Gdy kopalnia już nie fedruje

fot: Maciej Dorosiński

Kopalnia Makoszowy ma zostać zlikwidowana do 2021 r.

fot: Maciej Dorosiński

Chociaż załoga Makoszów liczy obecnie ok. 400 osób, to na jej rozległym terenie niełatwo spotkać pracownika. W pierwszej kolejności przystąpiono do wywożenia z dołu maszyn i urządzeń. Likwidacja ma potrwać do 2021 r. W tym czasie równoległe mają toczyć się prace na dole i na powierzchni.

+7 Zobacz galerię

Szyb IV uruchomiono w 1981 r. Był głównym szybem wydobywczym kopalni. Kopalnia Makoszowy ma pięć szybów. Na zdjęciu wieża szybu I.

Galeria
(10 zdjęć)

Przez 110 lat dawała pracę kolejnym pokoleniom zabrzańskich górników. Teraz przechodzi do historii. Kopalnia Makoszowy, z której w przedostatni dzień ub.r. wyjechała ostatnia tona węgla, jest likwidowana. Proces ten ma potrwać do 2021 r.

O tym, że Makoszowy nie są już zakładem fedrującym, można się przekonać choćby na… przykopalnianym parkingu. Dużo mniej aut niż zwykle, bo załoga też mniejsza. W zeszłym roku było to ponad 1300 osób. W grudniu rozpoczęły się pierwsze przenosiny i tak na przestrzeni kilku tygodni blisko 900 osób trafiło do innych kopalń. W Makoszowach zostało blisko 400 pracowników. To oni mają doprowadzić do ostatecznego zamknięcia kopalni. Większość z nich pracuje pod ziemią na trzy zmiany. Im bardziej będą postępować prace likwidacyjne, tym szybciej pracowników będzie ubywać.

O tym, że górników w Makoszowach jest mniej, można się też przekonać przechodząc przez łaźnię łańcuszkową. Sporo wolnych haków, luźno wiszące ubrania. Tak samo w długim korytarzu prowadzącym na nadszybie. Czasem jedynie ktoś przemknie w ubraniu roboczym. Na cechowni też raczej pusto.

Likwidacja zakładu górniczego przebiega według określonego planu. Nie inaczej jest w przypadku ostatniej zabrzańskiej kopalni węgla kamiennego. Jej pierwszym etapem jest wywiezienie maszyn i urządzeń z wyrobisk. W Makoszowach wydostano już na powierzchnię kombajn, który eksploatował ostatnią ścianę w pokładzie 405/2. Ponadto na terenie kopalni można zaobserwować mnóstwo elementów, które opuściły wyrobiska. Są też materiały, które nie zdążyły zjechać.

Kolejnym etapem będzie wyizolowanie wyrobisk i upraszczanie sieci wentylacyjnej. W Makoszowach sieć wyrobisk liczy ponad 90 km. Do tego należy także doliczyć wyrobiska pionowe, czyli szyby. Zabrzańska kopalnia ma ich pięć. Czy któraś z wież szybowych zostanie, tego jeszcze nie wiadomo. Plan likwidacji zakłada, że prace pod ziemią i na powierzchni będą prowadzone równolegle. Wszystko będzie się odbywać w określonej kolejności, zgodnie z zasadami bezpieczeństwa.

Należy przypomnieć, że w lipcu 2005 r. Makoszowy zostały połączone z gliwicką kopalnią Sośnica. Dziesięć lat później zakłady zostały rozdzielone. Spadkiem po tej dekadzie fedrowania pod wspólnym szyldem są dwa miejsca pod ziemią, gdzie kopalnie są ze sobą połączone. W związku z tą sytuacją pewne rzeczy muszą zostać uregulowane, bo Sośnica należąca do Polskiej Grupy Górniczej cały czas fedruje.

Makoszowy spośród wszystkich kopalń, które trafiły do SRK, wyróżniały się tym, że wydobywały węgiel. Niestety produkcja ta przynosiła straty, które były pokrywane z dotacji budżetowych. Kopalnię we wrześniu 2016 r. wystawiono na sprzedaż. Zgłosiła się jedna spółka, która okazała się niewiarygodna i wywołała jedynie medialny szum. Los zabrzańskiego zakładu został przesądzony w listopadzie ub.r., kiedy to Komisja Europejska wydała decyzję dotyczącą notyfikacji programu pomocowego dla polskiego górnictwa i zdecydowała o zaprzestaniu dopłat do produkcji kopalni Makoszowy z końcem 2016 r. Tym samym zapadła ostateczna decyzja o rozpoczęciu procesu likwidacji.

W galerii: Kopalnia Makoszowy. Zabrze, 21 lutego 2017 r.  (zdjęcia: Maciej Dorosiński - Trybuna Górnicza, portal górniczy nettg.pl).

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Węgiel, gaz i OZE. Gra o równowagę w cieniu europejskiej polityki klimatycznej

Nie będzie rewolucji w unijnej polityce klimatycznej, ale możliwe są korekty, które złagodzą presję kosztową na energetykę. O przyszłości systemu handlu emisjami, roli węgla i gazu w bilansowaniu Krajowego Systemu Elektroenergetycznego oraz ryzyku luki mocowej rozmawiamy z dr. hab. inż. Stanisławem Tokarskim z Głównego Instytutu Górnictwa, który przekonuje, że Polska powinna postawić na dwa filary bezpieczeństwa – równowagę między gazem a węglem – przy jednoczesnym rozwoju OZE i energetyki jądrowej.

Silny wstrząs w kopalni Lubin. W strefie zagrożenia przebywało 20 górników

W sobotę Zakładach Górniczych Lubin (KGHM) doszło do silnego wstrząsu. Jeden z górników został przysypany w kabinie maszyny górniczej. Ratownikom udało się do niego dotrzeć po kilku godzinach.

Mocno zakołysała się ziemia – to wstrząs, czy tąpniecie? Znamy odpowiedź

W latach 2021-2025 w polskim górnictwie podziemnym miało miejsce 16 tąpnięć wskutek zaistnienia wstrząsów górotworu. W ich wyniku doszło do 19 wypadków śmiertelnych.

Paulina Hennig-Kloska: Energia z morskich wiatraków obniży średnią cenę prądu w Polsce

Energia elektryczna produkowana przez morskie farmy wiatrowe będzie stabilizować średnią krajową cenę energii na niższym niż dotychczas poziomie - oceniła ministra klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska.