W weekend startują wiosenne rozgrywki I ligi i od razu mamy prawdziwy hit. Mecz GKS Katowice z Górnikiem Zabrze (niedziela, godz. 18.05, transmisja w TVP Sport) to górniczy klasyk, który obejrzy komplet - 8 tysięcy widzów. Przypomnijmy, że jesienią oba zespoły zagrały w Zabrzu w asyście 20-tysięcznej widowni, która stworzyła fantastyczną oprawę.
Tym razem powinno być równie atrakcyjnie, zaś sam mecz szczególnie ekscytujący dla Adama Nawałki. Jesienią prowadził on GKS, teraz zasiądzie na ławce trenerskiej Górnika.
- To dla mnie trzecie górnicze derby. Najpierw prowadziłem GKS przeciwko Górnikowi Heńka Kasperczaka w Pucharze Polski. Drugi raz przegrałem w ligowym meczu w Zabrzu. Ale do trzech razy sztuka – mówi portalowi nettg.pl Nawałka, który w zimie całkowicie przebudował zespół, pozbywając się 13 piłkarzy i pozyskując w ich miejsce ośmiu. Nowy, mocny finansowo Górnik i biedna jak mysz kościelna „GieKSa”, to może być mieszanka wybuchowa, która wstrząśnie kibicami obu drużyn. Na razie poważny wstrząs personalny mieliśmy w Zabrzu, gdzie do dymisji podał się prezes Jędrzej Jędrych. Jego miejsce zajął 34-letni Łukasz Mazur, który pochodzi z Tarnowskich Gór i jest postacią kompletnie anonimową w polskim futbolu. W założeniu właścicieli klubu ma pilnować kasy, a nie piłkarzy…
Nawałka ma na głowie poważny problem kadrowy, albowiem w górniczym klasyku nie wystąpi Mariusz Magiera. Lewy obrońca Górnika w końcówce zgrupowania w Turcji doznał kontuzji kręgosłupa. Przerwa w grze może potrwać nawet miesiąc. Piłkarza zabrakło w ostatnim sparingu z GKS Tychy, ale Nawałka nie krył nadziei, że Magiera w ciągu tygodnia powinien wrócić do zdrowia. Nikt nie chce jednak ryzykować zdrowia piłkarza, tym bardziej, kiedy problemem jest kręgosłup.
Kto za Magierę? Prawdopodobnie Adam Marciniak. W poprzednim sezonie, kiedy Górnik grał w ekstraklasie, to on wychodził w wielu spotkaniach w podstawowej jedenastce, a w meczu z Lechem strzelił jedną z najładniejszych bramek, jakie padły w 2009 roku na polskich boiskach. Marciniak trafił do Zabrza 2,5 roku temu sprowadzony za 800 tysięcy złotych z ŁKS Łódź. Przez cały czas miał jednak problem z wywalczeniem miejsca w wyjściowej jedenastce. Inna rzecz, że akurat na tej pozycji konkurencja w ostatnich latach była w Górniku spora. Obok Marciniaka i Magiery w Górniku grał jeszcze – ale z przerwą na wypożyczenie do ŁKS Łódź – Litwin Tadas Papeckys.
Problemy Nawałki są mikroskopijne w porównaniu z kłopotami trenera GKS Katowice. Robert Moskal musi się bowiem borykać z brakiem klasowych graczy (ci najlepsi odeszli zimą do silniejszych finansowo klubów) i permanentnym kryzysem finansowym. – Ale nawet w biedzie można pokazać dobrą piłkę – pociesza się Moskal. Z kolei Nawałka dodaje, że umiejętności piłkarskie obu drużyn są porównywalne. – W takiej sytuacji zadecydują cechy wolicjonalne, czyli silniejsza psychika – zapewnia nas opiekun Górnika.