski?

Rzeczywiście, życie nocne tam kusi, ale ja znam umiar i wiem, co mi wolno, a czego już nie. Chodziłem do pubów i restauracji, ale bez szaleństw. Z czasem miałem w Moskwie wielu przyjaciół, z którymi bardzo dobrze się rozumiałem.

Szynnik to raczej nie był krok do przodu w twojej karierze.

To była lekka stagnacja, ale pod względem sportowym na pewno zyskałem. Było dużo treningów, dużo taktyki, no i cały czas byłem podstawowym graczem tej drużyny. Cały czas byliśmy skoszarowani w ośrodku treningowym. Na życie prywatne nie było czasu. Cały dzień treningi i omawianie taktyki. Dopiero wieczorem można było wyrwać się do domu z tych „koszar”. Tyle poświęcenia, silny skład i wszystko na darmo. Zespół został zdegradowany do pierwszej ligi, ale o tym, że tak się stanie, wiedzieliśmy dużo wcześniej. Przeciwko nam byli sędziowie, którzy w niemal każdym spotkaniu gwizdali karne dla rywali.

Wróciłeś do Polski już jako ukształtowany piłkarz i człowiek. Koniec z romansami i beztroskim życiem playboy’a?

To co gazety pisały o moim życiu prywatnym, to głównie bzdury wyssane z palca. Tylko moje spotkania z Natalią, znaną modelką, to była prawdziwa historia. Inne rzeczy były zwyczajnie przekręcane, ewentualnie wymyślane. Po powrocie z Rosji walczę o swoje nazwisko, o piłkarską godność. Cały czas muszę grać na wysokim poziomie, to dla mnie sprawa najważniejsza. Postaram się udowodnić wszystkim niedowiarkom, że „Gora” jeszcze wiele potrafi.

Damian Gorawski urodził się  4 stycznia 1979 r. w Rudzie Śląskiej, jest wychowankiem Ruchu Chorzów, w barwach którego rozegrał 97 spotkań ligowych, strzelając 17 bramek. Po transferze do krakowskiej Wisły dwukrotnie zdobywał mistrzostwo Polski, strzelając 6 goli w 31 meczach. W 2004 r. przeniósł się do ligi rosyjskiej, występując najpierw w FK Moskwa, a ostatnio w Szynniku Jarosławl. W reprezentacji zagrał 14 razy, zdobywając jednego gola. Był bliski wyjazdu na mistrzostwa świata w Niemczech, ale lekarze stwierdzili u niego problemy z sercem.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Górnicy i budowlańcy przy jednym stole. Pierwsza Barbórkowa Biesiada Stowarzyszenia Górnictwa Tunelowego

W zabytkowych podziemiach Kopalni Soli Bochnia spotkali się przedstawiciele dwóch środowisk, które łączy coraz więcej - górnictwa i budownictwa tunelowego. 23 października 2026 r. odbyła się tam Pierwsza Barbórkowa Biesiada Stowarzyszenia Górnictwa Tunelowego (SGT). To pierwsza taka inicjatywa w historii Stowarzyszenia, która pokazała, że górnicze tradycje doskonale odnajdują się również w świecie tunelarzy.

Złote Kolce 2026 rozdane! Triumf Klaudii Kazimierskiej i Jakuba Szymańskiego

Halowy mistrz świata w biegu płotkarskim Jakub Szymański oraz liderka rankingu World Athletics w biegu na 1500 metrów i wicemistrzyni Europy na tym dystansie Klaudia Kazimierska zostali laureatami tegorocznych Złotych Kolców – charakterystyczne statuetki będące nagrodą w rankingu Przeglądu Sportowego oraz Polskiego Związku Lekkiej Atletyki wręczono w piątkowy wieczór podczas gali Orlen Złote Kolce Śląskie 2026 na Superauto.pl Stadionie Śląskim. 

Wigilie firmowe, spotkania biznesowe – czas zaplanować podsumowanie roku

Koniec roku to naturalny moment, by zatrzymać się na chwilę, podsumować wspólne działania i podziękować pracownikom za ich zaangażowanie. Firmowa wigilia lub kilkudniowy wyjazd integracyjny może być czymś znacznie więcej niż uroczystą kolacją – może połączyć część biznesową, relaks, atrakcje i budowanie relacji w zespole.

Kryminał na weekend: „Podcaster”. Zbrodnia w Katowicach

Na wydawniczym rynku jest już najnowsza powieść Magdaleny Majcher. To „Podcaster”, którego akcja dzieje się w Katowicach w grudniu 2025 roku. Jeśli czytelnik pochodzi z tego miasta, będzie swobodnie podążał ścieżkami głównych bohaterów.