GIG uspokaja – śląskie wody są bezpieczne

Kran woda rybnik com pl

fot: rybnik.com.pl

Badania wykazały, że poziom występowania nuklidów promieniotwórczych w śląskich wodach pitnych nie przekracza dopuszczalnej normy

fot: rybnik.com.pl

We wtorek w siedzibie Sanepidu w Katowicach odbyło się spotkanie z udziałem naukowców z Głównego Instytutu Górnictwa. Jak poinformowała portal nettg.pl Sylwia Jarosławska-Sobór, rzecznik prasowy GIG, w jego trakcie zaprezentowano wyniki badań wody pitnej na terenie województwa śląskiego.

Przypomnijmy, że GIG jako jedyna instytucja w Polsce przeprowadził nowatorskie badania wody na terenie Górnego Śląska. Efektem rocznej pracy było opracowanie pt. „Nuklidy promieniotwórcze w wodach pitnych”, w którym przedstawiono m. in. wyniki badań dotyczących znajdującego się w Jaworznie-Jeleniu podziemnego ujęcia wody „Jarosław Dąbrowski”.

- Prezentacja wyników na spotkaniu, w którym wzięli udział także przedstawiciele Sanepidu powinna uspokoić każdego mieszkańca województwa śląskiego. Poziom występowania nuklidów promieniotwórczych w wodach pitnych nie przekracza dopuszczalnej normy. Trochę inaczej jest z normami Unii Europejskiej, ale one są niezwykle rygorystyczne. Tak więc nasze wody są bezpieczne – uspokaja Jarosławska-Sobór.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.