Głównym właścicielem największej pływającej jednostki świata jest koncern Shell

fot: Materiały prasowe

Prelude FLNG zajmuje cztery razy mniej miejsca niż porównywalna instalacja na lądzie. Jest to możliwe dzięki piętrowej budowie oraz miniaturyzacji pewnych elementów

fot: Materiały prasowe

Powstawała w głowach 600 inżynierów, przed którymi postawiono niezwykłe wyzwanie. Mieli bowiem stworzyć pływającą rafinerię. Z tego zadania wywiązali się wzorowo, a na dodatek stworzyli największą jednostkę pływającą na świecie.

Prace nad Prelude Floating Liquid Natural Gaz, nazywanym w skrócie Prelude FLNG, rozpoczęły się w 2012 r. Pomysł jego stworzenia narodził się w koncernie Shell, któremu zależało na stworzeniu jednostki, która będzie w stanie wydobywać gaz, a następnie skraplać, przechowywać i przeładowywać. Okazuje się, że takie rozwiązanie jest bardziej ekonomiczne niż przesyłanie węglowodorów rurociągami z pól daleko oddalonych od lądu. Roczną produkcję Prelude FLNG szacuje się na nie mniej niż 5,3 mln t, w tym: 3,6 mln t LNG, 1,3 mln t kondensatu i 0,4 mln t LPG. Prelude FLNG na pierwszy rzut oka przypomina statek, gigantyczny statek. Przejście od rufy do dzioba to spacer na dystansie prawie 490 m. Szerokość tego kolosa wynosi 74 m, a wysokość w najwyższym punkcie to 105 m.

Należy dodać, że to pierwsza tego typu konstrukcja na świecie. W czasie budowy wykorzystano 260 tys. t stali, a całość kosztowała 12 mld dolarów! Co ciekawe, Prelude zajmuje cztery razy mniej miejsca niż porównywalna instalacja na lądzie, dzięki piętrowej budowie oraz – co dziwnie brzmi w kontekście tego giganta – miniaturyzacji pewnych elementów. Pływająca rafineria ma także być odporna na najbardziej ekstremalne zjawiska pogodowe. Informowano, że ma przetrwać sztormy zdarzające się raz na 10 tysięcy lat.

Początkowo właścicielem Prelude FLNG był wyłącznie Shell, obecnie udziały w pływającej rafinerii mają także INPEX, Korea Gas Corporation oraz CPC Corporation. Ponad 67 proc. należy jednak do brytyjsko-holenderskiego koncernu.

Prelude FLNG na razie na koncie ma jedną podróż, ale liczącą aż 5800 km. Pod koniec czerwca 2017 r. wyruszył z koreańskiej stoczni Samsung Heavy Industries, aby po prawie miesiącu dotrzeć do pola Prelude znajdującego się ok. 475 km od północnych wybrzeży Australii. Pierwszy rok na polu został wykorzystany na instalację jednostki. Kontakt z palami przytwierdzonymi do dna zapewnia jej kilkanaście kotwic, a do manewrowania wykorzystywane są trzy silniki o mocy 6700 koni mechanicznych.

W czerwcu 2018 r. jednostka przyjęła w ramach testu pierwszą dostawę gazu z gazowca. Tym samym rozpoczęło się testowanie instalacji. Pół roku później koncern Shell ogłosił, że otwarto odwierty i rozpoczęto rozruch. 11 czerwca 2019 r. odprawiono pierwszy statek z ładunkiem LNG. W polu Prelude gigant ma spędzić ok. 20-25 lat. Po tym czasie wróci na remont i przegląd, by być w gotowości do pracy w kolejnym rejonie.

O potencjale pływającej rafinerii najlepiej przekonują kolejne liczby. Zbiorniki Prelude FLNG mogą pomieścić taką samą ilość cieczy jak 175 basenów olimpijskich. Aby schłodzić magazynowany gaz, co godzinę z oceanu pobieranych jest 50 mln l wody. Niska temperatura jest konieczna, aby gaz ziemny zamienił się w LNG. W tym przypadku mówimy o minus 162 st. Celsjusza. Dzięki temu gaz ziemny, po przetworzeniu na LNG, znacznie zmniejsza swoją objętość. Roczna produkcja Prelude FLNG jest w stanie zaspokoić w 117 proc. rocznego zapotrzebowania na gaz ziemny Hongkongu, liczącego blisko 7,5 mln mieszkańców.

Pływającą rafinerię obsługuje załoga licząca ok. 120 osób. Najszybszym możliwym środkiem transportu dla Prelude FLNG są helikoptery. Z tego też powodu na jednostce znajdują się dwa lądowiska.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.