Góra Kalwaria: Ludzie nie chcą farmy wiatrowej

Wiatraki PAP EPA

fot: PAP-EPA

Trzydzieści parków elektrowni wiatrowych wybudują wkrótce Niemcy na wybrzeżu Bałtyku i Morza Północnego.

fot: PAP-EPA

Na Mazowszu mieszkańcy wolą własne domy niż czystą energię. Aby zablokować budowę farmy wiatrowej w okolicy Sobikowa, właściciele gruntów, przy których ma ona powstać, zwrócą się do gminy o przeznaczenie całego obszaru pod zabudowę mieszkaniową - napisał w czwartek portal nadwsla.pl.

 

Kto wygra wyścig z czasem? Jeżeli firmie Prokon New Energy (ma w Niemczech 234 wiatraki) uda się wybudować 10 planowanych wiatraków do produkcji prądu, w półkilometrowej strefie wokół każdego z nich nie będzie można postawić ani jednego domu. Ale jeśli większość obszaru będącego w zainteresowaniu inwestora zostanie przeznaczona pod nowe osiedla, będzie to wykluczało postawienie farmy.

 

O tym, kto wygra, zdecyduje samorząd Góry Kalwarii. Bo to do niego gospodarze z Obrębu, Czarnego Lasu, Czachówka, Cendrowic i Sobikowa mają w kwietniu zbiorowo złożyć wnioski do zmienianego studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego gminy. Bez odpowiednich zapisów w tym dokumencie nie będzie też możliwe utworzenie farmy wiatrowej.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.