Giełda: mniej WIG-ów na warszawskiej giełdzie

fot: Materiały prasowe

Rynek instrumentów pochodnych staje się coraz ważniejszy w strategii rozwoju całego rynku kapitałowego w Polsce

fot: Materiały prasowe

Po Nowym Roku warszawska Giełda Papierów Wartościowych przestanie publikować kilka indeksów giełdowych. W 2015 r. z tabel zniknie WIG50, WIG250 oraz pochodne od WIG30 indeksy WIG30lev i WIG30short. Wznowiona natomiast zostanie publikacja indeksu sWIG80.

Giełda zapewnia, że indeks WIG20 skupiający 20 najbardziej płynnych spółek na GPW pozostanie głównym wskaźnikiem koniunktury giełdowej, nadal też będzie głównym indeksem i instrumentem bazowym dla kontraktów terminowych i opcji. Utrzymana zostanie publikacja indeksu WIG30, ale giełda nie będzie wprowadzać do obrotu instrumentów pochodnych opartych na tym indeksie. Zgodnie z informacjami GPW po 1 stycznia nie będą też publikowane pochodne do niego indeksy: WIG30short i WIG30lev. Znikną także WIG50 i WIG250.

"Zmiany indeksów największych spółek będą miały wpływ na indeksy średnich i małych spółek. Indeks mWIG40 będzie publikowany na dotychczasowych zasadach oraz wznowiona zostanie publikacja indeksu sWIG80. Jednocześnie GPW zaprzestanie publikowania indeksów WIG50 i WIG250. Zmiany będzie miały również wpływ na rynek instrumentów pochodnych. GPW będzie koncentrować się na rozwoju rynku instrumentów pochodnych i promowaniu instrumentów bazujących na indeksie WIG20. Do obrotu nie zostaną wprowadzone instrumenty pochodne na indeksy WIG30 i WIG50" - poinformowała GPW w komunikacie.

Pozytywnie zmianę ocenia kierownik zespołu usług maklerskich Biura Maklerskiego Deutsche Banku Polska Tomasz Bednarski. Według niego rynek nie będzie specjalnie tęsknił za likwidowanymi indeksami.

- Rewolucji nie będzie, decyzja GPW jest odpowiedzią na oczekiwania rynku. Wprowadzenie nowych indeksów przez poprzedni zarząd miało być dla firm inwestycyjnych impulsem do oferowania nowych produktów, ale tak się jednak nie stało. Inwestorzy nie byli zachwyceni zmianą - powiedział Bednarski.

Indeks WIG250 jest obliczany od 24 marca 2014 roku i obejmuje do 250 małych spółek notowanych na Głównym Rynku GPW. Wartość początkowa indeksu wynosiła 1000 pkt. WIG250 jest indeksem typu cenowego, co oznacza, że przy jego obliczaniu bierze się pod uwagę jedynie ceny zawartych w nim transakcji, a nie uwzględnia się dochodów z tytułu dywidend. W indeksie WIG250 nie uczestniczą spółki z indeksów WIG30 i WIG50 oraz spółki zagraniczne notowane jednocześnie na GPW i innych rynkach o wartości rynkowej w dniu rankingu powyżej 100 mln euro.

Także indeks WIG50 jest obliczany od 24 marca 2014 roku. Obejmuje on 50 średnich spółek notowanych na Głównym Rynku GPW. Wartość początkowa indeksu wynosiła 2552,54 pkt. Także WIG50 jest indeksem typu cenowego. W indeksie WIG50 nie uczestniczą spółki z indeksów WIG30 i WIG250 oraz spółki zagraniczne notowane jednocześnie na GPW i innych rynkach o wartości rynkowej w dniu rankingu powyżej 1 mld euro.

Indeks WIG30short jest obliczany od 2 stycznia 2014 roku - jest indeksem pochodnym do indeksu WIG30, jego wartości zależą od wartości indeksu WIG30. Miał pomagać inwestującym w tzw. krótką sprzedaż, czyli grającym na spadki. Indeks ten kształtuje się symetrycznie do indeksu WIG30, tzn. przy spadku WIG30 o 10 pkt. WIG30short rośnie o 10 pkt.

Także indeks WIG30lev jest obliczany od 2 stycznia 2014 roku. To indeks pochodny do WIG30, ale stanowi w stosunku do niego dźwignię: podąża zgodnie z kierunkiem WIG30, ale z dwukrotnie większą siłą tj. wzrost WIG30 o 10 pkt. powoduje wzrost WIG30lev o 20 pkt. i odwrotnie.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Nadzór górniczy i przedsiębiorcy stają przed kolejnymi wyzwaniami

Przepisy rozporządzenia metanowego spędzają sen z powiek menedżerom spółek węglowych. Górnictwo coraz silniej zależy od systemów teleinformatycznych, automatyki przemysłowej, systemów sterowania, łączności, monitoringu zagrożeń naturalnych oraz infrastruktury IT/OT.

Według prognoz KE, polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE

Komisja Europejska prognozuje, że polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE - podkreśliło Ministerstwo Finansów w komentarzu do prognoz KE. Bruksela spodziewa się wzrostu PKB Polski w 2026 r. na poziomie 3,5 proc.

Miliardy z ETS w worku bez dna. Jak rząd Morawieckiego przejadł pieniądze na transformację

Temat unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS) od lat budzi w Polsce ogromne emocje. Przez jednych nazywany „unijnym podatkiem od CO2”, przez innych „klimatyczną kroplówką dla budżetu” – system ten stał się centralnym punktem debaty o polskiej energetyce i kosztach życia. Stał się też tematem protestu związkowego (20 maja w Warszawie) wielu branż, dla których jest kamieniem u szyi. Prezydent Karol Nawrocki proponuje m.in. w jego sprawie przeprowadzić ogólnokrajowe referendum. Problem w tym, że udział w proteście brali też politycy prawicy, którzy za przyjęcie tego systemu odpowiadają, ale próbują to wymazać z publicznej świadomości. Ponad 85-90 proc. z ponad 130 mld zł „rozpłynęło się” w ogólnym worku budżetowym, służąc do finansowania bieżących obietnic politycznych i osłon socjalnych. Na energetykę poszło – 1,3 proc. tej kwoty.

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja wpływają na rynek pracy

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja negatywnie wpływają na rynek pracy - napisali ekonomiści Banku Pekao w komentarzu do danych GUS. Ich zdaniem, ten wpływ będzie także widoczny w roku przyszłym.