GIG: medal dla prof. Kowalskiego

6 października 2011 r. w Pradze prof. Andrzej Kowalski otrzymał zaszczytne wyróżnienie w postaci medalu Akademika Frantiska Cechury za wyjątkowe osiągnięcia dla rozwoju miernictwa górniczego. Medal przyznawany jest przez Czeskie Stowarzyszenie Mierniczych Górniczych i Geologów.

 

Prof. Kowalski jest jednym z najbardziej cenionych specjalistów z zakresu szkód górniczych i ochrony terenów górniczych. Jest to niezwykle istotne zagadnienie dla perspektyw rozwoju górnictwa w Polsce.

 

Jak wykazują doświadczenia krajowe i zagraniczne, następuje zmiana świadomości społecznej poszkodowanych wpływami eksploatacji górniczej, co może w sposób istotny zaważyć na akceptacji podziemnego górnictwa węgla kamiennego. Z drugie strony górnictwo w Polsce musi racjonalizować produkcję, aby ograniczać koszty. Z uwagi na wymogi Praw: geologicznego i górniczego, ochrony środowiska, planowania przestrzennego oraz budowlanego, jak również postawy społeczne użytkowników powierzchni czas prowadzenia eksploatacji węgla kamiennego może ulec skróceniu. Niezbędne jest więc podejmowanie działań w zakresie poprawy ochrony złoża i terenów górniczych, a także terenów pogórniczych.

 

Tematyka ta jest obszarem zainteresowań naukowych i zawodowych prof. Andrzeja Kowalskiego.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.