Generał Potasiński zostanie pochowany w Krakowie

Potasinski wlodzimierz wojsko polskie pl

fot: wosjko-polskie.pl

Generał Włodzimierz Potasiński (1956-2010) urodził się i wychował w Czeladzi, dokąd często wracał odwiedzając rodziców

fot: wosjko-polskie.pl

Pogrzeb dowódcy Wojsk Specjalnych, urodzonego w Czeladzi generała Włodzimierza Potasińskiego, który zginął w katastrofie samolotu pod Smoleńskiem, odbędzie się w niedzielę 24 kwietnia w Krakowie. Uroczysta ceremonia powitania generała na lotnisku w Balicach miała miejsce w piątek.

Trumna ze zwłokami dowódcy Wojsk Specjalnych została przewieziona do Kościoła Garnizonowego w Krakowie pw. św. Agnieszki przy ul. Dietla, gdzie rozpoczęło się czuwanie. W ostatniej drodze towarzyszyć Mu będą m.in. przedstawiciele władz samorządowych Czeladzi, którzy pamiętają o zasługach generała dla miasta.

W niedzielę o godz. 14 w kościele garnizonowym odprawiona zostanie msza pogrzebowa. Liturgii przewodniczył będzie kardynał Franciszek Macharski. Generał spocznie na cmentarzu Rakowickim w Krakowie.

- Chodziliśmy razem do szkoły podstawowej w Czeladzi i mogę powiedzieć, że się przyjaźniliśmy. Ostatnio generał mieszkał w Krakowie, ale często przyjeżdżał do swojego ojca w Czeladzi, który mieszka w tym samym bloku co ja. No i często spotykałem Go w mundurze generalskim przed blokiem i wspominaliśmy stare czasy – mówił wcześniej w rozmowie z portalem nettg.pl Wojciech Niciarz, emerytowany nauczyciel z Czeladzi.

Gen. Włodzimierz Potasiński miał 54 lata. W pamięci komandosów pozostanie na zawsze - jako doskonały dowódca, żołnierz z powołania; charyzmatyczny, mądry i dobry człowiek.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.

9860 sekcji w JSW i rewolucja kotwiowa. Czym fedrowano w polskich kopalniach w 1996 roku?

Co się stało z pracownikami likwidowanej kopalni Żory? Jak Knurów i Gliwice poradziły sobie z transformacją? O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 7 listopada 1996 roku.