Gdzie powstanie pierwsza siłownia: Gminny wyścig do atomu
fot: cez.cz
Siłownia jądrowa na zachód od Brna dysponuje teraz czterema reaktorami typu VVER w dwóch blokach o mocy 440 MW każdy
fot: cez.cz
O wyścigu polskich gmin o lokalizację na swoim terenie pierwszej w kraju siłowni jądrowej pisaliśmy w portalu nettg.pl przed miesiącem (Szczecińskie, Pomorskie i Wielkopolska w wyścigu o elektrownię jądrową). W czwartek do tematu powróciła \"Gazeta Wyborcza, która szczegółowo analizuje aktualny stan rywalizacji między miejscowościami i regionami o atom.
Formalną decyzję o uruchomieniu programu budowy energetyki atomowej w Polsce rząd podjął już w styczniu 2009, ale najważniejsze rozstrzygnięcia wciąż przed nami. Zwłaszcza wybór miejsca, gdzie elektrownia powstanie. Bo choć we wszystkich sondażach większość Polaków opowiada się za budowaniem elektrowni jądrowych w Polsce, to wciąż ponad połowa respondentów nie chce, aby atomówka powstała w pobliżu ich miejscowości. Ale i to powoli się zmienia. Do kancelarii premiera wpływa coraz więcej apeli gmin i województw, aby elektrownię atomową budować właśnie na ich terenie - napisała \"Gazeta\".
Pierwsze było Pomorze
Marszałek województwa Jan Kozłowski i rada gminy Gniewino już kilka miesięcy temu poprosiły premiera Donalda Tuska, żeby elektrownię wybudować w woj. pomorskim. Konkretnie w Żarnowcu, gdzie w latach 80. miała powstać pierwsza polska elektrownia atomowa. Wówczas mieszkańcy byli przeciw, dziś sytuacja się zmieniła. - Elektrownia jądrowa pasuje do nas idealnie. Dla tysięcy turystów będzie dodatkową atrakcją. Uchwała dotycząca poparcia dla elektrowni przeszła w radzie gminy jednogłośnie. A radni mają bezpośredni kontakt z mieszkańcami i wsłuchują się w ich głos - mówił w wywiadzie dla lokalnego wydania \"Gazety Wyborczej\" wójt Gniewina Zbigniew Walczak. - Naszym zdaniem elektrownia atomowa powinna powstać właśnie na północy - mówi Jerzy Andruszkiewicz, wiceprezes PSE Operatora, spółki zawiadującej siecią energetyczną w Polsce. - Tam nie ma żadnej dużej elektrowni, system energetyczny jest najsłabszy i trzeba go wzmocnić.
Bełchatów wykopie węgiel i postawi na atom
Kolejny kandydat to Bełchatów. Dziś jest tam największa w Polsce i w całej UE elektrownia opalana węglem brunatnym. Ale za 5 lat złoża się wyczerpią. W dziurach po kopalniach odkrywkowych powstaną dwa ogromne zbiorniki wodne (ponad sto metrów głębokości i kilkanaście kilometrów długości), które mogłyby posłużyć do chłodzenia reaktora. - Inne atuty to położenie w centrum Polski, tradycje energetyczne oraz przyzwolenie społeczne - wylicza prezes Kopalni Węgla Brunatnego PGE Bełchatów Jacek Kaczorowski. Inwestycja pozwoliłaby na utrzymanie miejsc pracy w regionie - dziś pracuje tam 20 tys. energetyków i górników. Położony 20 km od Bełchatowa Kleszczów dzięki kopalni węgla brunatnego jest najbogatszą gminą w Polsce.
- Powstanie elektrowni atomowej w Bełchatowie zostało wpisane do najnowszej strategii miasta - mówi Marek Chrzanowski, prezydent Bełchatowa.
Wielkopolska liczy na swojego wiceministra
W Wielkopolsce jest jedna duża elektrownia na węgiel brunatny - PAK w Pątnowie i Koninie. Tam jednak węgiel skończy się jeszcze szybciej niż w Bełchatowie.
W przyjętym w 1985 r. programie budowy elektrowni jądrowych planowano, że do 2000 r. obok Żarnowca zostanie uruchomiona druga elektrownia w wielkopolskiej wsi Klempicz w gminie Lubasz.
Miesiąc temu marszałek województwa Marek Woźniak zaproponował premierowi, aby elektrownia powstała w Klempiczu lub w Koninie. - Wiem, że ludzie w Klempiczu są podzieleni. Co do Konina nie mam rozeznania. Na pewno konieczne będą konsultacje społeczne, ale żeby zacząć wydawać na nie pieniądze, musi pojawić się konkretny sygnał ze strony rządu, że Wielkopolska jest poważnie brana pod uwagę - mówi nam Woźniak.
W Wielkopolsce po cichu liczą na to, że w grze o elektrownię atomową asem regionu będzie wiceminister gospodarki Adam Szejnfeld, który pochodzi z Piły.
Zachodnie Pomorze też chce
Do wyścigu o elektrownię jądrową przyłączyło się właśnie woj. zachodniopomorskie. List w tej sprawie od marszałka województwa i wojewody zachodniopomorskiego trafił właśnie do premiera Donalda Tuska. Pomysł popierają naukowcy z Uniwersytetu Szczecińskiego. Sygnatariusze proponują na razie trzy lokalizacje: Dolna Odra, okolice Stargardu Szczecińskiego bądź Kopań pod Koszalinem.
- W ciągu miesiąca przeprowadzimy w tych miejscowościach konsultacje społeczne, by wyłonić najlepszą - mówi wicemarszałek zachodniopomorski Wojciech Drożdż.
- Jeżeli elektrownia ma powstać w Zachodniopomorskiem, to tylko u nas - zachwala swoją gminę Maciej Szabałkin, wicewójt Gryfina, w której dziś pracuje elektrownia Dolna Odra. - Powstaną miejsca pracy, a gmina będzie miała pieniądze z podatków. Ludzie wiedzą, że nowoczesna elektrownia to nie Czarnobyl. Jedynymi przeciwnikami elektrowni atomowej koło Gryfina są Niemcy, ale oni też nas nie pytali, decydując o budowie spalarni odpadów w Schwedt.