Głównym celem zastosowania wielkogabarytowych kombajnów jest drążenie sporych odcinków wyrobisk kamiennych

1590656635 szczyglowice brygada

fot: ARC/Szczygłowice

Górnicy ze Szczygłowic z początku obawiali się technicznych nowinek związanych z wprowadzeniem nowych maszyn. Dziś z ich obsługą nie mają najmniejszych problemów

fot: ARC/Szczygłowice

Robią ogromne wrażenie, niemal takie, jak słynny Bolter-Miner. Gabarytami również przypominają maszynę urabiająco-kotwiącą, ściągniętą zza oceanu do ornontowickiej kopalni Budryk. Duże kombajny chodnikowe od ponad pół roku pracują w ruchu Szczygłowice kopalni Knurów-Szczygłowice. To największe tego typu urządzenia w historii zakładu.

O ile montaż zwykłego kombajnu chodnikowego, zwiezionego w częściach do podziemnego wyrobiska, trwa ok. tygodnia, to składanie kombajnów MR-341 i R 2000 nawet trzy razy tyle. Pierwszy wyprodukował Sandvik. Waży 72 t, ma 11 m długości, 2,70 m wysokości i 5,80 m szerokości. Jest w stanie wydrążyć chodnik o szerokości sięgającej 5 m. Drugi, produkcji Famuru, jest o 12 t lżejszy. Jego długość niewiele przekracza 11 m. Ma wysokość 3,32 m i szerokość 2,23 m. 

Grunt to logistyka
– Operacja ich dostarczenia na dół, a następnie montażu, wymagała dobrze zorganizowanej logistyki. Elementy były transportowane klatką wielkogabarytową i dalej wiezione kolejką podwieszaną spalinową do specjalnej komory montażowej. Dysponujemy tam kolejką podwieszaną zębatą z czterema ciągnikami. Dzięki temu montaż przebiega szybciej. Tak przygotowany do pracy kombajn nie jest już dalej transportowany, startuje z miejsca montażu – opowiada Witold Kania, zastępca kierownika robót górniczych przygotowawczych.

Głównym celem zastosowania wielkogabarytowych kombajnów o dużej mocy urabiania jest drążenie sporych odcinków wyrobisk kamiennych w skałach trudno urabialnych. Zazwyczaj wiąże się to z koniecznością drążenia za pomocą materiałów wybuchowych. Są to działania czasochłonne, wymagające dużego nakładu pracy. Znacznie też zwiększają koszty wykonania drążonego wyrobiska. Dla przykładu zastosowanie kombajnu MR-341 o dużej mocy urabiania znacznie przyspieszyło tempo robót i pozwoliło uniknąć przezbrajania usprzętowienia na poszczególnych etapach drążenia. Wymaga tego np. przejście z robót strzałowych na drążenie kombajnem.

Ciekawie przedstawia się sama konstrukcja maszyny i sposób jej działania.

– Kombajny podnoszą hydraulicznie stropnice i wypuszczają pomosty robocze, umożliwiając tym samym zabudowę pełnego odrzwia obudowy. Daje to szeroki wachlarz możliwości zastosowania sprzętu małej mechanizacji, zakrętaków, pił czy przecinarek. To w znacznym stopniu usprawnia i poprawia komfort pracy brygad przodkowych. Ludzie chwalą sobie taką organizację pracy – informuje Leszek Widera, nadsztygar górniczy, kierownik Oddziału Przygotowawczego.

Sterowanie kombajnami olbrzymami odbywa się zdalnie, za pomocą nowatorskiego systemu radiowego. Kombajnista steruje wszystkimi funkcjami maszyny, od urabiania po przemieszczanie kombajnu i wypuszczanie pomostów roboczych, używając do tego celu specjalnej konsoli.

Marcin Grzomba, nadsztygar ds. robót przygotowawczych, przyznaje że sposób sterowania kombajnami wywołał spory entuzjazm wśród załogi. Nie kryje przy tym, że z początku wszyscy bardzo ostrożnie podchodzili do kwestii ich obsługi. 

Bez większych problemów
– Obawialiśmy się problemów, ale z czasem przekonaliśmy się, że system praktycznie działa bez większych trudności. Sterowanie okazało się procesem do opanowania przez kombajnistów. Wiadomo, wszyscy podchodzimy z dystansem do tego, co nowe, z czym nie mieliśmy bliższego kontaktu, a w końcu dajemy sobie radę – zwraca uwagę Grzomba.

Kombajn MR-341 urabia obecnie wyrobiska o znacznej, czterometrowej miąższości pokładu. Kopalnia wiąże duże nadzieje co do osiąganych przez maszynę wyników.

O ile jednak obsługa kombajnu MR-341 w dużym stopniu przypomina maszyny, z którymi pewna część załogi ruchu Szczygłowice zetknęła się w przeszłości, to kombajn R 2000 stanowi już zupełne novum, zarówno dla nowej, jak i starszej grupy pracowników. I nie chodzi tu jedynie o kombajnistów, ale również górników z Działu Energomaszynowego.

– Nauka obsługi maszyny odbywała się w trudnych warunkach górniczo-geologicznych występujących w chodniku 22 b w pokładzie 405/1. I ta maszyna także świetnie się spisuje przy drążeniu wyrobisk o dużych gabarytach i twardych skałach. Na razie o rekordach nie myślimy. Najważniejsze, że mamy już przeszkoloną załogę i powoli posuwamy się naprzód. Liczymy na dobre wyniki drążenia. Na przyszłość będziemy już mądrzejsi o zbierane właśnie doświadczenia, bo też z podobnymi warunkami geologiczno-górniczymi będziemy mieć coraz częściej do czynienia – podsumowuje Eugeniusz Raszka, kierownik robót górniczych przygotowawczych.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Wojciech Balczun: Orlen nie prowadzi rozmów ws. zakupu rafinerii Schwedt

Orlen nie prowadzi obecnie negocjacji dotyczących zakupu rafinerii Schwedt ani objęcia udziałów w niemieckiej spółce PCK Schwedt - poinformował minister aktywów państwowych Wojciech Balczun w odpowiedzi na poselską interpelację.

Koniec rosyjskiego gazu szansą dla Polski. Rośnie znaczenie tranzytu

Znaczenie Polski jako kraju tranzytowego w handlu gazem ziemnym może wzrosnąć w najbliższych latach dzięki całkowitemu wycofaniu się UE z importu gazu z Rosji, przy utrzymującym się popycie na to paliwo – wskazali analitycy Polskiego Instytutu Ekonomicznego.

Górnicy jeździli tam elektryczną kolejką już ponad 50 lat temu. Niezwykła historia kopalni Jan

Już dwukrotnie wspominałem o doświadczalnej, zautomatyzowanej kopalni Jan, która powstała w 1968 r. na części kopalni Wieczorek. W odróżnieniu od otwieranej dekadę temu kopalni Bzie-Dębina miała ona dwa szyby i wypełniała definicję kopalni. Stanowiła w istocie koncentrację osiągnięć naukowo-technicznych polskiego górnictwa węgla kamiennego z całym intensywnie rozwijanym zapleczem. 

Piknik na Szkale z historią w tle

Radzionków nie zapomina o swej przeszłości, o znanych ludziach i górnictwie, które przyczyniło się do jego rozwoju